Znaleziono depesz: 10439
1999-12-06 15:53 Warszawa: Prymas Polski modlił się z braćmi z Taizé

- "Tam, gdzie jest modlitwa młodych, tam jest obecny Bóg" - powiedział Prymas Polski kard. Józef Glemp po modlitwie, która odbyła się w ramach przygotowań do Europejskiego Spotkania Młodych Taizé, 6 grudnia w warszawskim kościele św. Marcina. W modlitwie uczestniczyło około 100 młodych osób i bracia z Taizé, którzy przygotowują europejskie spotkanie młodych, mające się odbyć na przełomie roku w Warszawie.
Po modlitwie ks. Prymas, z okazji wspomnienia św. Mikołaja, zaprosił zgromadzonych na kubek gorącej czekolady.
(rozszerzymy)
.

- "Tam, gdzie jest modlitwa młodych, tam jest obecny Bóg" - powiedział Prymas Polski kard. Józef Glemp po modlitwie, która odbyła się w ramach przygotowań do Europejskiego Spotkania Młodych Taizé, 6 grudnia w warszawskim kościele św. Marcina. W modlitwie uczestniczyło około 100 młodych osób i bracia z Taizé, którzy przygotowują europejskie spotkanie młodych, mające się odbyć na przełomie roku w Warszawie.
Po modlitwie ks. Prymas, z okazji wspomnienia św. Mikołaja, zaprosił zgromadzonych na kubek gorącej czekolady.
(rozszerzymy)
mr / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 06 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-06 15:53 Warszawa: Prymas Polski modlił się z braćmi z Taizé

- "Tam, gdzie jest modlitwa młodych, tam jest obecny Bóg" - powiedział Prymas Polski kard. Józef Glemp po modlitwie, która odbyła się w ramach przygotowań do Europejskiego Spotkania Młodych Taizé, 6 grudnia w warszawskim kościele św. Marcina. W modlitwie uczestniczyło około 100 młodych osób i bracia z Taizé, którzy przygotowują europejskie spotkanie młodych, mające się odbyć na przełomie roku w Warszawie.
Po modlitwie ks. Prymas, z okazji wspomnienia św. Mikołaja, zaprosił zgromadzonych na kubek gorącej czekolady.
(rozszerzymy)
.

- "Tam, gdzie jest modlitwa młodych, tam jest obecny Bóg" - powiedział Prymas Polski kard. Józef Glemp po modlitwie, która odbyła się w ramach przygotowań do Europejskiego Spotkania Młodych Taizé, 6 grudnia w warszawskim kościele św. Marcina. W modlitwie uczestniczyło około 100 młodych osób i bracia z Taizé, którzy przygotowują europejskie spotkanie młodych, mające się odbyć na przełomie roku w Warszawie.
Po modlitwie ks. Prymas, z okazji wspomnienia św. Mikołaja, zaprosił zgromadzonych na kubek gorącej czekolady.
(rozszerzymy)
mr / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 06 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-06 13:01 Premier Turyngii: "integracja nie ma związku z upadkiem wartości moralnych w Europie"

- "Integracja nie ma związku z upadkiem wartości moralnych w Europie" - stwierdził Bernhard Vogel, premier Turyngii podczas spotkania z przedstawicielami AWS, które odbyło się 6 grudnia w Warszawie, w budynku Sejmu. Premier Turyngii mówił na temat interesu narodowego Niemiec wobec procesu zjednoczenia Europy.
Premier Vogel podczas dyskusji powiedział, że "nikt rozsądny nie może zaprzeczyć upadkowi wartości moralnych w Europie". Podkreślił jednak, że jest to związane z zjawiskami społecznymi zachodzącymi na naszym kontynencie, a nie z procesem zjednoczenia.
Premier Vogel mówił także o niektór.

Stwierdził np., że w systemie zarządzania Unią konieczna jest reforma. "Uważam, że regulacje Brukseli w niektórych sprawach są zbyt szczegółowe, zwłaszcza dotyczy to rolnictwa, a w niektórych niedostateczne, przykładem jest tu polityka bezpieczeństwa". Zdecydowanie także opowiedział się za szybkim wejściem Polski do Unii, choć zgodził się z tym, że niesie to ze sobą wiele problemów. Przyznał, że kwestia wykupu ziemi przez Niemców w Polsce, czy napływu polskich robotników do Niemiec po zjednoczeniu jest problemem bardziej psychologicznym niż realnym. "Trzeba jednak wsłuchiwać się w głos opinii publicznej i nie można go lekceważyć" - zaznaczył. Jego zdaniem nie ma obawy, że Niemcy będą masowo wykupywać ziemię w Polsce, a Polacy masowo przyjadą do pracy do Niemiec.
Bernhard Vogel stwierdził, że największą obawę wzbudza obecnie destabilizacja Rosji, od której zależy także polityka Ukrainy i Białorusi. "Destabilizacja w Rosji może też zagrozić stabilizacji Europy"- powiedział. Przyznał, że polityka Unii wobec Rosji nie jest jasno określona. "Nie jest moralne, że w wypadku Macedonii byliśmy bardziej jednoznaczni niż w wypadku Czeczenii".
ps / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 06 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-06 13:01 Premier Turyngii: "integracja nie ma związku z upadkiem wartości moralnych w Europie"

- "Integracja nie ma związku z upadkiem wartości moralnych w Europie" - stwierdził Bernhard Vogel, premier Turyngii podczas spotkania z przedstawicielami AWS, które odbyło się 6 grudnia w Warszawie, w budynku Sejmu. Premier Turyngii mówił na temat interesu narodowego Niemiec wobec procesu zjednoczenia Europy.
Premier Vogel podczas dyskusji powiedział, że "nikt rozsądny nie może zaprzeczyć upadkowi wartości moralnych w Europie". Podkreślił jednak, że jest to związane z zjawiskami społecznymi zachodzącymi na naszym kontynencie, a nie z procesem zjednoczenia.
Premier Vogel mówił także o niektór.

Stwierdził np., że w systemie zarządzania Unią konieczna jest reforma. "Uważam, że regulacje Brukseli w niektórych sprawach są zbyt szczegółowe, zwłaszcza dotyczy to rolnictwa, a w niektórych niedostateczne, przykładem jest tu polityka bezpieczeństwa". Zdecydowanie także opowiedział się za szybkim wejściem Polski do Unii, choć zgodził się z tym, że niesie to ze sobą wiele problemów. Przyznał, że kwestia wykupu ziemi przez Niemców w Polsce, czy napływu polskich robotników do Niemiec po zjednoczeniu jest problemem bardziej psychologicznym niż realnym. "Trzeba jednak wsłuchiwać się w głos opinii publicznej i nie można go lekceważyć" - zaznaczył. Jego zdaniem nie ma obawy, że Niemcy będą masowo wykupywać ziemię w Polsce, a Polacy masowo przyjadą do pracy do Niemiec.
Bernhard Vogel stwierdził, że największą obawę wzbudza obecnie destabilizacja Rosji, od której zależy także polityka Ukrainy i Białorusi. "Destabilizacja w Rosji może też zagrozić stabilizacji Europy"- powiedział. Przyznał, że polityka Unii wobec Rosji nie jest jasno określona. "Nie jest moralne, że w wypadku Macedonii byliśmy bardziej jednoznaczni niż w wypadku Czeczenii".
ps / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 06 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-05 18:06 Bp Dajczak: Ewangelia musi być głoszona "mocno" przez świadków wiary

Głosząc Ewangelię powinniśmy pamiętać, że mówimy do pokolenia, które przyzwyczaiło się, że wszystko musi być zarysowane mocnymi konturami, powinniśmy być świadkami wiary, a nie mentorami, wejść w świat ludzi, do których mówimy, używając 200 najprostszych słów, które są dla nich zrozumiałe - powiedział zielonogórsko-gorzowski bp pomocniczy Edward Dajczak 4 grudnia w Warszawie podczas sympozjum zorganizowanego z okazji 50-lecia Wydziału Nauki Katolickiej w archidiecezji warszawskiej. Jego wystąpienie było poświęcone katechizacji młodzieży u progu Wielkiego Jubileuszu.
Zwracając się do zebranych.

Wielu ludzi nie było w ogóle ewangelizowanych, zaś przemiany społeczne doprowadziły do powstawania nowych zjawisk. Taką "nowością" jest np. działalność 46 domów publicznych w 20-tysięcznym Gubinie, który leży tuż nad granicą z Niemcami. W takim otoczeniu - mówił bp Dajczak - jednostka może zachować swoją wiarę tylko w chrześcijańskiej wspólnocie i dzięki niej. Podał przykład młodego mieszkańca tegoż Gubina, który porzuciwszy wspólnotę prędko zrezygnował również z moralnego życia i został ochroniarzem w jednym z domów publicznych, gdzie część wynagrodzenia odbierało się w naturze.
Oceniając poziom religijności Polaków bp Dajczak był raczej sceptyczny. Według statystyk Polacy są najbardziej religijnym narodem na świecie - 96,4 proc. ankietowanych przyznaje się do wiary w Boga. Kolejne badania wskazują jednak, że dwie trzecie z nich to "heretycy, którzy nie uznają dogmatów wiary i kontestują nauczanie moralne Kościoła".
Bp Dajczak opowiedział o swoich doświadczeniach ze swego tegorocznego udziału w ewangelizacji na "Przystanku Jezus" w Żarach. Przyjechało tam 800 osób pragnących głosić Ewangelię, garstka w porównaniu z 250 tys. uczestnikami festiwalu muzyki młodzieżowej Woodstock. - Mimo, iż była nas garstka, byliśmy wszystkim znani jako "ci od Jezusa" - wspominał mówca. Było to możliwe tylko dlatego, że tych 800 doświadczyło Boga, dlatego potrafili kochać każdego człowieka - a warunki były trudne: zainteresowanych muzyką było nie więcej niż 10 proc. uczestników festiwalu, reszta była po prostu pod wpływem narkotyków, "na haju". Pole namiotowe przypominało dno piekła - zapewnił biskup.
Mówiąc o współczesnych metodach katechizacji bp Dajczak stwierdził, że kiedy mówi się o Bogu do tego pokolenia, trzeba pamiętać, jak skonstruowane są reklamy. Wszystko musi być nakreślone grubymi, wyraźnymi konturami i jednoznacznie pokazywać, że sam mówiący rozwiązał wszystkie zasadnicze kwestie swego życia przy pomocy Jezusa i Jego Ewangelii. Jeżeli młodzi nie zobaczą w nas świadków, nie uwierzą, że Bóg może rozwiązać cokolwiek - zapewnił biskup. Dodał, że gdy spotyka się nieraz z młodymi, słyszy od nich, że Ewangelia jest wspaniała, Jezus też, ale że nie da się żyć tym na codzień. Wtedy odpowiada, że owszem, da się, ale aby tak się stało, trzeba mieć na kolanach odciski od modlitwy. "A wówczas pytają mnie, jak się modlić?" - zauważył bp Dajczak.
Jego zdaniem, w tym stanie laicyzacji, katecheza w szkole nie wystarcza, bardzo ważna jest katecheza sakramentalna, a szczególnie - katechizacja rodzin, gdyż w przeciwnym razie praca duszpasterzy i nauczycieli pójdzie na marne. Podał przykład grup domowych, które tworzone są w jego diecezji. Wokół animatorów świeckich zbiera się tam 7-8 osób, które modlą się i pogłębiają prawdy wiary.
Rozmowa o wierze jest trudna, a szkoła nie stwarza najlepszego klimatu do przekazania doświadczenia wiary - uważa bp Dajczak, choć podkreślił, że szkolna katecheza jest bardzo cenna. Jednak młode pokolenie potrzebuje rozmowy i personalnych odniesień. Tymczasem z ankiety "Więzi" wynika, że ludzie nie chodzą do kościoła, gdyż odpycha ich anonimowość, nuda, drętwy język. Dlatego tak potrzebni są dziś świadkowie. Tylko oni mogą młodym ludziom, którzy nie zaznali miłości w rodzinach i którzy czują się zdradzeni, głosić Boga - miłość. Nie można dotrzeć do takich ludzi nie wchodząc w ich świat - zapewnił bp Dajczak. Nie można przyjść z plebanii na godzinę i pouczać, oni natychmiast odrzucają takich mentorów. Bardzo ważne jest głoszenie doktryny chrześcijańskiej, ale w klimacie miłości, przez kogoś, kto wchodzi w ich świat i kto jest świadkiem. Dlatego tak popularny wśród młodzieży jest papież Jan Paweł II - on stawia wysokie wymagania, ale młodzież czuje, że ją kocha. Jedyny sposób dotarcia do nich z Ewangelią jest dialog, prowadzony w klimacie miłości, gdyż rozmowa jest także słuchaniem - zakończył swe wystąpienie bp Edward Dajczak.
aw / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 05 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-05 18:06 Bp Dajczak: Ewangelia musi być głoszona "mocno" przez świadków wiary

Głosząc Ewangelię powinniśmy pamiętać, że mówimy do pokolenia, które przyzwyczaiło się, że wszystko musi być zarysowane mocnymi konturami, powinniśmy być świadkami wiary, a nie mentorami, wejść w świat ludzi, do których mówimy, używając 200 najprostszych słów, które są dla nich zrozumiałe - powiedział zielonogórsko-gorzowski bp pomocniczy Edward Dajczak 4 grudnia w Warszawie podczas sympozjum zorganizowanego z okazji 50-lecia Wydziału Nauki Katolickiej w archidiecezji warszawskiej. Jego wystąpienie było poświęcone katechizacji młodzieży u progu Wielkiego Jubileuszu.
Zwracając się do zebranych.

Wielu ludzi nie było w ogóle ewangelizowanych, zaś przemiany społeczne doprowadziły do powstawania nowych zjawisk. Taką "nowością" jest np. działalność 46 domów publicznych w 20-tysięcznym Gubinie, który leży tuż nad granicą z Niemcami. W takim otoczeniu - mówił bp Dajczak - jednostka może zachować swoją wiarę tylko w chrześcijańskiej wspólnocie i dzięki niej. Podał przykład młodego mieszkańca tegoż Gubina, który porzuciwszy wspólnotę prędko zrezygnował również z moralnego życia i został ochroniarzem w jednym z domów publicznych, gdzie część wynagrodzenia odbierało się w naturze.
Oceniając poziom religijności Polaków bp Dajczak był raczej sceptyczny. Według statystyk Polacy są najbardziej religijnym narodem na świecie - 96,4 proc. ankietowanych przyznaje się do wiary w Boga. Kolejne badania wskazują jednak, że dwie trzecie z nich to "heretycy, którzy nie uznają dogmatów wiary i kontestują nauczanie moralne Kościoła".
Bp Dajczak opowiedział o swoich doświadczeniach ze swego tegorocznego udziału w ewangelizacji na "Przystanku Jezus" w Żarach. Przyjechało tam 800 osób pragnących głosić Ewangelię, garstka w porównaniu z 250 tys. uczestnikami festiwalu muzyki młodzieżowej Woodstock. - Mimo, iż była nas garstka, byliśmy wszystkim znani jako "ci od Jezusa" - wspominał mówca. Było to możliwe tylko dlatego, że tych 800 doświadczyło Boga, dlatego potrafili kochać każdego człowieka - a warunki były trudne: zainteresowanych muzyką było nie więcej niż 10 proc. uczestników festiwalu, reszta była po prostu pod wpływem narkotyków, "na haju". Pole namiotowe przypominało dno piekła - zapewnił biskup.
Mówiąc o współczesnych metodach katechizacji bp Dajczak stwierdził, że kiedy mówi się o Bogu do tego pokolenia, trzeba pamiętać, jak skonstruowane są reklamy. Wszystko musi być nakreślone grubymi, wyraźnymi konturami i jednoznacznie pokazywać, że sam mówiący rozwiązał wszystkie zasadnicze kwestie swego życia przy pomocy Jezusa i Jego Ewangelii. Jeżeli młodzi nie zobaczą w nas świadków, nie uwierzą, że Bóg może rozwiązać cokolwiek - zapewnił biskup. Dodał, że gdy spotyka się nieraz z młodymi, słyszy od nich, że Ewangelia jest wspaniała, Jezus też, ale że nie da się żyć tym na codzień. Wtedy odpowiada, że owszem, da się, ale aby tak się stało, trzeba mieć na kolanach odciski od modlitwy. "A wówczas pytają mnie, jak się modlić?" - zauważył bp Dajczak.
Jego zdaniem, w tym stanie laicyzacji, katecheza w szkole nie wystarcza, bardzo ważna jest katecheza sakramentalna, a szczególnie - katechizacja rodzin, gdyż w przeciwnym razie praca duszpasterzy i nauczycieli pójdzie na marne. Podał przykład grup domowych, które tworzone są w jego diecezji. Wokół animatorów świeckich zbiera się tam 7-8 osób, które modlą się i pogłębiają prawdy wiary.
Rozmowa o wierze jest trudna, a szkoła nie stwarza najlepszego klimatu do przekazania doświadczenia wiary - uważa bp Dajczak, choć podkreślił, że szkolna katecheza jest bardzo cenna. Jednak młode pokolenie potrzebuje rozmowy i personalnych odniesień. Tymczasem z ankiety "Więzi" wynika, że ludzie nie chodzą do kościoła, gdyż odpycha ich anonimowość, nuda, drętwy język. Dlatego tak potrzebni są dziś świadkowie. Tylko oni mogą młodym ludziom, którzy nie zaznali miłości w rodzinach i którzy czują się zdradzeni, głosić Boga - miłość. Nie można dotrzeć do takich ludzi nie wchodząc w ich świat - zapewnił bp Dajczak. Nie można przyjść z plebanii na godzinę i pouczać, oni natychmiast odrzucają takich mentorów. Bardzo ważne jest głoszenie doktryny chrześcijańskiej, ale w klimacie miłości, przez kogoś, kto wchodzi w ich świat i kto jest świadkiem. Dlatego tak popularny wśród młodzieży jest papież Jan Paweł II - on stawia wysokie wymagania, ale młodzież czuje, że ją kocha. Jedyny sposób dotarcia do nich z Ewangelią jest dialog, prowadzony w klimacie miłości, gdyż rozmowa jest także słuchaniem - zakończył swe wystąpienie bp Edward Dajczak.
aw / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 05 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-05 16:05 Warszawa: płodność, odpowiedzialne rodzicielstwo, zdrowie rodziny - konferencja

Zagrożenia płodności, odpowiedzialne rodzicielstwo oraz zdrowie rodziny - to główne tematy dwudniowej konferencji nt. naturalnych metod planowania rodziny, która rozpoczęła się 4 grudnia w Warszawie. Patronat nad spotkaniem objęła pełnomocnik rządu ds. rodziny Maria Smereczyńska.
Uczestnicy spotkania zgodnie podkreślają, że wiedza na temat naturalnych metod planowania rodziny jest niepełna, przez co wielu ludzi sądzi, że metody te są nieefektywne. Zdaniem organizatorki spotkania dr Hanny Goszczyńskiej z Instytutu Matki i Dziecka, pogląd ten wynika z wielkiej promocji sztucznych środków przery.

"Jednak, gdy dokładnie czyta się zamieszczone do nich ulotki, to na końcu drobnym druczkiem jest napisane jakie są przeciwwskazania, jakie mogą być powikłania. A generalnie mówi się, że jest to w ogóle świetne i daje prawie stuprocentową pewność" - tłumaczy dr Goszczyńska.
Lekarka podkreśla także, że wszystkie środki sztucznego zapobiegania ciąży mogą spowodować obniżenie płodności u kobiet. "Np. jeżeli młode dziewczyny przyjmują tabletki hormonalne, to ok. 2 proc. z nich stanie się trwale niepłodna" - ostrzega dr Goszczyńska. Jej zdaniem istnieje także problem związany z wiekiem, bowiem wiele osób odkłada narodziny dziecka na późne lata, kiedy są problemy z poczęciem.
Dr Goszczyńska uważa również, że problemem jest także zbyt mała wiedza polskich kobiet na temat płodności. "Im się wydaje, że jak łykną tabletkę albo pójdą do ginekologa, który zaaplikuje im wkładkę wewnątrzmaciczną, to zrobiły swoje. Natomiast nie mają zaufania do obserwacji swoich wskaźników płodności" - twierdzi lekarka. Według niej problemem jest także to, że spora część służby zdrowia zachęca kobiety do stosowania sztucznych środków antykoncepcyjnych.
Dr Goszczyńska jako niepokojące zjawisko wymienia spadek płodności u mężczyzn. "Wiąże się to z chemizacją życia, z nawozami sztucznymi, z szeregiem zanieczyszczeń chemicznych" - tłumaczy dr Goszczyńska.
Jednym z tematów konferencji jest rola środków masowej informacji w promocji zdrowia rodziny. Zdaniem dr Goszczyńskiej nadal zdarzają się przypadki podawania w mediach błędnych informacji. "Celem naszego spotkania jest dostarczenie fachowej wiedzy zarówno światu medycznemu jak i mediom" - tłumaczy lekarka.
Na spotkanie przybyli pracownicy służby zdrowia, nauczyciele naturalnego planowania rodziny, psycholodzy, pedagodzy oraz przedstawiciele państw europejskich zajmujący się tą problematyką. Organizatorem konferencji jest Klinika Położnictwa i Ginekologii Instytutu Matki i Dziecka, Krajowy Zespół Promocji Naturalnego Planowania Rodziny oraz Polskie Stowarzyszenie Nauczycieli Naturalnego Planowania Rodziny.
per / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 05 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-05 16:05 Warszawa: płodność, odpowiedzialne rodzicielstwo, zdrowie rodziny - konferencja

Zagrożenia płodności, odpowiedzialne rodzicielstwo oraz zdrowie rodziny - to główne tematy dwudniowej konferencji nt. naturalnych metod planowania rodziny, która rozpoczęła się 4 grudnia w Warszawie. Patronat nad spotkaniem objęła pełnomocnik rządu ds. rodziny Maria Smereczyńska.
Uczestnicy spotkania zgodnie podkreślają, że wiedza na temat naturalnych metod planowania rodziny jest niepełna, przez co wielu ludzi sądzi, że metody te są nieefektywne. Zdaniem organizatorki spotkania dr Hanny Goszczyńskiej z Instytutu Matki i Dziecka, pogląd ten wynika z wielkiej promocji sztucznych środków przery.

"Jednak, gdy dokładnie czyta się zamieszczone do nich ulotki, to na końcu drobnym druczkiem jest napisane jakie są przeciwwskazania, jakie mogą być powikłania. A generalnie mówi się, że jest to w ogóle świetne i daje prawie stuprocentową pewność" - tłumaczy dr Goszczyńska.
Lekarka podkreśla także, że wszystkie środki sztucznego zapobiegania ciąży mogą spowodować obniżenie płodności u kobiet. "Np. jeżeli młode dziewczyny przyjmują tabletki hormonalne, to ok. 2 proc. z nich stanie się trwale niepłodna" - ostrzega dr Goszczyńska. Jej zdaniem istnieje także problem związany z wiekiem, bowiem wiele osób odkłada narodziny dziecka na późne lata, kiedy są problemy z poczęciem.
Dr Goszczyńska uważa również, że problemem jest także zbyt mała wiedza polskich kobiet na temat płodności. "Im się wydaje, że jak łykną tabletkę albo pójdą do ginekologa, który zaaplikuje im wkładkę wewnątrzmaciczną, to zrobiły swoje. Natomiast nie mają zaufania do obserwacji swoich wskaźników płodności" - twierdzi lekarka. Według niej problemem jest także to, że spora część służby zdrowia zachęca kobiety do stosowania sztucznych środków antykoncepcyjnych.
Dr Goszczyńska jako niepokojące zjawisko wymienia spadek płodności u mężczyzn. "Wiąże się to z chemizacją życia, z nawozami sztucznymi, z szeregiem zanieczyszczeń chemicznych" - tłumaczy dr Goszczyńska.
Jednym z tematów konferencji jest rola środków masowej informacji w promocji zdrowia rodziny. Zdaniem dr Goszczyńskiej nadal zdarzają się przypadki podawania w mediach błędnych informacji. "Celem naszego spotkania jest dostarczenie fachowej wiedzy zarówno światu medycznemu jak i mediom" - tłumaczy lekarka.
Na spotkanie przybyli pracownicy służby zdrowia, nauczyciele naturalnego planowania rodziny, psycholodzy, pedagodzy oraz przedstawiciele państw europejskich zajmujący się tą problematyką. Organizatorem konferencji jest Klinika Położnictwa i Ginekologii Instytutu Matki i Dziecka, Krajowy Zespół Promocji Naturalnego Planowania Rodziny oraz Polskie Stowarzyszenie Nauczycieli Naturalnego Planowania Rodziny.
per / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 05 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-04 21:16 Dzięki księżom, zakonnicom, świeckim - 50-lecie Wydziału Nauki Katolickiej

Katecheza przetrwała trudny okres komunizmu, a wiara przekazywana była następnym pokoleniom dzięki wysiłkom księży, sióstr zakonnych, świeckich katechetów i rodziców - powiedział ks. inf. Edward Majcher 4 grudnia w Warszawie w czasie sesji zorganizowanej z okazji 50-lecia Wydziału Nauki Katolickiej w archidiecezji warszawskiej.
W czasie Mszy św., odprawionej pod przewodnictwem kard. Józefa Glempa, Prymas Polski powiedział, że jest to dziękczynienie za to, iż Ewangelia była głoszona mimo trudnych warunków minionej epoki.

Obecnie - mówił kard. Glemp trzeba wejść w nowy czas z nową energią i siłą, rozpoznać jego znaki, uświadomić sobie, że katechizuje się w warunkach sekularyzacji i chwiejnych wartości i nadal pomagać ludziom szukać tego, co trwałe, zgodnie ze słowami Jezusa, że przeminą ziemia i niebo, ale nie przeminie Jego słowo.
Sesja stała się okazją do podsumowania minionego czasu. Ks. inf. Edward Majcher, długoletni sekretarz Komisji Katechetycznej Episkopatu Polski i przewodniczący Wydziału Nauki Katolickiej Kurii Metropolitalnej Warszawskiej przypomniał niełatwe dzieje Wydziału, ścierającego się i szykanowanego z władzami komunistycznymi. Pracownicy Wydziału musieli wydawać na powielaczu katechizm (za co urszulanka s. Jana Płaska miała wytoczone dwie sprawy sądowe), musieli w krótkim czasie mobilizować katechetów po odwilży w 1956 r. i upadku reżimu w 1989. Udawało się dzięki wysiłkowi księży, sióstr zakonnych i osób świeckich, które nieraz rezygnowały z lepiej płatnych i prestiżowych zawodów, wybierając niełatwy zawód nauczyciela religii.
Historię Wydziału Nauki Katolickiej przedstawił ks. dr Sylwester Jeż. Wydział został powołany przez kard. Stefana Wyszyńskiego w grudniu 1949 r. Niemal od początku jego przewodniczącym był ks. Stefan Piotrowski, który pozostał na tym stanowisku do 1984 r. Celem Wydziału było organizowanie wychowania religijnego młodzieży w Kościele, szkołach i rodzinach. Lekcje religii były przenoszone, a właściwie wyrzucane ze szkół przez władze komunistyczne dwa razy - w czasach stalinowskich i po zaostrzeniu kursu w polityce wewnętrznej przez Władysława Gomułkę w 1960 r. Trudnym wezwaniem był powrót religii do szkół w 1990 r., po upadku komunizmu.
Sympozjum "Katecheza na przełomie stuleci" została zorganizowana m.in. przez obecnego przewodniczącego Wydziału Nauki Katolickiej, warszawskiego bp pomocniczego Tadeusza Pikusa. W tym samym dniu ks. kard. Glemp otworzył wystawę obrazującą pracę Wydziału na przestrzeni 50 niełatwych i zmiennych powojennych lat.
aw / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 04 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-04 21:16 Dzięki księżom, zakonnicom, świeckim - 50-lecie Wydziału Nauki Katolickiej

Katecheza przetrwała trudny okres komunizmu, a wiara przekazywana była następnym pokoleniom dzięki wysiłkom księży, sióstr zakonnych, świeckich katechetów i rodziców - powiedział ks. inf. Edward Majcher 4 grudnia w Warszawie w czasie sesji zorganizowanej z okazji 50-lecia Wydziału Nauki Katolickiej w archidiecezji warszawskiej.
W czasie Mszy św., odprawionej pod przewodnictwem kard. Józefa Glempa, Prymas Polski powiedział, że jest to dziękczynienie za to, iż Ewangelia była głoszona mimo trudnych warunków minionej epoki.

Obecnie - mówił kard. Glemp trzeba wejść w nowy czas z nową energią i siłą, rozpoznać jego znaki, uświadomić sobie, że katechizuje się w warunkach sekularyzacji i chwiejnych wartości i nadal pomagać ludziom szukać tego, co trwałe, zgodnie ze słowami Jezusa, że przeminą ziemia i niebo, ale nie przeminie Jego słowo.
Sesja stała się okazją do podsumowania minionego czasu. Ks. inf. Edward Majcher, długoletni sekretarz Komisji Katechetycznej Episkopatu Polski i przewodniczący Wydziału Nauki Katolickiej Kurii Metropolitalnej Warszawskiej przypomniał niełatwe dzieje Wydziału, ścierającego się i szykanowanego z władzami komunistycznymi. Pracownicy Wydziału musieli wydawać na powielaczu katechizm (za co urszulanka s. Jana Płaska miała wytoczone dwie sprawy sądowe), musieli w krótkim czasie mobilizować katechetów po odwilży w 1956 r. i upadku reżimu w 1989. Udawało się dzięki wysiłkowi księży, sióstr zakonnych i osób świeckich, które nieraz rezygnowały z lepiej płatnych i prestiżowych zawodów, wybierając niełatwy zawód nauczyciela religii.
Historię Wydziału Nauki Katolickiej przedstawił ks. dr Sylwester Jeż. Wydział został powołany przez kard. Stefana Wyszyńskiego w grudniu 1949 r. Niemal od początku jego przewodniczącym był ks. Stefan Piotrowski, który pozostał na tym stanowisku do 1984 r. Celem Wydziału było organizowanie wychowania religijnego młodzieży w Kościele, szkołach i rodzinach. Lekcje religii były przenoszone, a właściwie wyrzucane ze szkół przez władze komunistyczne dwa razy - w czasach stalinowskich i po zaostrzeniu kursu w polityce wewnętrznej przez Władysława Gomułkę w 1960 r. Trudnym wezwaniem był powrót religii do szkół w 1990 r., po upadku komunizmu.
Sympozjum "Katecheza na przełomie stuleci" została zorganizowana m.in. przez obecnego przewodniczącego Wydziału Nauki Katolickiej, warszawskiego bp pomocniczego Tadeusza Pikusa. W tym samym dniu ks. kard. Glemp otworzył wystawę obrazującą pracę Wydziału na przestrzeni 50 niełatwych i zmiennych powojennych lat.
aw / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 04 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-04 19:07 Warszawa: rozpoczęła się konferencja o naturalnych metodach planowania rodziny

Dwudniowa konferencja nt. naturalnych metod planowania rodziny rozpoczęła się 4 grudnia w Warszawie. Patronat nad spotkaniem objęła pełnomocnik rządu ds. rodziny Maria Smereczyńska.
Celem konferencji pt. "Płodność, odpowiedzialność, zdrowie rodziny" jest poruszenie sprawy płodności kobiet i mężczyzn, współczesnych zagrożeń, na które są narażeni oraz prawidłowego przygotowania do ciąży i porodu. Uczestnicy spotkania zgodnie podkreślają, że wiedza na temat naturalnych metod planowania rodziny jest niepełna, przez co wielu ludzi sądzi, że metody te są nieefektywne.

Jednak są one o wiele zdrowsze od sztucznych środków antykoncepcyjnych, ale ludzie o tym nie wiedzą - podkreślają lekarze i naukowcy zgromadzeni na konferencji.
Organizatorem imprezy jest Polskie Stowarzyszenie Nauczycieli Naturalnych Metod Planowania Rodziny.
per / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 04 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-04 19:07 Warszawa: rozpoczęła się konferencja o naturalnych metodach planowania rodziny

Dwudniowa konferencja nt. naturalnych metod planowania rodziny rozpoczęła się 4 grudnia w Warszawie. Patronat nad spotkaniem objęła pełnomocnik rządu ds. rodziny Maria Smereczyńska.
Celem konferencji pt. "Płodność, odpowiedzialność, zdrowie rodziny" jest poruszenie sprawy płodności kobiet i mężczyzn, współczesnych zagrożeń, na które są narażeni oraz prawidłowego przygotowania do ciąży i porodu. Uczestnicy spotkania zgodnie podkreślają, że wiedza na temat naturalnych metod planowania rodziny jest niepełna, przez co wielu ludzi sądzi, że metody te są nieefektywne.

Jednak są one o wiele zdrowsze od sztucznych środków antykoncepcyjnych, ale ludzie o tym nie wiedzą - podkreślają lekarze i naukowcy zgromadzeni na konferencji.
Organizatorem imprezy jest Polskie Stowarzyszenie Nauczycieli Naturalnych Metod Planowania Rodziny.
per / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 04 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-04 18:59 Warszawa: czerwcowa pielgrzymka Papieża do Polski w obiektywie rodziny Rzepeckich

Aż 188 filmów 36-cio klatkowych wykorzystali Ryszard i Krzysztof Rzepeccy podczas tegorocznej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Efekty ich pracy można oglądać w podziemiach kościoła seminaryjnego w Warszawie przy ul. Krakowskie Przedmieście 52/54. Wystawę pt. "Nie lękajcie się być świętymi" otworzył 4 grudnia Prymas Polski kard. Józef Glemp.
Z ponad 6 tys. zdjęć na ekspozycję wybrano i powiększono jedynie 70. "Te, a nie inne fotografie wybrali klerycy, kierując się słowami Ojca Świętego, które on w danym momencie wypowiadał" - podkreślił Ryszard Rzepecki.

Uroczystość otwarcia rozpoczął koncert słowno-muzyczny w wykonaniu alumnów warszawskiego seminarium. "Cała ta wystawa jest pretekstem do pokazania, że wśród kleryków seminarium są także artyści. Organizacja ekspozycji, przygotowanie nowoczesnego oświetlenia, rozmieszczenie zdjęć na planszach i podpisy pod nimi - to wszystko robota kleryków" - zaznaczył Rzepecki.
Była to już 60 pielgrzymka Ojca Świętego, którą fotografował Ryszard Rzepecki, a piąta, jaką obsługiwał jego syn. "Obsługa pielgrzymki jest ciężka. Liczę, że mój wnuk, który ma 3 lata, też mi będzie w przyszłości pomagał" - wyraził nadzieję Rzepecki.
Wystawę można oglądać w soboty w godz. 15-19 oraz w niedzielę od godz. 12 do 19.
per / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 04 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-04 18:59 Warszawa: czerwcowa pielgrzymka Papieża do Polski w obiektywie rodziny Rzepeckich

Aż 188 filmów 36-cio klatkowych wykorzystali Ryszard i Krzysztof Rzepeccy podczas tegorocznej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Efekty ich pracy można oglądać w podziemiach kościoła seminaryjnego w Warszawie przy ul. Krakowskie Przedmieście 52/54. Wystawę pt. "Nie lękajcie się być świętymi" otworzył 4 grudnia Prymas Polski kard. Józef Glemp.
Z ponad 6 tys. zdjęć na ekspozycję wybrano i powiększono jedynie 70. "Te, a nie inne fotografie wybrali klerycy, kierując się słowami Ojca Świętego, które on w danym momencie wypowiadał" - podkreślił Ryszard Rzepecki.

Uroczystość otwarcia rozpoczął koncert słowno-muzyczny w wykonaniu alumnów warszawskiego seminarium. "Cała ta wystawa jest pretekstem do pokazania, że wśród kleryków seminarium są także artyści. Organizacja ekspozycji, przygotowanie nowoczesnego oświetlenia, rozmieszczenie zdjęć na planszach i podpisy pod nimi - to wszystko robota kleryków" - zaznaczył Rzepecki.
Była to już 60 pielgrzymka Ojca Świętego, którą fotografował Ryszard Rzepecki, a piąta, jaką obsługiwał jego syn. "Obsługa pielgrzymki jest ciężka. Liczę, że mój wnuk, który ma 3 lata, też mi będzie w przyszłości pomagał" - wyraził nadzieję Rzepecki.
Wystawę można oglądać w soboty w godz. 15-19 oraz w niedzielę od godz. 12 do 19.
per / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 04 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-03 14:21 Kurs "turystyczny" dla nauczycieli przy macierzystej parafii ks. Popiełuszki

Dwudniowy, bezpłatny kurs dla nauczycieli i wychowawców w zakresie organizacji turystyki dla dzieci i młodzieży organizuje 8 i 9 grudnia Fundacja "Bonum" kierowana przez ks. Zbigniewa Malackiego, proboszcza warszawskiej parafii św. Stanisława Kostki. W żoliborskim Domu Pielgrzyma im. Ks. Jerzego Popiełuszki nauczyciele będą się uczyć, jak podczas wyjazdów zainteresować młodych historią, zabytkami i krajobrazem.
W organizację kursu włączyło się Mazowieckie Kuratorium Oświaty oraz Urząd Kultury Fizycznej i Turystyki, którzy przyślą do prowadzenia zajęć renomowanych specjalistów.

Nauczyciele wysłuchają wykładu m.in. o przepisach prawnych dotyczących organizacji wycieczek, a także dowiedzą się, jaki powinien być animator turystyki w środowisku dzieci i młodzieży.
Do udziału zaproszeni są wszyscy nauczyciele województwa mazowieckiego, zwłaszcza uczący w gimnazjach i liceach. Przyjmujący zgłoszenia ks. Zbigniew Malacki spodziewa się ponad 50 uczestników szkolenia. "Chcemy włączyć się w trudny proces edukacji młodego pokolenia poprzez pomoc nauczycielom w zainteresowaniu wychowanków turystyką" - wyjaśnił w rozmowie z KAI ks. Malacki. "Wyjazdy znakomicie pomagają kształtować osobowość młodego człowieka" - dodał duszpasterz. Jego zdaniem, można uniknąć niebezpiecznego "używania swobody" z dala od rodziców. "Wszystko zależy od przygotowania i nastawienia wyjeżdżających nauczycieli - uważa ks. Malacki. - Jeśli wychowawcy chcą mieć po prostu wolny dzień i święty spokój, wyjeżdżają z dzieciakami nie interesując się nimi, to lepiej wcale takich wycieczek nie organizować".
Działalność kulturalno-oświatowa jest jednym z celów fundacji "Bonum". Obecny kurs jest realizacją programu fundacji.
ad / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 03 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-03 14:21 Kurs "turystyczny" dla nauczycieli przy macierzystej parafii ks. Popiełuszki

Dwudniowy, bezpłatny kurs dla nauczycieli i wychowawców w zakresie organizacji turystyki dla dzieci i młodzieży organizuje 8 i 9 grudnia Fundacja "Bonum" kierowana przez ks. Zbigniewa Malackiego, proboszcza warszawskiej parafii św. Stanisława Kostki. W żoliborskim Domu Pielgrzyma im. Ks. Jerzego Popiełuszki nauczyciele będą się uczyć, jak podczas wyjazdów zainteresować młodych historią, zabytkami i krajobrazem.
W organizację kursu włączyło się Mazowieckie Kuratorium Oświaty oraz Urząd Kultury Fizycznej i Turystyki, którzy przyślą do prowadzenia zajęć renomowanych specjalistów.

Nauczyciele wysłuchają wykładu m.in. o przepisach prawnych dotyczących organizacji wycieczek, a także dowiedzą się, jaki powinien być animator turystyki w środowisku dzieci i młodzieży.
Do udziału zaproszeni są wszyscy nauczyciele województwa mazowieckiego, zwłaszcza uczący w gimnazjach i liceach. Przyjmujący zgłoszenia ks. Zbigniew Malacki spodziewa się ponad 50 uczestników szkolenia. "Chcemy włączyć się w trudny proces edukacji młodego pokolenia poprzez pomoc nauczycielom w zainteresowaniu wychowanków turystyką" - wyjaśnił w rozmowie z KAI ks. Malacki. "Wyjazdy znakomicie pomagają kształtować osobowość młodego człowieka" - dodał duszpasterz. Jego zdaniem, można uniknąć niebezpiecznego "używania swobody" z dala od rodziców. "Wszystko zależy od przygotowania i nastawienia wyjeżdżających nauczycieli - uważa ks. Malacki. - Jeśli wychowawcy chcą mieć po prostu wolny dzień i święty spokój, wyjeżdżają z dzieciakami nie interesując się nimi, to lepiej wcale takich wycieczek nie organizować".
Działalność kulturalno-oświatowa jest jednym z celów fundacji "Bonum". Obecny kurs jest realizacją programu fundacji.
ad / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 03 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-02 17:38 Punkt konsultacyjny dla niepełnosprawnych

Od początku grudnia w biurze pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych w Warszawie działa punkt konsultacyjny dla osób niepełnosprawnych. W godzinach 9-14 odpowiadają na pytania specjaliści z zakresu prawa pracy.
Pierwszego dnia dyżurujący przeprowadzili 47 rozmów telefonicznych, z czego 34 z osobami niepełnosprawnymi i 13 z przedstawicielami pracodawców i urzędów. Zainteresowani pytali m.in. o świadczenia przysługujące niepełnosprawnym, skutki zmian podatkowych dla zakładów pracy chronionej i funkcjonowanie warsztatów terapii zajęciowej.
Punkt konsultacyjny mieści się w biurze pełnomocn.

osób niepełnosprawnych, ul. Gałczyńskiego 4, I piętro, pokój 308, tel. (022) 828 08 02, fax 826 44 49.
ck
mr / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 02 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-02 17:38 Punkt konsultacyjny dla niepełnosprawnych

Od początku grudnia w biurze pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych w Warszawie działa punkt konsultacyjny dla osób niepełnosprawnych. W godzinach 9-14 odpowiadają na pytania specjaliści z zakresu prawa pracy.
Pierwszego dnia dyżurujący przeprowadzili 47 rozmów telefonicznych, z czego 34 z osobami niepełnosprawnymi i 13 z przedstawicielami pracodawców i urzędów. Zainteresowani pytali m.in. o świadczenia przysługujące niepełnosprawnym, skutki zmian podatkowych dla zakładów pracy chronionej i funkcjonowanie warsztatów terapii zajęciowej.
Punkt konsultacyjny mieści się w biurze pełnomocn.

osób niepełnosprawnych, ul. Gałczyńskiego 4, I piętro, pokój 308, tel. (022) 828 08 02, fax 826 44 49.
ck
mr / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 02 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-01 18:18 Humor w stylu Monthy Pythona na przedstawieniu oazowym - zapowiedź

Absurdalny humor w stylu Monthy Pythona w dobrym wydaniu proponują członkowie Ruchu Światło-Życie z parafii św. Tomasza Apostoła na warszawskim Ursynowie. Oazowicze od kilku lat organizują "Agapy", czyli zwariowane przedstawienia, podczas których rozśmieszają widzów żartami utrzymanymi w klimacie czarnego humoru. W tym roku "Agapa" zakończy trzydniowe rekolekcje adwentowe, które od 1 do 3 grudnia poprowadzi brat Marek z Taizé.
To jeden z niewielu spektakli, który wystawiany jest tylko raz i nigdy więcej.

"To przedstawienie to zbiór skeczy i scenek sytuacyjnych powstałych wyniku niesamowitej burzy mózgów ludzi z naszej wspólnoty" - tłumaczy KAI Michał Szczęsny, jeden z autorów. Młodzi raz w roku spotykają się w kilkunastoosobowej grupie i sami przygotowują teksty. "Podczas prób pękamy ze śmiechu, bo to, co napisane co chwilę dopełniamy dowcipami i żartami sytuacyjnymi. Podobnie jest podczas samego przedstawienia" - opowiada Michał.
Co roku inny motyw spaja wszystkie scenki. Dwa lata temu była to wizyta niezbyt rozgarniętego człowieka u psychiatry. Rok temu oazowicze sparodiowali film "Titanic", kpili z disco-polo oraz wyśpiewali piosenkę hip-hopową z chrześcijańskim tekstem.
W tym roku "Agapa" będzie parodią reklamy funduszu emerytalnego, podczas której trzech dziadków wspomina lata młodości: egzamin maturalny, śpiewanie w zespole rock'n'rollowym, służbę w wojsku oraz - co ciekawe - uczestniczenie w... "Gwiezdnych Wojnach". "Cóż, nasz klimat to absurdalny humor w stylu Monthy Pythona, ale w dobrym wydaniu" - wyjaśnia Michał.
Większość wspólnot oazowych robi przedstawienia, mają one jednak charakter ewangelizacyjny. W przypadku "Agap" trudno mówić o ewangelizacji, bowiem prawie żadna scena nie nawiązuje bezpośrednio do chrześcijaństwa. "Jest to jakaś taka Ť; pre-pre-ewangelizacjať;. Chodzi o to, żeby ludzie mogli się wyluzować i wyśmiać, ale w takiej dobrej atmosferze. W sumie lepiej jest obejrzeć nas, niż siedzieć przed telewizorem" - twierdzi Michał.
Z każdym rokiem ilość widzów wzrastała: młodzi zapraszali przyjaciół, a tamci swoich znajomych, aż w końcu zaczęło brakować miejsca na widowni. Zdarzały się przypadki, że po podobnych imprezach niektórzy ludzie sceptycznie nastawieni do wspólnoty przekonywali się do niej i zaczęli uczęszczać na spotkania modlitewne. W tym roku z wolnymi miejscami może być jeszcze gorzej, bowiem "Agapa" połączona jest z rekolekcjami adwentowymi. W piątek, 3 grudnia, uczestnicy rekolekcji zostaną zaproszeni do domu parafialnego "Betania" i tam o godz. 20 będą mogli obejrzeć "Agapę".
Wstęp wolny.
ck
per / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 01 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
1999-12-01 18:18 Humor w stylu Monthy Pythona na przedstawieniu oazowym - zapowiedź

Absurdalny humor w stylu Monthy Pythona w dobrym wydaniu proponują członkowie Ruchu Światło-Życie z parafii św. Tomasza Apostoła na warszawskim Ursynowie. Oazowicze od kilku lat organizują "Agapy", czyli zwariowane przedstawienia, podczas których rozśmieszają widzów żartami utrzymanymi w klimacie czarnego humoru. W tym roku "Agapa" zakończy trzydniowe rekolekcje adwentowe, które od 1 do 3 grudnia poprowadzi brat Marek z Taizé.
To jeden z niewielu spektakli, który wystawiany jest tylko raz i nigdy więcej.

"To przedstawienie to zbiór skeczy i scenek sytuacyjnych powstałych wyniku niesamowitej burzy mózgów ludzi z naszej wspólnoty" - tłumaczy KAI Michał Szczęsny, jeden z autorów. Młodzi raz w roku spotykają się w kilkunastoosobowej grupie i sami przygotowują teksty. "Podczas prób pękamy ze śmiechu, bo to, co napisane co chwilę dopełniamy dowcipami i żartami sytuacyjnymi. Podobnie jest podczas samego przedstawienia" - opowiada Michał.
Co roku inny motyw spaja wszystkie scenki. Dwa lata temu była to wizyta niezbyt rozgarniętego człowieka u psychiatry. Rok temu oazowicze sparodiowali film "Titanic", kpili z disco-polo oraz wyśpiewali piosenkę hip-hopową z chrześcijańskim tekstem.
W tym roku "Agapa" będzie parodią reklamy funduszu emerytalnego, podczas której trzech dziadków wspomina lata młodości: egzamin maturalny, śpiewanie w zespole rock'n'rollowym, służbę w wojsku oraz - co ciekawe - uczestniczenie w... "Gwiezdnych Wojnach". "Cóż, nasz klimat to absurdalny humor w stylu Monthy Pythona, ale w dobrym wydaniu" - wyjaśnia Michał.
Większość wspólnot oazowych robi przedstawienia, mają one jednak charakter ewangelizacyjny. W przypadku "Agap" trudno mówić o ewangelizacji, bowiem prawie żadna scena nie nawiązuje bezpośrednio do chrześcijaństwa. "Jest to jakaś taka Ť; pre-pre-ewangelizacjať;. Chodzi o to, żeby ludzie mogli się wyluzować i wyśmiać, ale w takiej dobrej atmosferze. W sumie lepiej jest obejrzeć nas, niż siedzieć przed telewizorem" - twierdzi Michał.
Z każdym rokiem ilość widzów wzrastała: młodzi zapraszali przyjaciół, a tamci swoich znajomych, aż w końcu zaczęło brakować miejsca na widowni. Zdarzały się przypadki, że po podobnych imprezach niektórzy ludzie sceptycznie nastawieni do wspólnoty przekonywali się do niej i zaczęli uczęszczać na spotkania modlitewne. W tym roku z wolnymi miejscami może być jeszcze gorzej, bowiem "Agapa" połączona jest z rekolekcjami adwentowymi. W piątek, 3 grudnia, uczestnicy rekolekcji zostaną zaproszeni do domu parafialnego "Betania" i tam o godz. 20 będą mogli obejrzeć "Agapę".
Wstęp wolny.
ck
per / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 01 grudnia 1999
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
Strony: początek 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443

KAI zastrzega wszelkie prawa do serwisu. Użytkownicy mogą pobierać i drukować fragmenty zawartości serwisu internetowego www.kai.pl i www.ekai.pl wyłącznie do użytku osobistego. Publikacja, rozpowszechnianie zawartości niniejszego serwisu lub jej sprzedaż (także framing i in. podobne metody), są bez uprzedniej pisemnej zgody KAI zabronione i stanowiąc naruszenie ustaw o prawie autorskim, ochronie baz danych i uczciwej konkurencji - będą ścigane przy pomocy wszelkich dostępnych środków prawnych.
(Zapraszamy do prenumeraty serwisu prasowego KAI tel. 22 635 77 18 mail marketing@ekai.pl)

Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT