Znaleziono depesz: 10409
1999-11-29 14:03 Order św. Grzegorza Wielkiego dla Wandy Półtawskiej - zapowiedĽ

Wanda Półtawska, dyrektor Instytutu Teologii Rodziny przy Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie - zostanie odznaczona Orderem św. Grzegorza. Papieskie odznaczenie wręczy 30 listopada kard. Franciszek Macharski w pałacu arcybiskupów w Krakowie.
Wanda Półtawska jest członkiem Papieskiej Rady ds. Rodziny oraz Papieskiej Akademii "Pro Vita". W latach 1955-1997 była wykładowcą medycyny pastoralnej na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie.
Order św. Grzegorza Wielkiego jest czwartym w hierarchii odznaczeniem papieskim, przyznawanym za szczególne zasługi dla Kościoła.

Ustanowił go Grzegorz XVI w 1831 r., a zasady przyznawania zreformował w 1905 r. św. Pius X. Order składa się z trzech klas w kategoriach cywilnej i wojskowej.
awo / Kraków
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 29 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-29 14:03 Order św. Grzegorza Wielkiego dla Wandy Półtawskiej - zapowiedĽ

Wanda Półtawska, dyrektor Instytutu Teologii Rodziny przy Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie - zostanie odznaczona Orderem św. Grzegorza. Papieskie odznaczenie wręczy 30 listopada kard. Franciszek Macharski w pałacu arcybiskupów w Krakowie.
Wanda Półtawska jest członkiem Papieskiej Rady ds. Rodziny oraz Papieskiej Akademii "Pro Vita". W latach 1955-1997 była wykładowcą medycyny pastoralnej na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie.
Order św. Grzegorza Wielkiego jest czwartym w hierarchii odznaczeniem papieskim, przyznawanym za szczególne zasługi dla Kościoła.

Ustanowił go Grzegorz XVI w 1831 r., a zasady przyznawania zreformował w 1905 r. św. Pius X. Order składa się z trzech klas w kategoriach cywilnej i wojskowej.
awo / Kraków
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 29 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-29 13:56 Warszawa: sesja o godności osoby niepełnosprawnej intelektualnie

"Wszyscy ludzie mają tę samą godność" - podkreślał o. prof. Jacek Salij, który 29 listopada wygłosił wykład nt. "Godność osoby niepełnosprawnej intelektualnie w świetle społecznej nauki Kościoła". Teolog był gościem XXV sympozjum naukowego pt. "Osoba z niepełnosprawnością intelektualną i jej prawo do pełnego człowieczeństwa" jakie odbywa się w Warszawie. Sesję zorganizował Polski Zespół Badań Naukowych nad Niepełnosprawnością Intelektualną wraz z Polskim Stowarzyszeniem na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym.


O. prof. Jacek Salij w swoim wystąpieniu przypomniał, że u podstaw chrześcijańskiej antropologii leży przekonanie, iż człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże. "Kościół zawsze głosił, że wszystkie istoty ludzkie są osobami" - podkreślał prelegent. Wyjaśnił, że to przekonanie przez wieki znajdowało swe odzwierciedlenie w praktyce Kościoła, który zawsze głosił zasady: "nie zabijaj", "życie ludzkie jest święte" oraz zezwalał na udzielanie chrztu osobom niepełnosprawnym intelektualnie, jeśli tylko przynależały do wspólnoty wierzących.
"Kościół uczestniczy w procesie społecznym odkrywania pełnej godności osobowej osób niepełnosprawnych, jest orędownikiem przekonania, iż osoby te są szczególnym darem Bożym" - mówił prelegent. Według o. Salija stosunek do dzieci niepełnosprawnych ujawnia obecną w społeczeństwie tendencję traktowania dzieci jako własności rodziców, od której oczekuje się, żeby była jak najdoskonalsza. Ponadto widoczne jest powszechne traktowanie ilorazu inteligencji jako miernika wartości osobowej.
Prelegent wskazał też na trzy fundamentalne zasady stosunku do osób niepełnosprawnych: integracji, normalizacji, personalizacji. Podkreślił, m.in. że według społecznego nauczania Kościoła osób niepełnosprawnych nie należy izolować, ale jeśli tylko to możliwe umożliwić im życie w rodzinie i społeczeństwie. Zgodnie z zasadą normalizacji należy niepełnosprawnym umożliwić wszelką rehabilitację - dodał. Kościół apeluje również o ochronę osobowej niepowtarzalności człowieka i jego godności, przeciwstawiając się stylowi kolektywizmu i anonimowości panującej w niektórych zakładach opieki dla niepełnosprawnych - zauważył o. Salij.
awo / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 29 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-29 13:56 Warszawa: sesja o godności osoby niepełnosprawnej intelektualnie

"Wszyscy ludzie mają tę samą godność" - podkreślał o. prof. Jacek Salij, który 29 listopada wygłosił wykład nt. "Godność osoby niepełnosprawnej intelektualnie w świetle społecznej nauki Kościoła". Teolog był gościem XXV sympozjum naukowego pt. "Osoba z niepełnosprawnością intelektualną i jej prawo do pełnego człowieczeństwa" jakie odbywa się w Warszawie. Sesję zorganizował Polski Zespół Badań Naukowych nad Niepełnosprawnością Intelektualną wraz z Polskim Stowarzyszeniem na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym.


O. prof. Jacek Salij w swoim wystąpieniu przypomniał, że u podstaw chrześcijańskiej antropologii leży przekonanie, iż człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże. "Kościół zawsze głosił, że wszystkie istoty ludzkie są osobami" - podkreślał prelegent. Wyjaśnił, że to przekonanie przez wieki znajdowało swe odzwierciedlenie w praktyce Kościoła, który zawsze głosił zasady: "nie zabijaj", "życie ludzkie jest święte" oraz zezwalał na udzielanie chrztu osobom niepełnosprawnym intelektualnie, jeśli tylko przynależały do wspólnoty wierzących.
"Kościół uczestniczy w procesie społecznym odkrywania pełnej godności osobowej osób niepełnosprawnych, jest orędownikiem przekonania, iż osoby te są szczególnym darem Bożym" - mówił prelegent. Według o. Salija stosunek do dzieci niepełnosprawnych ujawnia obecną w społeczeństwie tendencję traktowania dzieci jako własności rodziców, od której oczekuje się, żeby była jak najdoskonalsza. Ponadto widoczne jest powszechne traktowanie ilorazu inteligencji jako miernika wartości osobowej.
Prelegent wskazał też na trzy fundamentalne zasady stosunku do osób niepełnosprawnych: integracji, normalizacji, personalizacji. Podkreślił, m.in. że według społecznego nauczania Kościoła osób niepełnosprawnych nie należy izolować, ale jeśli tylko to możliwe umożliwić im życie w rodzinie i społeczeństwie. Zgodnie z zasadą normalizacji należy niepełnosprawnym umożliwić wszelką rehabilitację - dodał. Kościół apeluje również o ochronę osobowej niepowtarzalności człowieka i jego godności, przeciwstawiając się stylowi kolektywizmu i anonimowości panującej w niektórych zakładach opieki dla niepełnosprawnych - zauważył o. Salij.
awo / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 29 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-27 18:24 Bp Jarecki: polityk-katolik nie jest reprezentantem instytucjonalnego Kościoła

"Duchowe i moralne fundamenty polityki" - to temat wystąpienia warszawskiego bp pomocniczego i krajowego asystenta kościelnego Akcji Katolickiej Piotra Jareckiego podczas spotkania zorganizowanego 27 listopada w Urzędzie m. st. Warszawy dla posłów, senatorów, radnych, burmistrzów i wójtów. Sesję otworzył współorganizator przedsięwzięcia - wojewoda mazowiecki Antoni Pietkiewicz.
Rozpoczynając obrady wojewoda mazowiecki podkreślił, iż głównym motywem zorganizowania tej sesji są poszukiwania kryteriów etycznego postępowania i podejmowania decyzji w działalności politycznej.

Choć dla wielu polityka przeradza się w "pilnowanie własnych stołków", to w centrum wysiłków polityków musi być człowiek - zaznaczył wojewoda Pietkiewicz.
W swoim wystąpieniu nt. "Duchowe i moralne fundamenty polityki" bp Jarecki mówił o rehabilitacji polityki i instytucji państwa w przemówieniu wygłoszonym przez Jana Pawła II podczas wizyty w polskim parlamencie. Przypomniał też, że "polityka to ofiarna służba człowiekowi i społeczeństwu, nie zaś szukanie własnych i grupowych korzyści". Bp Jarecki wskazał, iż jest ona nie tylko sposobem "zarobkowania na życie" ale nade wszystko jest powołaniem człowieka. Według prelegenta, u podstaw tego powołania leżą dane naturalne np. zdolność do dialogu, negocjacji, poszukiwania prawdy, idące w parze z przygotowaniem fachowym i prawością moralną oraz warunkami sprzyjającymi do realizacji tych przymiotów. Powołując się na adhortację o roli i znaczeniu powołania świeckich w Kościele i społeczeństwie Christefidelis laici bp Jarecki przypomniał, że zaangażowanie polityczne jest "obowiązkiem sumienia wynikającym z chrześcijańskiego powołania świeckich".
Na pytanie "czy katolicy powinni utworzyć jedną partię, czy możliwy jest pluralizm w tej dziedzinie - a jeśli tak, to co ma łączyć katolików - bp Jarecki odpowiedział, że możliwy jest pluralizm, ale ufundowany na respektowaniu i wcielaniu w życie wartości i wynikających z nich zasad postępowania. Przy okazji bp Jarecki podkreślił, że polityk-katolik nie jest reprezentantem instytucjonalnego Kościoła i w działalność polityczną angażuje się z własnej inicjatywy i na własną odpowiedzialność. Żadna partia polityczna nie może stać się reprezentacją polityczną Kościoła - wyjaśnił - gdyż byłoby to wbrew naturze Kościoła, który charakteryzuje się powszechnością.
awo / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 27 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-25 17:24 Naczelny kapelan więziennictwa: min. Suchocka patrzy na amnestię politycznie, kapelani religijnie

"Punkt widzenia minister Hanny Suchockiej jest polityczny, natomiast kapelani więzienni prezentują punkt widzenia religijny - skomentował 25 listopada ks. Jan Sikorski, kapelan więziennictwa RP, wypowiedź minister sprawiedliwości Suchockiej, w której stwierdziła, że jest ona przeciwna ogłoszeniu amnestii z okazji Roku Jubileuszowego 2000.
"Chcemy aby społeczeństwo wykorzystało szansę Roku Jubileuszowego i dało jakiś sygnał - tak jak mówił Ojciec Święty - że więźniowie są skazani, ale nie potępieni, a społeczeństwo liczy na ich przemianę wewnętrzną" - podkreślił ks.

Sikorski w rozmowie z KAI. Dodał, że kapelani chcieli, aby amnestia lub chociaż dyskusja na jej temat przyczyniła się do tego, by społeczeństwo było bardziej krytyczne wobec siebie samego. "Bo cóż się dzieje? Żaden z polityków nie ma odwagi wspomnieć, że media demoralizują młodzież i dzieci, a lawina pornografii napędza nam ludzi do domów poprawczych i do więzień. Nikt nie ma odwagi na ten temat powiedzieć słówka, a z drugiej strony wielu bardzo głośno krzyczy: jeśli ktoś popełnił przestępstwo, to mu przyłóżmy" - zaznaczył naczelny kapelan więziennictwa RP.
Ks. Sikorski dodał, że rozumie stanowisko minister Suchockiej, ale w imię troski o przyszłość życia społecznego chciałby widzieć coś więcej niż tylko działania doraźne. "Jeśli się nie wpuści Ť;kropliť; miłosierdzia, to nie wróżę dobrej przyszłości naszemu społeczeństwu" - skonkludował duchowny.
W połowie listopada, niezależnie od siebie, katoliccy i luterańscy kapelani więzienni wystąpili z apelem o ogłoszenie amnestii z okazji Roku Jubileuszowego 2000. Minister sprawiedliwości Hanna Suchocka, podczas wizyty w Krakowie 25 listopada powiedziała dziennikarzom, iż jest przeciwna wprowadzaniu amnestii dla więźniów w okazji Roku 2000, chociaż zna sugestie kapelanów więziennych. Jej zdaniem ogłoszenie amnestii spowodowałoby jeszcze większy wzrost poczucia zagrożenia społecznego i ze względu na stan przestępczości jest temu przeciwna.
awo / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 25 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-25 17:24 Naczelny kapelan więziennictwa: min. Suchocka patrzy na amnestię politycznie, kapelani religijnie

"Punkt widzenia minister Hanny Suchockiej jest polityczny, natomiast kapelani więzienni prezentują punkt widzenia religijny - skomentował 25 listopada ks. Jan Sikorski, kapelan więziennictwa RP, wypowiedź minister sprawiedliwości Suchockiej, w której stwierdziła, że jest ona przeciwna ogłoszeniu amnestii z okazji Roku Jubileuszowego 2000.
"Chcemy aby społeczeństwo wykorzystało szansę Roku Jubileuszowego i dało jakiś sygnał - tak jak mówił Ojciec Święty - że więźniowie są skazani, ale nie potępieni, a społeczeństwo liczy na ich przemianę wewnętrzną" - podkreślił ks.

Sikorski w rozmowie z KAI. Dodał, że kapelani chcieli, aby amnestia lub chociaż dyskusja na jej temat przyczyniła się do tego, by społeczeństwo było bardziej krytyczne wobec siebie samego. "Bo cóż się dzieje? Żaden z polityków nie ma odwagi wspomnieć, że media demoralizują młodzież i dzieci, a lawina pornografii napędza nam ludzi do domów poprawczych i do więzień. Nikt nie ma odwagi na ten temat powiedzieć słówka, a z drugiej strony wielu bardzo głośno krzyczy: jeśli ktoś popełnił przestępstwo, to mu przyłóżmy" - zaznaczył naczelny kapelan więziennictwa RP.
Ks. Sikorski dodał, że rozumie stanowisko minister Suchockiej, ale w imię troski o przyszłość życia społecznego chciałby widzieć coś więcej niż tylko działania doraźne. "Jeśli się nie wpuści Ť;kropliť; miłosierdzia, to nie wróżę dobrej przyszłości naszemu społeczeństwu" - skonkludował duchowny.
W połowie listopada, niezależnie od siebie, katoliccy i luterańscy kapelani więzienni wystąpili z apelem o ogłoszenie amnestii z okazji Roku Jubileuszowego 2000. Minister sprawiedliwości Hanna Suchocka, podczas wizyty w Krakowie 25 listopada powiedziała dziennikarzom, iż jest przeciwna wprowadzaniu amnestii dla więźniów w okazji Roku 2000, chociaż zna sugestie kapelanów więziennych. Jej zdaniem ogłoszenie amnestii spowodowałoby jeszcze większy wzrost poczucia zagrożenia społecznego i ze względu na stan przestępczości jest temu przeciwna.
awo / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 25 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-25 14:27 Pracujemy, świętujemy - mówi o swej pracy z bezdomnymi ks. Czarnowski

Pracujemy, świętujemy, pomagamy ludziom się spotkać - powiedział KAI ks. Wojciech Czarnowski rektor Ośrodka Charytatywnego "Tylko z Darów Miłosierdzia". Od trzydziestu lat prowadzi on ośrodek dla bezdomnych przy ulicy Żytniej w Warszawie.
Ośrodek prowadzi noclegownie dla mężczyzn, kobiet i dzieci, bar i dwie łaźnie, gospodarstwo rolne pod Warszawą. Ks. Czarnowski nie chce podać ilości miejsc w jego schroniskach. - Dom nigdy nie jest pełen, gdyż nie ma limitu, nikogo nie odsyłamy, zwłaszcza w zimie.

Wszyscy muszą się zmieścić.
Do schronisk przyjmowany jest każdy, kto się zgłasza. Wypełnia tylko formularz, nie musi pokazywać dowodu i żadnych dokumentów. Nikt nie zadaje mu pytań. W każdej chwili może odejść, choć obowiązkowo powinien powiedzieć "do widzenia". I zawsze może znowu wrócić. Ale jeżeli ktoś zostaje na dłużej, musi włączyć się w wypełnianie codziennych obowiązków.
- Są różne powody bezdomności - mówi ks. Czarnowski. Są przypadki losowe i dramaty, ale dla niektórych bezdomność jest także sposobem na życie i ten wybór należy uszanować. Weryfikujemy ludzi przez pracę i siermiężną rzeczywistość - dodaje. Wszyscy członkowie domu muszą pracować - kobiety sześć godzin, mężczyźni - osiem. Pracują w barze "Tylko" przy ulicy Leszno, budują dom przy ul. Żytniej na 85 miejsc, uprawiają gospodarstwo w Pieńkach. Bezdomni są ubezpieczani, otrzymują też skromne kieszonkowe. - Próbujemy żyć normalnie, a codzienność dyktuje nam rytm. Czas pobytu w ośrodkach jest różny - od kilku dni, do kilku lat. Kilka dni przebywają osoby, które przeżywają kryzys, zwłaszcza konflikty rodzinne. Po rozwiązaniu problemów wracają do zwykłego życia. Są też cudzoziemcy, których z ojczyzny wygnały konflikty wojenne lub bieda. Wielu z nich próbuje dostać się na Zachód. Są osoby okradzione, które oczekują w ośrodku na pomoc od rodzin lub znajomych.
Sporo osób potrzebuje jednak resocjalizacji, która odbywa się przez pracę, świętowanie i "zaadresowanie do drugiego człowieka". - Jeżeli bezdomny zanosi choremu posiłek, widzi, że ma za co dziękować Bogu - że jest cały i zdrowy, że ma siły chodzić - tłumaczy sens owego "zaadresowania" ks. Czarnowski. Bardzo ważne jest świętowanie. Na Mszy św. niedzielnej dla mieszkańców przy Żytniej zbiera się do 300 osób. Po Mszy w każdą niedzielę mieszkańcy schronisk zbierają się, by podziwiać występy dzieci, które deklamują wiersze i robią małe inscenizacje. Dorośli spotykają się w Białej Izbie - to miejsce, do którego mogą zaprosić gości. Częstują ich ciasteczkami własnego wypieku. Dom rządzi się własnymi, prostymi zasadami, które wszyscy uczą się respektować. Wielu mieszkańców domów usamodzielnia się, zakłada rodziny, odchodzą, ale zawsze wracają, żeby złożyć jakąś ofiarę i powspominać.
To fantastyczni ludzie - zapewnia ks. Czarnowski. Nie spoglądają na zegarek i w kalendarz. Bezdomność jest wolnością i można robić masę spraw, na które inni nie mają czasu, bez pieniędzy, bez zależności od kogokolwiek. Takie miejsca są potrzebne, zwłaszcza teraz, gdy ludzie zamykają się na siebie, gdy nawet na tym samym piętrze odgradzają się kratami. I gdy zapominają, że bezdomność nie jest problemem sezonowym, zimowym, a trwa przez okrągły rok.
Ośrodek "TYLKO z Darów Miłosierdzia" prowadzi bar przy ul. Leszno, trzy domy dla bezdomnych matek z dziećmi - dwa w Warszawie i jeden w Pruszkowie, dom noclegowy dla mężczyzn w Warszawie, dwie łaźnie, w których można wykąpać się i zmienić odzież. W ubiegłym roku przez Ośrodek przeszło 1284 bezdomnych. Do sierpnia tego roku zamieszkało w schroniskach 955 osób. Cudzoziemcy, przebywający w schroniskach pochodzą aż z 41 krajów. Ośrodek opiekuje się obecnie 51 obłożnie chorymi osobami, którym przynoszone są codziennie gorące posiłki.
aw / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 25 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-25 14:27 Pracujemy, świętujemy - mówi o swej pracy z bezdomnymi ks. Czarnowski

Pracujemy, świętujemy, pomagamy ludziom się spotkać - powiedział KAI ks. Wojciech Czarnowski rektor Ośrodka Charytatywnego "Tylko z Darów Miłosierdzia". Od trzydziestu lat prowadzi on ośrodek dla bezdomnych przy ulicy Żytniej w Warszawie.
Ośrodek prowadzi noclegownie dla mężczyzn, kobiet i dzieci, bar i dwie łaźnie, gospodarstwo rolne pod Warszawą. Ks. Czarnowski nie chce podać ilości miejsc w jego schroniskach. - Dom nigdy nie jest pełen, gdyż nie ma limitu, nikogo nie odsyłamy, zwłaszcza w zimie.

Wszyscy muszą się zmieścić.
Do schronisk przyjmowany jest każdy, kto się zgłasza. Wypełnia tylko formularz, nie musi pokazywać dowodu i żadnych dokumentów. Nikt nie zadaje mu pytań. W każdej chwili może odejść, choć obowiązkowo powinien powiedzieć "do widzenia". I zawsze może znowu wrócić. Ale jeżeli ktoś zostaje na dłużej, musi włączyć się w wypełnianie codziennych obowiązków.
- Są różne powody bezdomności - mówi ks. Czarnowski. Są przypadki losowe i dramaty, ale dla niektórych bezdomność jest także sposobem na życie i ten wybór należy uszanować. Weryfikujemy ludzi przez pracę i siermiężną rzeczywistość - dodaje. Wszyscy członkowie domu muszą pracować - kobiety sześć godzin, mężczyźni - osiem. Pracują w barze "Tylko" przy ulicy Leszno, budują dom przy ul. Żytniej na 85 miejsc, uprawiają gospodarstwo w Pieńkach. Bezdomni są ubezpieczani, otrzymują też skromne kieszonkowe. - Próbujemy żyć normalnie, a codzienność dyktuje nam rytm. Czas pobytu w ośrodkach jest różny - od kilku dni, do kilku lat. Kilka dni przebywają osoby, które przeżywają kryzys, zwłaszcza konflikty rodzinne. Po rozwiązaniu problemów wracają do zwykłego życia. Są też cudzoziemcy, których z ojczyzny wygnały konflikty wojenne lub bieda. Wielu z nich próbuje dostać się na Zachód. Są osoby okradzione, które oczekują w ośrodku na pomoc od rodzin lub znajomych.
Sporo osób potrzebuje jednak resocjalizacji, która odbywa się przez pracę, świętowanie i "zaadresowanie do drugiego człowieka". - Jeżeli bezdomny zanosi choremu posiłek, widzi, że ma za co dziękować Bogu - że jest cały i zdrowy, że ma siły chodzić - tłumaczy sens owego "zaadresowania" ks. Czarnowski. Bardzo ważne jest świętowanie. Na Mszy św. niedzielnej dla mieszkańców przy Żytniej zbiera się do 300 osób. Po Mszy w każdą niedzielę mieszkańcy schronisk zbierają się, by podziwiać występy dzieci, które deklamują wiersze i robią małe inscenizacje. Dorośli spotykają się w Białej Izbie - to miejsce, do którego mogą zaprosić gości. Częstują ich ciasteczkami własnego wypieku. Dom rządzi się własnymi, prostymi zasadami, które wszyscy uczą się respektować. Wielu mieszkańców domów usamodzielnia się, zakłada rodziny, odchodzą, ale zawsze wracają, żeby złożyć jakąś ofiarę i powspominać.
To fantastyczni ludzie - zapewnia ks. Czarnowski. Nie spoglądają na zegarek i w kalendarz. Bezdomność jest wolnością i można robić masę spraw, na które inni nie mają czasu, bez pieniędzy, bez zależności od kogokolwiek. Takie miejsca są potrzebne, zwłaszcza teraz, gdy ludzie zamykają się na siebie, gdy nawet na tym samym piętrze odgradzają się kratami. I gdy zapominają, że bezdomność nie jest problemem sezonowym, zimowym, a trwa przez okrągły rok.
Ośrodek "TYLKO z Darów Miłosierdzia" prowadzi bar przy ul. Leszno, trzy domy dla bezdomnych matek z dziećmi - dwa w Warszawie i jeden w Pruszkowie, dom noclegowy dla mężczyzn w Warszawie, dwie łaźnie, w których można wykąpać się i zmienić odzież. W ubiegłym roku przez Ośrodek przeszło 1284 bezdomnych. Do sierpnia tego roku zamieszkało w schroniskach 955 osób. Cudzoziemcy, przebywający w schroniskach pochodzą aż z 41 krajów. Ośrodek opiekuje się obecnie 51 obłożnie chorymi osobami, którym przynoszone są codziennie gorące posiłki.
aw / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 25 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-25 13:42 Metropolita Sawa zasłużonym dla Warszawy

Zwierzchnik Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, metropolita warszawski i całej Polski Sawa otrzymał 25 listopada z okazji 20-lecia sakry biskupiej odznaczenie Zasłużonego dla Warszawy. Wręczył je w stołecznej katedrze prawosławnej pw. św. Marii Magdaleny przewodniczący Rady m. st. Warszawy Włodzimierz Retelski.
Uroczystość poprzedziła liturgia sprawowana w katedrze przez samego jubilata w towarzystwie biskupów i księży tego Kościoła i przy licznym udziale przedstawicieli władz państwowych, miejskich oraz Polskiej Rady Ekumenicznej i innych instytucji kościelnych i religijnych.
.

Później przez wiele lat był i do dzisiaj pozostaje pracownikiem naukowym tej uczelni. Prezydent miasta zapewnił, że kierowany przezeń urząd będzie nadal udzielał wsparcia, na miarę swych możliwości, Kościołowi prawosławnemu i jego wyznawcom, mieszkającym w stolicy.
Informując o odznaczeniu przyznanym przez Radę Warszawy, Piskorski przypomniał, że miasto ustanowiło je 2 marca ub.r. i dotychczas otrzymało je 26 osób, a władyka jest 27. jego posiadaczem.
Dziękując za wyróżnienie metropolita Sawa zaznaczył, że przyjmuje je jako wyraz uznania władz stolicy dla wszystkich mieszkających w niej prawosławnych, którzy zawsze zamieszkiwali to miasto. Przypomniał, że kiedyś prawosławny był prezydentem Warszawy i bardzo się zasłużył dla jej rozwoju, a jego prochy spoczywają na stołecznym cmentarzu prawosławnym. Zapewnił, że jego współwyznawcy będą nadal działać na rzecz rozwoju miasta.
Gratulacje jubilatowi złożyli także m.in. min. Kazimierz Morawski w imieniu prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego i gen. dyw. pilot Franciszek Macioła w imieniu szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Ten ostatni przypomniał, że metropolita Sawa, będący obecnie generałem brygady w stanie spoczynku, był pierwszym po wojnie prawosławnym ordynariuszem WP i przyczynił się do rozbudowy jego struktur.
Życzenia złożyli też: bp Wiktor Wysoczański z Kościoła Polskokatolickiego w imieniu Polskiej Rady Ekumenicznej, biskup łódzko-poznański abp Szymon z ramienia Świętego Synodu PAKP, prorektor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej prof. dr Karol Karski oraz bp Zdzisław Tranda z Kościoła Ewangelicko-Reformowanego i Barbara Enholc-Narzyńska w imieniu Towarzystwa Biblijnego w Polsce. Dziękując za życzenia i gratulacje metropolita Sawa powiedział m.in., że z ChAT-em jest związany dłużej niż jest biskupem oraz że Kościół prawosławny zawsze byli i pozostanie otwarty na współpracę ekumeniczną z innymi wyznaniami.
Metropolita Sawa (w życiu świeckim Michał Hrycuniak) urodził się 15 kwietnia 1938 r. w Śniatyczach na Lubelszczyźnie. W 1957 r. ukończył prawosławne seminarium duchowne, a w 4 lata później został magistrem teologii na ChAT, gdzie później zaczął wykładać jako pracownik naukowy. W latach 1965-66 kształcił się na Wydziale Teologii Prawosławnej w Belgradzie i przebywał w monasterach Serbskiego Kościoła Prawosławnego, tam też 6 lutego 1966 r. złożył śluby zakonne i przyjął imię wielkiego świętego tego Kościoła - Sawy Serbskiego. Po powrocie do kraju przyjął święcenia kapłańskie i pełnił różne funkcje w PAKP, m.in. był przełożonym klasztoru w Jabłecznej, a następnie rektorem działającego tam seminarium duchownego.
20 listopada 1979 r. Święty Synod PAKP mianował go biskupem łódzko-poznańskim (sakrę otrzymał 25 listopada), a 31 lipca 1981 r. przeniesiono go do diecezji białostocko-gdańskiej, w której pracował do chwili powołania go na zwierzchnika Kościoła. 18 kwietnia 1987 r. Synod nadał mu honorowy tytuł arcybiskupa. W latach 1993-98 był prawosławnym ordynariuszem wojskowym w RP. 12 maja ub.r. został nowym metropolitą warszawskim i całej Polski, zwierzchnikiem Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Od 1990 r. jest profesorem teologii.
kg / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 25 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-25 13:42 Metropolita Sawa zasłużonym dla Warszawy

Zwierzchnik Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, metropolita warszawski i całej Polski Sawa otrzymał 25 listopada z okazji 20-lecia sakry biskupiej odznaczenie Zasłużonego dla Warszawy. Wręczył je w stołecznej katedrze prawosławnej pw. św. Marii Magdaleny przewodniczący Rady m. st. Warszawy Włodzimierz Retelski.
Uroczystość poprzedziła liturgia sprawowana w katedrze przez samego jubilata w towarzystwie biskupów i księży tego Kościoła i przy licznym udziale przedstawicieli władz państwowych, miejskich oraz Polskiej Rady Ekumenicznej i innych instytucji kościelnych i religijnych.
.

Później przez wiele lat był i do dzisiaj pozostaje pracownikiem naukowym tej uczelni. Prezydent miasta zapewnił, że kierowany przezeń urząd będzie nadal udzielał wsparcia, na miarę swych możliwości, Kościołowi prawosławnemu i jego wyznawcom, mieszkającym w stolicy.
Informując o odznaczeniu przyznanym przez Radę Warszawy, Piskorski przypomniał, że miasto ustanowiło je 2 marca ub.r. i dotychczas otrzymało je 26 osób, a władyka jest 27. jego posiadaczem.
Dziękując za wyróżnienie metropolita Sawa zaznaczył, że przyjmuje je jako wyraz uznania władz stolicy dla wszystkich mieszkających w niej prawosławnych, którzy zawsze zamieszkiwali to miasto. Przypomniał, że kiedyś prawosławny był prezydentem Warszawy i bardzo się zasłużył dla jej rozwoju, a jego prochy spoczywają na stołecznym cmentarzu prawosławnym. Zapewnił, że jego współwyznawcy będą nadal działać na rzecz rozwoju miasta.
Gratulacje jubilatowi złożyli także m.in. min. Kazimierz Morawski w imieniu prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego i gen. dyw. pilot Franciszek Macioła w imieniu szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Ten ostatni przypomniał, że metropolita Sawa, będący obecnie generałem brygady w stanie spoczynku, był pierwszym po wojnie prawosławnym ordynariuszem WP i przyczynił się do rozbudowy jego struktur.
Życzenia złożyli też: bp Wiktor Wysoczański z Kościoła Polskokatolickiego w imieniu Polskiej Rady Ekumenicznej, biskup łódzko-poznański abp Szymon z ramienia Świętego Synodu PAKP, prorektor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej prof. dr Karol Karski oraz bp Zdzisław Tranda z Kościoła Ewangelicko-Reformowanego i Barbara Enholc-Narzyńska w imieniu Towarzystwa Biblijnego w Polsce. Dziękując za życzenia i gratulacje metropolita Sawa powiedział m.in., że z ChAT-em jest związany dłużej niż jest biskupem oraz że Kościół prawosławny zawsze byli i pozostanie otwarty na współpracę ekumeniczną z innymi wyznaniami.
Metropolita Sawa (w życiu świeckim Michał Hrycuniak) urodził się 15 kwietnia 1938 r. w Śniatyczach na Lubelszczyźnie. W 1957 r. ukończył prawosławne seminarium duchowne, a w 4 lata później został magistrem teologii na ChAT, gdzie później zaczął wykładać jako pracownik naukowy. W latach 1965-66 kształcił się na Wydziale Teologii Prawosławnej w Belgradzie i przebywał w monasterach Serbskiego Kościoła Prawosławnego, tam też 6 lutego 1966 r. złożył śluby zakonne i przyjął imię wielkiego świętego tego Kościoła - Sawy Serbskiego. Po powrocie do kraju przyjął święcenia kapłańskie i pełnił różne funkcje w PAKP, m.in. był przełożonym klasztoru w Jabłecznej, a następnie rektorem działającego tam seminarium duchownego.
20 listopada 1979 r. Święty Synod PAKP mianował go biskupem łódzko-poznańskim (sakrę otrzymał 25 listopada), a 31 lipca 1981 r. przeniesiono go do diecezji białostocko-gdańskiej, w której pracował do chwili powołania go na zwierzchnika Kościoła. 18 kwietnia 1987 r. Synod nadał mu honorowy tytuł arcybiskupa. W latach 1993-98 był prawosławnym ordynariuszem wojskowym w RP. 12 maja ub.r. został nowym metropolitą warszawskim i całej Polski, zwierzchnikiem Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Od 1990 r. jest profesorem teologii.
kg / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 25 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-25 10:43 Antyekumeniczne wystąpienie schizmatyckiego Bractwa św. Piusa X

- Wspólna deklaracja luterańsko-katolicka o usprawiedliwieniu wprowadziła wielkie zamieszanie w Kościele - mówił ks. Franz Schmidberger, przełożony generalny Bractwa Piusa X w latach 1982-1994 podczas spotkania zorganizowanego przez lefebrystów w Warszawie 24 listopada. Jego zdaniem podpisanie deklaracji jest upokorzeniem Kościoła katolickiego.
Na początku wystąpienia były przełożony Bractwa przedstawił w dużym skrócie doktrynę katolicką i protestancką na temat usprawiedliwienia, a następnie omówił historię powstania deklaracji.

Ks. Schmidberger stwierdził, że deklaracja potwierdza słuszność nauki luterańskiej, a zatem - wyciągnął wniosek - nie trzeba się już spowiadać. Podkreślił także, że podpisanie deklaracji w dniu święta Reformacji `stanowi sprowadzenie na ten sam poziom Kościoła i luteranizmu`, co może prowadzić do `protestantyzacji Kościoła`. Powiedział także, że deklaracja zagraża katolickiemu rozumienia sakramentu kapłaństwa i małżeństwa. Według niego po podpisaniu deklaracji `Matka Boża zniknie z Kościoła jako Pośredniczka łask`.
Ks. Schmidberger wspomniał także, że sam proces podpisania deklaracji ukazuje, że w łonie Kościoła są dwa nurty: protestantyzujący i wierny doktrynie. Twierdzi on, że po podpisaniu deklaracji Rada ds. Jedności Chrześcijan wspólnie z Kongregacją ds. Wiary wydała oświadczenie dotyczące punktów wątpliwych deklaracji. Następnie miała się ukazać ponowna deklaracja protestancko-katolicka potwierdzająca pierwotne ustalenia. Ks. Schidberger nie operował jednak ani datami, ani konkretnymi faktami.
Tymczasem Jan Paweł II nazwał wspólną deklarację `kamieniem milowym na niełatwej drodze powtórnego budowania pełnej jedności między chrześcijanami`. Ojciec Święty podkreślił, że dzięki niej chrześcijanie w trzecim tysiącleciu staną się `jeśli nie w pełni zjednoczeni, to przynajmniej bardziej bliscy sobie`. W dzień podpisania deklaracji, 31 października br. podczas modlitwy Anioł Pański Ojciec Święty powierzył drogę ekumenicznego pojednania macierzyńskiemu wstawiennictwu Maryi.
Wspólna deklaracja luterańsko-katolicka nie znosi wszelkich różnic w nauce o usprawiedliwieniu, podkreśla jednak, że istniejące nadal różnice `nie są już powodem do formułowania potępień doktrynalnych`.
Dokument podkreśla przede wszystkim chrystocentryzm, czyli prawdę o tym, że Chrystus jest jedynym Zbawicielem, i tylko przez Niego, przez jego wcielenie, śmierć i zmartwychwstanie, człowiek może być zbawiony. `Tylko z łaski i w wierze w zbawcze działanie Chrystusa, a nie na podstawie naszych zasług zostajemy przyjęci przez Boga i otrzymujemy Ducha Świętego, który odnawia nasze serca, uzdalnia nas i wzywa do dobrych uczynków` - czytamy w deklaracji. Deklaracja podkreśla zatem, że zbawienie jest darem miłosiernego Boga i na ten dar człowiek nie może sobie sam zasłużyć. Trzeba przypomnieć, że w Kościele od pierwszych wieków potępiano poglądy, według których człowiek sam może wypracować sobie zbawienie. Taki pogląd reprezentował m.in. pelagianizm, który uznany został za herezję.
Obie strony sygnujące deklarację podkreślają, że usprawiedliwienie, które człowiek wierzący uzyskuje dzięki łasce Chrystusa daje mu moc do pełnienia dobrych uczynków a także zobowiązuje go do nich. Dzięki tym uczynkom, które są owocem łaski człowiek jeszcze bardziej otwiera się na łaskę. `Wyznajemy wspólnie, że dobre uczynki - życie chrześcijańskie w wierze, nadziei i miłości - wynikają z usprawiedliwienia i są jego owocami. Gdy usprawiedliwiony żyje w Chrystusie i działa w ramach otrzymanej łaski, wówczas, mówiąc biblijnie, przynosi dobry owoc. Dla chrześcijanina, o ile walczy przez całe życie z grzechem, ten skutek usprawiedliwienia jest zarazem zobowiązaniem, które ma wypełnić; dlatego Jezus i pisma apostolskie napominają go do spełniania uczynków miłości`.
Wspólna deklaracja podkreśla, że nadal istnieją różnice, które dotyczą `języka, teologicznej formy i odmiennego rozłożenia akcentów w rozumieniu usprawiedliwienia. Toteż można powiedzieć, że luterańskie i rzymskokatolickie rozwinięcia usprawiedliwiającej wiary, mimo cechujących je różnic, nie są sobie przeciwstawne i nie naruszają konsensu w podstawowych prawdach`.
Jakkolwiek dokument stwierdza, że nauka o usprawiedliwieniu jest centralną prawdą chrześcijaństwa, która wiąże się istotnie z pozostałymi prawdami wiary, oraz podkreśla, że wiele kwestii wymaga dalszego dialogu, m.in. nauka o urzędzie i sakramentach, to jednak nawet w najmniejszym stopniu nie ma w nim sugestii, jakoby Kościół rzymskokatolicki miał zmienić cokolwiek istotnego w swoim nauczaniu nt. sakramentów małżeństwa, kapłaństwa czy spowiedzi. Natomiast co do roli Maryi, deklaracja nie zawiera żadnej wypowiedzi na ten temat. Kościół katolicki natomiast zawsze podkreślał, że rola Maryi jest szczególna dlatego, że jest ona `pełna łaski`.
Podpisanie "Wspólnej deklaracji w sprawie nauki o usprawiedliwieniu" poprzedził wieloletni dialog między Kościołem katolickim a luteranami. W 1997 roku powstał projekt wspólnej deklaracji, który jednak w dalszym ciągu był dyskutowany. Niektórzy teologowie, zwłaszcza po stronie luterańskiej, zgłaszali swój sprzeciw przeciw takiemu dokumentowi. Jednak 31 października, w Święto Reformacji, w kościele św. Anny w Augsburgu doszło do podpisania dokumentu. Ze strony katolickiej sygnował go kard. Edward Cassidy natomiast Światową Federację Luterańską reprezentował jej przewodniczący bp. Christian Krause.
Bractwo Św. Piusa X słynie ze swego wrogiego nastawienia do nauki Soboru Watykańskiego II, w tym również ekumenizmu. Jest ono stowarzyszeniem schizmatyckim, czyli nie będącym w jedności ze Stolicą Apostolską. Do schizmy doprowadził założyciel bractwa, abp Marcel Lefebvre, gdy wbrew zaleceniom i prośbom Jana Pawła II, wyświęcił czterech biskupów. Prawo kanoniczne określa, że każdy kto dokonuje takiej konsekracji biskupiej, automatycznie popada w ekskomunikę. Schizma należy do najcięższych wykroczeń określanych w prawie kanonicznym jako "grzechy przeciwko jedności Kościoła".
W Polsce zwierzchnikiem Bractwa św. Piusa X jest Niemiec ks. Karl Stehlin. Pierwszy dom założył on - bez zgody miejscowego ordynariusza - na terenie diecezji warszawsko-praskiej. Obecnie mają oni kilka kaplic, na których piszą: "kaplica rzymskokatolicka" (bez żadnych informacji, że należy ona do schizmatyckiego bractwa) wprowadzając tym w błąd katolików. Lefebryści prowadzą w Polsce bardzo intensywną działalność wydawniczą i propagandową m.in. rozsyłając swoje materiały pocztą elektroniczną do ponad 300 tys. odbiorców, w większości bez ich prośby i zgody. Organizują wykłady, konferencje i rekolekcje.
27 listopada 1998 r. Konferencja Episkopatu Polski wydała oświadczenie, w którym przypomniała, że Bractwo św. Piusa X jest stowarzyszeniem schizmatyckim, a przynależność do niego ściąga na katolika karę ekskomuniki, czyli wyłączenia ze wspólnoty wierzących.
Dokładnie postać abp Lefebvre`a i historię schizmy wraz z dokumentacją szczegółowo opisuje bp Zygmunt Pawłowicz w książce "Lefebvre i lefebryści. Schizma u schyłku XX wieku", Gdańsk 1998.

ps, ca / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 25 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-25 10:43 Antyekumeniczne wystąpienie schizmatyckiego Bractwa św. Piusa X

- Wspólna deklaracja luterańsko-katolicka o usprawiedliwieniu wprowadziła wielkie zamieszanie w Kościele - mówił ks. Franz Schmidberger, przełożony generalny Bractwa Piusa X w latach 1982-1994 podczas spotkania zorganizowanego przez lefebrystów w Warszawie 24 listopada. Jego zdaniem podpisanie deklaracji jest upokorzeniem Kościoła katolickiego.
Na początku wystąpienia były przełożony Bractwa przedstawił w dużym skrócie doktrynę katolicką i protestancką na temat usprawiedliwienia, a następnie omówił historię powstania deklaracji.

Ks. Schmidberger stwierdził, że deklaracja potwierdza słuszność nauki luterańskiej, a zatem - wyciągnął wniosek - nie trzeba się już spowiadać. Podkreślił także, że podpisanie deklaracji w dniu święta Reformacji `stanowi sprowadzenie na ten sam poziom Kościoła i luteranizmu`, co może prowadzić do `protestantyzacji Kościoła`. Powiedział także, że deklaracja zagraża katolickiemu rozumienia sakramentu kapłaństwa i małżeństwa. Według niego po podpisaniu deklaracji `Matka Boża zniknie z Kościoła jako Pośredniczka łask`.
Ks. Schmidberger wspomniał także, że sam proces podpisania deklaracji ukazuje, że w łonie Kościoła są dwa nurty: protestantyzujący i wierny doktrynie. Twierdzi on, że po podpisaniu deklaracji Rada ds. Jedności Chrześcijan wspólnie z Kongregacją ds. Wiary wydała oświadczenie dotyczące punktów wątpliwych deklaracji. Następnie miała się ukazać ponowna deklaracja protestancko-katolicka potwierdzająca pierwotne ustalenia. Ks. Schidberger nie operował jednak ani datami, ani konkretnymi faktami.
Tymczasem Jan Paweł II nazwał wspólną deklarację `kamieniem milowym na niełatwej drodze powtórnego budowania pełnej jedności między chrześcijanami`. Ojciec Święty podkreślił, że dzięki niej chrześcijanie w trzecim tysiącleciu staną się `jeśli nie w pełni zjednoczeni, to przynajmniej bardziej bliscy sobie`. W dzień podpisania deklaracji, 31 października br. podczas modlitwy Anioł Pański Ojciec Święty powierzył drogę ekumenicznego pojednania macierzyńskiemu wstawiennictwu Maryi.
Wspólna deklaracja luterańsko-katolicka nie znosi wszelkich różnic w nauce o usprawiedliwieniu, podkreśla jednak, że istniejące nadal różnice `nie są już powodem do formułowania potępień doktrynalnych`.
Dokument podkreśla przede wszystkim chrystocentryzm, czyli prawdę o tym, że Chrystus jest jedynym Zbawicielem, i tylko przez Niego, przez jego wcielenie, śmierć i zmartwychwstanie, człowiek może być zbawiony. `Tylko z łaski i w wierze w zbawcze działanie Chrystusa, a nie na podstawie naszych zasług zostajemy przyjęci przez Boga i otrzymujemy Ducha Świętego, który odnawia nasze serca, uzdalnia nas i wzywa do dobrych uczynków` - czytamy w deklaracji. Deklaracja podkreśla zatem, że zbawienie jest darem miłosiernego Boga i na ten dar człowiek nie może sobie sam zasłużyć. Trzeba przypomnieć, że w Kościele od pierwszych wieków potępiano poglądy, według których człowiek sam może wypracować sobie zbawienie. Taki pogląd reprezentował m.in. pelagianizm, który uznany został za herezję.
Obie strony sygnujące deklarację podkreślają, że usprawiedliwienie, które człowiek wierzący uzyskuje dzięki łasce Chrystusa daje mu moc do pełnienia dobrych uczynków a także zobowiązuje go do nich. Dzięki tym uczynkom, które są owocem łaski człowiek jeszcze bardziej otwiera się na łaskę. `Wyznajemy wspólnie, że dobre uczynki - życie chrześcijańskie w wierze, nadziei i miłości - wynikają z usprawiedliwienia i są jego owocami. Gdy usprawiedliwiony żyje w Chrystusie i działa w ramach otrzymanej łaski, wówczas, mówiąc biblijnie, przynosi dobry owoc. Dla chrześcijanina, o ile walczy przez całe życie z grzechem, ten skutek usprawiedliwienia jest zarazem zobowiązaniem, które ma wypełnić; dlatego Jezus i pisma apostolskie napominają go do spełniania uczynków miłości`.
Wspólna deklaracja podkreśla, że nadal istnieją różnice, które dotyczą `języka, teologicznej formy i odmiennego rozłożenia akcentów w rozumieniu usprawiedliwienia. Toteż można powiedzieć, że luterańskie i rzymskokatolickie rozwinięcia usprawiedliwiającej wiary, mimo cechujących je różnic, nie są sobie przeciwstawne i nie naruszają konsensu w podstawowych prawdach`.
Jakkolwiek dokument stwierdza, że nauka o usprawiedliwieniu jest centralną prawdą chrześcijaństwa, która wiąże się istotnie z pozostałymi prawdami wiary, oraz podkreśla, że wiele kwestii wymaga dalszego dialogu, m.in. nauka o urzędzie i sakramentach, to jednak nawet w najmniejszym stopniu nie ma w nim sugestii, jakoby Kościół rzymskokatolicki miał zmienić cokolwiek istotnego w swoim nauczaniu nt. sakramentów małżeństwa, kapłaństwa czy spowiedzi. Natomiast co do roli Maryi, deklaracja nie zawiera żadnej wypowiedzi na ten temat. Kościół katolicki natomiast zawsze podkreślał, że rola Maryi jest szczególna dlatego, że jest ona `pełna łaski`.
Podpisanie "Wspólnej deklaracji w sprawie nauki o usprawiedliwieniu" poprzedził wieloletni dialog między Kościołem katolickim a luteranami. W 1997 roku powstał projekt wspólnej deklaracji, który jednak w dalszym ciągu był dyskutowany. Niektórzy teologowie, zwłaszcza po stronie luterańskiej, zgłaszali swój sprzeciw przeciw takiemu dokumentowi. Jednak 31 października, w Święto Reformacji, w kościele św. Anny w Augsburgu doszło do podpisania dokumentu. Ze strony katolickiej sygnował go kard. Edward Cassidy natomiast Światową Federację Luterańską reprezentował jej przewodniczący bp. Christian Krause.
Bractwo Św. Piusa X słynie ze swego wrogiego nastawienia do nauki Soboru Watykańskiego II, w tym również ekumenizmu. Jest ono stowarzyszeniem schizmatyckim, czyli nie będącym w jedności ze Stolicą Apostolską. Do schizmy doprowadził założyciel bractwa, abp Marcel Lefebvre, gdy wbrew zaleceniom i prośbom Jana Pawła II, wyświęcił czterech biskupów. Prawo kanoniczne określa, że każdy kto dokonuje takiej konsekracji biskupiej, automatycznie popada w ekskomunikę. Schizma należy do najcięższych wykroczeń określanych w prawie kanonicznym jako "grzechy przeciwko jedności Kościoła".
W Polsce zwierzchnikiem Bractwa św. Piusa X jest Niemiec ks. Karl Stehlin. Pierwszy dom założył on - bez zgody miejscowego ordynariusza - na terenie diecezji warszawsko-praskiej. Obecnie mają oni kilka kaplic, na których piszą: "kaplica rzymskokatolicka" (bez żadnych informacji, że należy ona do schizmatyckiego bractwa) wprowadzając tym w błąd katolików. Lefebryści prowadzą w Polsce bardzo intensywną działalność wydawniczą i propagandową m.in. rozsyłając swoje materiały pocztą elektroniczną do ponad 300 tys. odbiorców, w większości bez ich prośby i zgody. Organizują wykłady, konferencje i rekolekcje.
27 listopada 1998 r. Konferencja Episkopatu Polski wydała oświadczenie, w którym przypomniała, że Bractwo św. Piusa X jest stowarzyszeniem schizmatyckim, a przynależność do niego ściąga na katolika karę ekskomuniki, czyli wyłączenia ze wspólnoty wierzących.
Dokładnie postać abp Lefebvre`a i historię schizmy wraz z dokumentacją szczegółowo opisuje bp Zygmunt Pawłowicz w książce "Lefebvre i lefebryści. Schizma u schyłku XX wieku", Gdańsk 1998.

ps, ca / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 25 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-24 19:20 Popiersie ks. Jerzego Popiełuszki stanie na warszawskim Żoliborzu

Wykonane z brązu popiersie Sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki stanie 28 listopada na 2-metrowym cokole przy skrzyżowaniu warszawskich ulic Krasińskiego i Popiełuszki. Po odsłonięciu pomnika, w którym wezmą udział m.in. prezydent Warszawy Paweł Piskorski i warszawski biskup pomocniczy Tadeusz Pikus, w pobliskim kościele św. Stanisława Kostki odbędzie się Msza św. w intencji Ojczyzny.
Projektantem, twórcą i darczyńcą monumentu jest pan Gerresheim z Niemiec, który ponad rok temu ofiarował pomnik Warszawie, sugerując, by stanął w "rodzimej" dzielnicy ks.

Jerzego, Żoliborzu. Od tamtej pory popiersie znajdowało się w muzeum historycznym. Starania o przeniesienie go w okolice parafii św. Stanisława rozpoczął w listopadzie ubiegłego roku żoliborski radny Stanisław Baltazar Brukalski, projektant cokołu pomnika. Skutkiem tych zabiegów fundusze na przedsięwzięcie wyłożył prezydent Warszawy Paweł Piskorski.
Wykonane z brązu popiersie ks. Popiełuszki, stanie na betonowym cokole, ok. 300 m. od kościoła św. Stanisława. Cały pomnik będzie miał wysokość 2,5 metra.
ck
ad / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 24 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-24 19:20 Popiersie ks. Jerzego Popiełuszki stanie na warszawskim Żoliborzu

Wykonane z brązu popiersie Sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki stanie 28 listopada na 2-metrowym cokole przy skrzyżowaniu warszawskich ulic Krasińskiego i Popiełuszki. Po odsłonięciu pomnika, w którym wezmą udział m.in. prezydent Warszawy Paweł Piskorski i warszawski biskup pomocniczy Tadeusz Pikus, w pobliskim kościele św. Stanisława Kostki odbędzie się Msza św. w intencji Ojczyzny.
Projektantem, twórcą i darczyńcą monumentu jest pan Gerresheim z Niemiec, który ponad rok temu ofiarował pomnik Warszawie, sugerując, by stanął w "rodzimej" dzielnicy ks.

Jerzego, Żoliborzu. Od tamtej pory popiersie znajdowało się w muzeum historycznym. Starania o przeniesienie go w okolice parafii św. Stanisława rozpoczął w listopadzie ubiegłego roku żoliborski radny Stanisław Baltazar Brukalski, projektant cokołu pomnika. Skutkiem tych zabiegów fundusze na przedsięwzięcie wyłożył prezydent Warszawy Paweł Piskorski.
Wykonane z brązu popiersie ks. Popiełuszki, stanie na betonowym cokole, ok. 300 m. od kościoła św. Stanisława. Cały pomnik będzie miał wysokość 2,5 metra.
ck
ad / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 24 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-24 15:34 Audycje Sekcji Polskiej Radia Watykańskiego na stronach "Opoki"

Serwisów informacyjnych i obszernych fragmentów audycji wieczornych Sekcji Polskiej Radia Watykańskiego można słuchać w Internecie na stronach "Opoki" - oficjalnego serwera Kościoła w Polsce. Strony Radia Watykańskiego w "Opoce" będą sukcesywnie powiększane. Prezentacja pełnej wersji odbędzie się w styczniu przyszłego roku.
- Są to owoce wizyty, jaką delegacja "Opoki" złożyła w Radiu Watykańskim latem 1998 roku. Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej na tę współpracę oficjalnie zezwolił. Niewykluczone, że jesteśmy jedynym serwerem w Polsce, który takie oficjalne "namaszczenie" Sekretariatu St.

Józef Kloch, prezes Zarządu Fundacji "Opoka".
Strona Radia Watykańskiego na serwerze "Opoki" jest aktualizowana codziennie - po serwisie informacyjnym o 16.15 i po Audycji Wieczornej o 20.00. Są to pliki dźwiękowe w formacie RealAudio. Ponadto na stronach znajduje się także archiwum serwisów, spis nadanych materiałów według autorów oraz archiwum chronologiczne zamieszczonych audycji cyklicznych. W tej chwili na stronach "OPOKI" można słuchać rubryki Małgorzaty Kołodziejczyk "Z życia Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego", Józefa Dużyka "Wędrówki szlakiem miejsc świętych", księdza Zbigniewa Kiernikowskiego "By poznano Ciebie, Ojcze", rozmów z polskimi biskupami "Kościół i jego pasterze" oraz "Rozmów krakowskich". - Oferta ta zostanie znacznie wzbogacona po Nowym Roku - zapowiedział ks. Kloch.
Do odtwarzania plików wystarczy program RealPlayer. Adres internetowy Fundacji "Opoka" to www.opoka.org.pl.
kdr / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 24 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-24 15:34 Audycje Sekcji Polskiej Radia Watykańskiego na stronach "Opoki"

Serwisów informacyjnych i obszernych fragmentów audycji wieczornych Sekcji Polskiej Radia Watykańskiego można słuchać w Internecie na stronach "Opoki" - oficjalnego serwera Kościoła w Polsce. Strony Radia Watykańskiego w "Opoce" będą sukcesywnie powiększane. Prezentacja pełnej wersji odbędzie się w styczniu przyszłego roku.
- Są to owoce wizyty, jaką delegacja "Opoki" złożyła w Radiu Watykańskim latem 1998 roku. Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej na tę współpracę oficjalnie zezwolił. Niewykluczone, że jesteśmy jedynym serwerem w Polsce, który takie oficjalne "namaszczenie" Sekretariatu St.

Józef Kloch, prezes Zarządu Fundacji "Opoka".
Strona Radia Watykańskiego na serwerze "Opoki" jest aktualizowana codziennie - po serwisie informacyjnym o 16.15 i po Audycji Wieczornej o 20.00. Są to pliki dźwiękowe w formacie RealAudio. Ponadto na stronach znajduje się także archiwum serwisów, spis nadanych materiałów według autorów oraz archiwum chronologiczne zamieszczonych audycji cyklicznych. W tej chwili na stronach "OPOKI" można słuchać rubryki Małgorzaty Kołodziejczyk "Z życia Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego", Józefa Dużyka "Wędrówki szlakiem miejsc świętych", księdza Zbigniewa Kiernikowskiego "By poznano Ciebie, Ojcze", rozmów z polskimi biskupami "Kościół i jego pasterze" oraz "Rozmów krakowskich". - Oferta ta zostanie znacznie wzbogacona po Nowym Roku - zapowiedział ks. Kloch.
Do odtwarzania plików wystarczy program RealPlayer. Adres internetowy Fundacji "Opoka" to www.opoka.org.pl.
kdr / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 24 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-24 14:16 Prof. Besançon: kraje zachodnie są współodpowiedzialne za ludobójstwo w Czeczenii

-"Kraje zachodnie są współodpowiedzialne za ludobójstwo w Czeczenii" - uważa prof. Alain Besançon, znany historyk i badacz komunizmu. Jego zdaniem polityka państw zachodnich i udzielanie Rosji kredytów na działalność gospodarczą w istocie stanowi poparcie dla agresji rosyjskiej w Czeczenii. Prof. Alain Besançon udzielał odpowiedzi na pytania podczas konferencji prasowej 24 listopada w Instytucie Francuskim w Warszawie.
Znany historyk francuski stwierdził także, że komunizm jako utopia i ustrój absurdalny był eksperymenetem krótkotrwałym.

Istniał co prawda stosunkowo długo, ale gnijąc od środka. Przyznał także, że "Europa i Ameryka swoją polityką podtrzymywały ten ustrój". Według niego państwa zachodnie nadal prowadzą błędną politykę wobec Rosji. Zdaniem Alain Besançon powinny one zająć bardziej zdecydowane i krytyczne stanowisko wobec wojny w Czeczenii.
Francuski historyk uważa, że brak właściwej polityki Zachodu wobec Rosji wynika z ogromnej ignorancji co do rzeczywistej sytuacji w Rosji. "Na świecie jest może 10 dobrych ekspertów od Rosji" - dodał. Przyzwalanie Rosji na ludobójstwo w Czeczenii - według niego - tylko umacnia ją w fałszywym przekonaniu o mocarstwowej pozycji w świecie.
Prof. Alain Besançon urodził się w Paryżu w 1932 r. Jest znanym pisarzem i historykiem, wybitnym znawcą historii Rosji i Europy Środkowo-Wschodniej. Wydał wiele książek, m.in.: "Krótki kurs sowietologii: na użytek władz cywilnych, wojskowych i kościelnych", "Pomieszanie języków", "Anatomia widma: ekonomia polityczna realnego socjalizmu". Jego ostatnia książka "Przekleństwo wieku: o komunizmie, nazizmie i wyjatkowości Shoach" ukaże się niebawem nakładem wydawnictwa "Cytelnik".
ps / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 24 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-24 14:16 Prof. Besançon: kraje zachodnie są współodpowiedzialne za ludobójstwo w Czeczenii

-"Kraje zachodnie są współodpowiedzialne za ludobójstwo w Czeczenii" - uważa prof. Alain Besançon, znany historyk i badacz komunizmu. Jego zdaniem polityka państw zachodnich i udzielanie Rosji kredytów na działalność gospodarczą w istocie stanowi poparcie dla agresji rosyjskiej w Czeczenii. Prof. Alain Besançon udzielał odpowiedzi na pytania podczas konferencji prasowej 24 listopada w Instytucie Francuskim w Warszawie.
Znany historyk francuski stwierdził także, że komunizm jako utopia i ustrój absurdalny był eksperymenetem krótkotrwałym.

Istniał co prawda stosunkowo długo, ale gnijąc od środka. Przyznał także, że "Europa i Ameryka swoją polityką podtrzymywały ten ustrój". Według niego państwa zachodnie nadal prowadzą błędną politykę wobec Rosji. Zdaniem Alain Besançon powinny one zająć bardziej zdecydowane i krytyczne stanowisko wobec wojny w Czeczenii.
Francuski historyk uważa, że brak właściwej polityki Zachodu wobec Rosji wynika z ogromnej ignorancji co do rzeczywistej sytuacji w Rosji. "Na świecie jest może 10 dobrych ekspertów od Rosji" - dodał. Przyzwalanie Rosji na ludobójstwo w Czeczenii - według niego - tylko umacnia ją w fałszywym przekonaniu o mocarstwowej pozycji w świecie.
Prof. Alain Besançon urodził się w Paryżu w 1932 r. Jest znanym pisarzem i historykiem, wybitnym znawcą historii Rosji i Europy Środkowo-Wschodniej. Wydał wiele książek, m.in.: "Krótki kurs sowietologii: na użytek władz cywilnych, wojskowych i kościelnych", "Pomieszanie języków", "Anatomia widma: ekonomia polityczna realnego socjalizmu". Jego ostatnia książka "Przekleństwo wieku: o komunizmie, nazizmie i wyjatkowości Shoach" ukaże się niebawem nakładem wydawnictwa "Cytelnik".
ps / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 24 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-11-24 12:56 Religine wątki informatora "Warszawa 2000"

Wiadomości o Warszawie i jej rozwoju w dziesięcioleciu po upadku komunizmu znajdziemy w informatorze-kalendarzu "Warszawa 2000", którego promocja odbyła się 24 listopada w Warszawie. Oprócz informacji dotyczących zabytków, komunikacji czy samorządów książka zawiera również opracowanie na temat wpływu papieskich pielgrzymek na rozwój stolicy. Znajdziemy w niej również rzetelną informację o Kościołach: katolickim i ewangelickim w stolicy.
Pomysłodawcy informatora-kalendarza chcieli nawiązać do długiej tradycji warszawskich kalendarzy ukazujących się już od czasów stanisławowskich.

Poproszono więc o teksty blisko 100 autorów, którzy w różnych gatunkach literackich, np. felieton, opis, komentarz, próbowali ukazać rozmaite strony życia stolicy. Wśród autorów znaleźli się m.in. kanclerz kurii warszawskiej ks. Grzegorz Kalwarczyk, duszpasterz środowisk twórczych ks. dr Wiesław Niewęgłowski, przewodniczący ZHR harcmistrz Feliks Borodzik, przełożeni kościołów ewangelickich oraz historycy, dziennikarze, samorządowcy.
"Chcielibyśmy, poprzez wywołanie dyskusji wokół Warszawy, zamienić jej mieszkańców w obywateli" - podkreślał w czasie promocji jeden z pomysłodawców i głównych redaktorów kalendarza prof. Marian Drozdowski. Historię kalendarzy warszawskich, jako "kopalni wiedzy o stolicy poprzednich wieków", przedstawiła red. Hanna Szwankowska. "One początkowo zawierały horoskopy, ale także żywoty świętych, praktyczne rady dla szlachcica-ziemianina, kroniki historyczne, a jeden nawet przedrukował Konstytucję 3 Maja" - opowiadała red. Szwankowska i dodała: "Nasz kalendarz, choć nawiązuje do tradycji, jest inny, bo inna jest także Warszawa".
"Warszawa 2000" ukazała się nakładem Oficyny Wydawniczo-Poligraficznej "Adam" w ilości 4 tys. egzemplarzy.
ad / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 24 listopada 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
Strony: początek 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443

KAI zastrzega wszelkie prawa do serwisu. Użytkownicy mogą pobierać i drukować fragmenty zawartości serwisu internetowego www.kai.pl i www.ekai.pl wyłącznie do użytku osobistego. Publikacja, rozpowszechnianie zawartości niniejszego serwisu lub jej sprzedaż (także framing i in. podobne metody), są bez uprzedniej pisemnej zgody KAI zabronione i stanowiąc naruszenie ustaw o prawie autorskim, ochronie baz danych i uczciwej konkurencji - będą ścigane przy pomocy wszelkich dostępnych środków prawnych.
(Zapraszamy do prenumeraty serwisu prasowego KAI tel. 22 635 77 18 mail marketing@ekai.pl)

Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT