Znaleziono depesz: 11344
2000-07-14 12:47 Minister Ujazdowski: należy utrzymać zerową stawkę VAT na prasę

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Kazimierz Ujazdowski uważa, że książki i prasa są dobrami kultury i w związku z tym powinny być objęte preferencyjną, zerową stawką VAT. Podczas spotkania 14 lipca w Izbie Wydawców Prasy w Warszawie minister zapewnił, że na posiedzeniu Rady Ministrów będzie bronił takiego stanowiska. Podkreślił też, że jest pewien pozytywnego rozwiązania tej sprawy.
Wśród argumentów za utrzymaniem zerowej stawki VAT na prasę min. Ujazdowski wymienił przede wszytskim fakt, że książka nie jest zwykłym towarem, a jej szczególny status w tworzeniu kultury ma dużo większe .

Poza tym, zdaniem ministra, wprowadzenie VAT na prasę i książki osłabiłoby rynek wydawniczy oraz jeszcze bardziej zmniejszyło i tak już niski poziom czytelnictwa w naszym kraju. Min. Ujazdowski podkreślił, że wprowadzenie tego podatku nie jest bynajmniej wymogiem stawianym przez Unię Europejską, a już na pewno nie przed wstąpieniem do niej. Wydawanie prasy jest nieopodatkowane m.in. w Wielkiej Brytanii, Francji, Danii. Minister zwrócił uwagę, że w Unii istnieje "zasada wyjątku kulturowego" i należy z niej skorzystać.
Wydawcy skrytykowali definicję prasy specjalistycznej, która według projektu ustawy o podatku od towarów i usług oraz o podatku akcyzowym z dnia 19 maja br., miałaby nie podlegać opodatkowaniu. Zdaniem Grzegorza Gaudena, prezesa Stowarzyszenia Wydawców Prasy definicja ta jest nieścisła i w majestacie prawa otwiera pole korupcji. Według tej definicji, pisma wydawane w nakładzie niższym niż 15 tys. egz byłyby nieopodatkowane. Zdaniem wydawców, absurd polega na tym, że czasopisma dobrze się rozwijające zostaną "ukarane" podatkiem.
Ustawa uderzy głównie w drobnych wydawców i czytelników - czasopisma będą droższe i będzie ich mniej. Przewidywany zysk z VAT na czasopism wyniesie ok. 50 mln złotych rocznie, co jest sumą niezauważalną w skali budżetu państwa.
Ministerstwo Finansów przedstawiło 19 maja 2000 projekt zmiany ustawy o podatku od towarów i usług oraz o podatku akcyzowym. Według tego projektu miałaby zostać zniesiona 0 proc. stawka podatku VAT i wprowadzona od 1 stycznia 7 proc. stawka od sprzedaży wydawnictw prasowych, jedynie czasopisma specjalistyczne miałyby zachować 0 proc. stawkę VAT.
mc / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 14 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-12 13:24 Fundacja Dzieci-Dzieciom organizuje wakacje dla dzieci niepełnosprawnych

Dni wspólnej modlitwy oraz obozy integracyjne dla dzieci niepełnosprawnych i zdrowych zorganizowało Apostolstwo Eucharystyczne i Biblijna Fundacja Dzieci-Dzieciom. Najmłodsi przyjechali do ośrodka integracyjno-formacyjnego w Nadliwiu k. Wyszkowa.
W trzech dwutygodniowych turnusach odbywają się formacyjno-integracyjne "obozy wschodzącego słońca", na których wypoczywają dzieci niepełnosprawne oraz ich sprawni koledzy.
Na czwartym turnusie fundacja zorganizowała integracyjne dni modlitwy pod hasłem: "Twórczość artystyczna w życiu dzieci niepełnosprawnych".

Impreza odbędzie się w dniach od 19 do 29 sierpnia. Organizatorzy zapraszają dzieci specjalnej troski do lat 15, które malują, piszą, komponują, grają, śpiewają, rzeźbią, fotografują itp. Spotkanie to ma być formą jubileuszowego dziękczynienia za artystyczne talenty dzieci niepełnosprawnych.
Apostolstwo Eucharystyczne Dzieci-Dzieciom założył w 1989 roku ks. Krzysztof Małachowski. Corocznie organizuje wspólne obozy i weekendy dla dzieci niepełnosprawnych i zdrowych. Celem spotkań jest pogłębianie wiary w obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie oraz wychowanie dzieci i młodzieży przez służbę osobom słabszym. Wspólna modlitwa, zabawa, wykonywanie codziennych czynności pozwala na przekraczanie barier dzielących dzieci chore od zdrowych.

mc / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 12 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-12 13:24 Fundacja Dzieci-Dzieciom organizuje wakacje dla dzieci niepełnosprawnych

Dni wspólnej modlitwy oraz obozy integracyjne dla dzieci niepełnosprawnych i zdrowych zorganizowało Apostolstwo Eucharystyczne i Biblijna Fundacja Dzieci-Dzieciom. Najmłodsi przyjechali do ośrodka integracyjno-formacyjnego w Nadliwiu k. Wyszkowa.
W trzech dwutygodniowych turnusach odbywają się formacyjno-integracyjne "obozy wschodzącego słońca", na których wypoczywają dzieci niepełnosprawne oraz ich sprawni koledzy.
Na czwartym turnusie fundacja zorganizowała integracyjne dni modlitwy pod hasłem: "Twórczość artystyczna w życiu dzieci niepełnosprawnych".

Impreza odbędzie się w dniach od 19 do 29 sierpnia. Organizatorzy zapraszają dzieci specjalnej troski do lat 15, które malują, piszą, komponują, grają, śpiewają, rzeźbią, fotografują itp. Spotkanie to ma być formą jubileuszowego dziękczynienia za artystyczne talenty dzieci niepełnosprawnych.
Apostolstwo Eucharystyczne Dzieci-Dzieciom założył w 1989 roku ks. Krzysztof Małachowski. Corocznie organizuje wspólne obozy i weekendy dla dzieci niepełnosprawnych i zdrowych. Celem spotkań jest pogłębianie wiary w obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie oraz wychowanie dzieci i młodzieży przez służbę osobom słabszym. Wspólna modlitwa, zabawa, wykonywanie codziennych czynności pozwala na przekraczanie barier dzielących dzieci chore od zdrowych.

mc / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 12 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-10 16:27 Warszawa: Towarzystwo św. Brata Alberta prosi o pomoc dla bezdomnych

Warszawskie KołoTowarzystwa św. Brata Alberta prosi o pomoc dla bezdomnych, których ma pod swoją opieką. W domu samotnej matki w Laskach mieszka obecnie kilkanaście kobiet wychowujących dziecko, a w schronisku dla mężczyzn przy ul. Knyszyńskiej mieszka 30 bezdomnych.
Krystyna Heldwein, przewodnicząca warszawskiego koła Towarzystwa Pomocy św. Brata Alberta, uważa, że bez dalszego wsparcia finansowego obydwu placówkom grozi zamknięcie. - Staramy się prowadzić obydwa domy bardzo oszczędnie, zatrudniamy zaledwie dwie, trzy osoby personelu, ale i tak zaczynamy odczuwać brak pieniędzy - wyjaśnia Kr.

Dotychczasowe fundusze schronisk pochodzą z niewielklich dotacji lokalnych samorządów, darowizn oraz publicznych zbiórek organizowanych przez Towarzystwo.
Np. w schronisku na Knyszyńskiej bezdomni otrzymują żywność dzięki wsparciu różnych ofiarodawców ze sklepów i hurtowni, a pieczywo dwa razy w tygodniu w piekarni w Michałowie. Placówka ta spełnia bardzo ważną rolę, gdyż daje oparcie mężczyznom starszym i schorowanym, którzy inaczej pozostawaliby bez dachu nad głową. Zaczyna jednak brakować pieniędzy na niezbędne opłaty, benzynę i pensję dla dwóch pracowników.
Dom dla bezdomnych mężczyzn istnieje już ponad dwadzieścia lat. Może się w nim zatrzymać każdy, kto pozostaje bez dachu nad głową. Ludzie posiadające dochody płacą za swoje utrzymanie 220 zł. Schronisko stwarza też możliwości leczenia alkoholizmu, który często wiąże się z bezdomnością.
Towarzystwo Pomocy św. Brata Alberta od dziesięciu lat prowadzi też dom samotnej matki w Laskach pod Warszawą. Kobiety będące w ciąży mają tam stworzone wszelkie warunki do normalnego urodzenia dziecka i zdobycia pomocy w usamodzielnieniu.
Towarzystwo Pomocy św. Brata Alberta powstało we Wrocławiu w 1981 roku z inicjatywy ks. Jerzego Marszałkiewicza. Jego celem jest pomoc ubogim. W ciągu dwudziestu lat powstało 50 kół Towarzystwa, które obecnie prowadzą 30 schronisk dla mężczyzn, 5 noclegowni dla mężczyzn, 9 domów dla kobiet i matek z dziećmi, 8 osób dla osób starszych i chorych oraz 1 dom dziecka. W placówkach tych przebywało 2,5 tys. osób. Ponadto Towarzystwo prowadzi 12 kuchni, które wydają łącznie 2500 posiłków dziennie, aptekę z darów i 2 bezpłatne łaźnie. W miarę potrzeb członkowie i wolontariusze sami remontują schroniska i łaźnie. Towarzystwo Pomocy św. Brata Alberta zrzesza ok. 2,5 tys. członków.
Wszelką pomoc dla warszawskich placówek można kierować na następujące adresy:
Dom samotnej matki w Laskach, ul. Brzozowa 31, 05-080 Izabelin, tel. 752-22-48; numer konta: PKO VIII/O Warszawa 10201084-41175-270-1-111.
Schronisko dla bezdomnych mężczyzn, ul. Knyszyńska 1, 03-647 Warszawa, tel. 679-07-03; numer konta: PKO VIII/O Warszawa 10201084-41175-270-1-111.
ps / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 10 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-10 16:27 Warszawa: Towarzystwo św. Brata Alberta prosi o pomoc dla bezdomnych

Warszawskie KołoTowarzystwa św. Brata Alberta prosi o pomoc dla bezdomnych, których ma pod swoją opieką. W domu samotnej matki w Laskach mieszka obecnie kilkanaście kobiet wychowujących dziecko, a w schronisku dla mężczyzn przy ul. Knyszyńskiej mieszka 30 bezdomnych.
Krystyna Heldwein, przewodnicząca warszawskiego koła Towarzystwa Pomocy św. Brata Alberta, uważa, że bez dalszego wsparcia finansowego obydwu placówkom grozi zamknięcie. - Staramy się prowadzić obydwa domy bardzo oszczędnie, zatrudniamy zaledwie dwie, trzy osoby personelu, ale i tak zaczynamy odczuwać brak pieniędzy - wyjaśnia Kr.

Dotychczasowe fundusze schronisk pochodzą z niewielklich dotacji lokalnych samorządów, darowizn oraz publicznych zbiórek organizowanych przez Towarzystwo.
Np. w schronisku na Knyszyńskiej bezdomni otrzymują żywność dzięki wsparciu różnych ofiarodawców ze sklepów i hurtowni, a pieczywo dwa razy w tygodniu w piekarni w Michałowie. Placówka ta spełnia bardzo ważną rolę, gdyż daje oparcie mężczyznom starszym i schorowanym, którzy inaczej pozostawaliby bez dachu nad głową. Zaczyna jednak brakować pieniędzy na niezbędne opłaty, benzynę i pensję dla dwóch pracowników.
Dom dla bezdomnych mężczyzn istnieje już ponad dwadzieścia lat. Może się w nim zatrzymać każdy, kto pozostaje bez dachu nad głową. Ludzie posiadające dochody płacą za swoje utrzymanie 220 zł. Schronisko stwarza też możliwości leczenia alkoholizmu, który często wiąże się z bezdomnością.
Towarzystwo Pomocy św. Brata Alberta od dziesięciu lat prowadzi też dom samotnej matki w Laskach pod Warszawą. Kobiety będące w ciąży mają tam stworzone wszelkie warunki do normalnego urodzenia dziecka i zdobycia pomocy w usamodzielnieniu.
Towarzystwo Pomocy św. Brata Alberta powstało we Wrocławiu w 1981 roku z inicjatywy ks. Jerzego Marszałkiewicza. Jego celem jest pomoc ubogim. W ciągu dwudziestu lat powstało 50 kół Towarzystwa, które obecnie prowadzą 30 schronisk dla mężczyzn, 5 noclegowni dla mężczyzn, 9 domów dla kobiet i matek z dziećmi, 8 osób dla osób starszych i chorych oraz 1 dom dziecka. W placówkach tych przebywało 2,5 tys. osób. Ponadto Towarzystwo prowadzi 12 kuchni, które wydają łącznie 2500 posiłków dziennie, aptekę z darów i 2 bezpłatne łaźnie. W miarę potrzeb członkowie i wolontariusze sami remontują schroniska i łaźnie. Towarzystwo Pomocy św. Brata Alberta zrzesza ok. 2,5 tys. członków.
Wszelką pomoc dla warszawskich placówek można kierować na następujące adresy:
Dom samotnej matki w Laskach, ul. Brzozowa 31, 05-080 Izabelin, tel. 752-22-48; numer konta: PKO VIII/O Warszawa 10201084-41175-270-1-111.
Schronisko dla bezdomnych mężczyzn, ul. Knyszyńska 1, 03-647 Warszawa, tel. 679-07-03; numer konta: PKO VIII/O Warszawa 10201084-41175-270-1-111.
ps / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 10 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-10 15:31 Warszawa: doświadczenia w pracy z bezdomnymi w schronisku św. Brata Alberta

Brak wykształcenia i pochodzenie z rodzin patologicznych oraz nieporadność i nieprzystosowanie do współczesnych wymogów życia społecznego to dwie główne przyczyny bezdomności - uważa Maciej Gąsiewski, kierownik schroniska dla bezdomnych mężczyzn w Warszawie przy ul. Knyszyńskiej prowadzonego przez Towarzystwo Pomocy im. Św. Brata Alberta.
Wielu bezdomnych wywodzi się z rodzin, które nie mają żadnych tradycji, i w których nie uznawano żadnych wartości. Kierownik schroniska mówi, że bardzo często ci ludzie pojawiają się, żeby znaleźć kąt na kilka tygodni.

- Często pożyczają od swoich kolegów pieniądze, których nigdy nie zwracają - dodaje Gąsiewski. Tacy ludzie niechętnie angażują się we wspólne prace w schronisku i zazwyczaj nie płacą żadnych pieniędzy za swoje utrzymanie. Cechuje ich duża mobilność i brak przywiązania do jednego miejsca. Bardzo trudno namówić ich do regularnej pracy. Kierownik schroniska dla bezdomnych uważa, że mimo ustawy o ochronie danych osobowych powinien istnieć centralny bank informacji, w którym każdy odpowiedzialny za placówki dla bezdomnych mógłby znaleźć potrzebne wiadomości.
Schroniska natomiast powinny być szczególnie nastawione i otwarte na ludzi, którzy nie potrafią sobie poradzić w zmienionej sytuacji społecznej w Polsce. - Dla takich ludzi trzeba walczyć o schroniska, przecież skandalem jest fakt, że najniższa renta w naszym kraju wynosi 315 zł, a zasiłek dla pijaka i cwaniaka 380 zł - podkreśla Gąsiewski. W schronisku na Knyszyńskiej kilku mężczyzn jest już w wieku emerytalnym, a mieszkania utracili, ponieważ zostali wyrzuceni przez właścicieli domu czy rodzinę. Niektórzy wyjechali z dawnych PGR-ów szukając pracy w Warszawie, ale mogli otrzymać tylko zatrudnienie na czarno, gdyż nie mieli stałego zameldowania. W tej grupie ludzi jest bardzo wielu uczciwych i wartościowych osób, którzy za wszelką cenę unikają kontaktu z noclegowniami, gdzie często spotykają się z kryminalistami. W noclegowni nie można pozostawać w ciągu dnia, a jedynie przyjść na nocleg.
Gąsiewski przyznaje też, że wielkim problemem wśród bezdomnych jest alkoholizm. - Te dwa zjawiska wzajemnie się warunkują i zazwyczaj idą w parze. Powiedział, że leczenie alkoholików stanowi bardzo duży wydatek w budżecie placówki. Koszt miesięcznej terapii dla grupy 15-20 osób wynosi nieco ponad 73 tys. zł. - Są to ogromne pieniądze, po ostatnim leczeniu prawie zostaliśmy bez zapasów finansowych.
Schronisko dla bezdomnych na Knyszyńskiej dysponuje 30 miejscami. Część z nich jest zajęta przez ludzi, którzy z powodu wieku i chorób są już niezdolni do pracy. - Każde schronisko wyręcza państwo w opiece nad ludźmi samotnymi, bezdomnymi, pełni też rolę domu starców i ośrodka antyalkoholowego. Schronisko dla bezdomnych mężczyzn przy ul. Knyszyńskiej w Warszawie jest jedną z pierwszych tego typu placówek powstałych w w stolicy powojnie, zostało założone ponad dwadzieścia lat temu z inicjatywy Warszawskiego Koła Towarzystwa Pomocy im. Św. Brata Alberta, które nadal się nim opiekuje. Każdy z bezdomnych, o ile ma stałe dochody, jest zobowiązany płacić miesięcznie za swój pobyt 220 zł.

ps / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 10 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-10 15:31 Warszawa: doświadczenia w pracy z bezdomnymi w schronisku św. Brata Alberta

Brak wykształcenia i pochodzenie z rodzin patologicznych oraz nieporadność i nieprzystosowanie do współczesnych wymogów życia społecznego to dwie główne przyczyny bezdomności - uważa Maciej Gąsiewski, kierownik schroniska dla bezdomnych mężczyzn w Warszawie przy ul. Knyszyńskiej prowadzonego przez Towarzystwo Pomocy im. Św. Brata Alberta.
Wielu bezdomnych wywodzi się z rodzin, które nie mają żadnych tradycji, i w których nie uznawano żadnych wartości. Kierownik schroniska mówi, że bardzo często ci ludzie pojawiają się, żeby znaleźć kąt na kilka tygodni.

- Często pożyczają od swoich kolegów pieniądze, których nigdy nie zwracają - dodaje Gąsiewski. Tacy ludzie niechętnie angażują się we wspólne prace w schronisku i zazwyczaj nie płacą żadnych pieniędzy za swoje utrzymanie. Cechuje ich duża mobilność i brak przywiązania do jednego miejsca. Bardzo trudno namówić ich do regularnej pracy. Kierownik schroniska dla bezdomnych uważa, że mimo ustawy o ochronie danych osobowych powinien istnieć centralny bank informacji, w którym każdy odpowiedzialny za placówki dla bezdomnych mógłby znaleźć potrzebne wiadomości.
Schroniska natomiast powinny być szczególnie nastawione i otwarte na ludzi, którzy nie potrafią sobie poradzić w zmienionej sytuacji społecznej w Polsce. - Dla takich ludzi trzeba walczyć o schroniska, przecież skandalem jest fakt, że najniższa renta w naszym kraju wynosi 315 zł, a zasiłek dla pijaka i cwaniaka 380 zł - podkreśla Gąsiewski. W schronisku na Knyszyńskiej kilku mężczyzn jest już w wieku emerytalnym, a mieszkania utracili, ponieważ zostali wyrzuceni przez właścicieli domu czy rodzinę. Niektórzy wyjechali z dawnych PGR-ów szukając pracy w Warszawie, ale mogli otrzymać tylko zatrudnienie na czarno, gdyż nie mieli stałego zameldowania. W tej grupie ludzi jest bardzo wielu uczciwych i wartościowych osób, którzy za wszelką cenę unikają kontaktu z noclegowniami, gdzie często spotykają się z kryminalistami. W noclegowni nie można pozostawać w ciągu dnia, a jedynie przyjść na nocleg.
Gąsiewski przyznaje też, że wielkim problemem wśród bezdomnych jest alkoholizm. - Te dwa zjawiska wzajemnie się warunkują i zazwyczaj idą w parze. Powiedział, że leczenie alkoholików stanowi bardzo duży wydatek w budżecie placówki. Koszt miesięcznej terapii dla grupy 15-20 osób wynosi nieco ponad 73 tys. zł. - Są to ogromne pieniądze, po ostatnim leczeniu prawie zostaliśmy bez zapasów finansowych.
Schronisko dla bezdomnych na Knyszyńskiej dysponuje 30 miejscami. Część z nich jest zajęta przez ludzi, którzy z powodu wieku i chorób są już niezdolni do pracy. - Każde schronisko wyręcza państwo w opiece nad ludźmi samotnymi, bezdomnymi, pełni też rolę domu starców i ośrodka antyalkoholowego. Schronisko dla bezdomnych mężczyzn przy ul. Knyszyńskiej w Warszawie jest jedną z pierwszych tego typu placówek powstałych w w stolicy powojnie, zostało założone ponad dwadzieścia lat temu z inicjatywy Warszawskiego Koła Towarzystwa Pomocy im. Św. Brata Alberta, które nadal się nim opiekuje. Każdy z bezdomnych, o ile ma stałe dochody, jest zobowiązany płacić miesięcznie za swój pobyt 220 zł.

ps / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 10 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-10 14:10 W całej Polsce odbywają się wakacyjne Dni Wspólnoty Ruchu Światło-Życie

Prawie 15 tys. osób przebywających na letnich rekolekcjach oazowych uczestniczy w odbywających się 10 lipca w całym kraju pierwszych wakacyjnych Dniach Wspólnoty. Najwięcej, bo ponad 1300 osób z 27 grup oazowych zgromadziło się w centrum Ruchu Światło-Życie w Krościenku nad Dunajcem, gdzie Mszy św. będzie przewodniczył tarnowski bp pomocniczy Jan Styrna.
Dzień wspólnoty jest spotkaniem odbywającym się w 13. dniu rekolekcji, w którym rozważana jest różańcowa tajemnica Zesłania Ducha Świętego (każdy dzień 15-dniowych rekolekcji poświęcony jest rozważaniu jednej tajemnicy różańcowej).

W umówionym wcześniej miejscu spotykają się wszystkie grupy oazowe z danej okolicy. W latach 70. jednym z takich miejsc była leżąca nieopodal Krościenka góra Błyszcz zwana przez oazowiczów Tabor. Wyprawy na Dzień Wspólnoty rozpoczynały się o świcie, większość grup musiała bowiem przemierzyć wiele kilometrów aby tam dotrzeć. Stojącym już na wzgórzu ukazywał się widok idących wąskimi ścieżkami grupek ludzi, które zbliżając się do szczytu tworzyły gwiazdę. Obecnie spotkania te odbywają się już w kilkudziesięciu miejscach w całym kraju, najczęściej w diecezjalnych centrach Ruchu.
Dzień Wspólnoty wygląda zupełnie inaczej niż pozostałe dni oazy. Rozpoczyna się spotkaniem, podczas którego poszczególne grupy często w żartobliwy sposób, barwnie opowiadają o specyfice własnej grupy i o jej przeżyciach. Potem jest czas na tzw. "Godzinę Świadectwa", kiedy oazowicze mówią o wewnętrznych przemianach jakie dokonały się w ich życiu w czasie rekolekcji. Punktem centralnym Dnia Wspólnoty jest Msza św., której - jeśli tylko to możliwe - przewodniczy biskup wraz z księżmi moderatorami poszczególnych grup oazowych. Zakończeniem Dnia Wspólnoty jest "Godzina Odpowiedzialności i Misji" - czas podejmowania decyzji o kontynuowaniu formacji w Ruchu Światło-Życie, a także m.in. dobrowolnych zobowiązań abstynencji od alkoholu, papierosów, narkotyków. W ten sposób co roku tysiące młodych ludzi włącza się w dzieło tzw. Krucjaty Wyzwolenia Człowieka.
Ruch Światło-Życie rozwinął się w Polsce z oaz - rekolekcji, które w ciągu piętnastu dni umożliwiają przeżycie najważniejszych tajemnic i prawd wiary katolickiej. Twórcą tej metody rekolekcji i założycielem Ruchu jest ks. Franciszek Blachnicki (1921-1987), kapłan diecezji katowickiej. Rozpoczął on w latach 50. poszukiwania owocnego sposobu przeżywania rekolekcji przez dzieci. Mając pozytywne doświadczenia życia harcerskiego, postanowił wykorzystać je w pracy z ministrantami. Dzień w Oazie Dzieci Bożych (tak nazwał te rekolekcje) zawierał wszystkie elementy życia dziecka: modlitwę, naukę, pracę na rzecz innych, zabawę i wypoczynek na świeżym powietrzu. Treści przekazywane w naukach rekolekcyjnych można było od razu wprowadzić w życie, tworząc tym samym pewien wzorzec postępowania. Podtrzymywaniu i rozwijaniu doświadczeń oazy służyły spotkania w małych, kilkunastoosobowych grupach, odbywające się systematycznie co tydzień w parafiach. "Eksperyment" ks. Blachnickiego oddał bardzo pozytywne wyniki, dlatego także inni kapłani stosowali te metody pracy z ministrantami. W 1963 roku, dokonawszy analizy naukowej wypracowanej przez siebie metody rekolekcji, ks. Blachnicki zdecydował się zastosować ją w pracy duszpasterskiej z młodzieżą szkół średnich, później ze studentami, młodzieżą pracującą, z kapłanami i całymi rodzinami. Obecnie na oazy letnie wyjeżdża ponad 60 tys. osób, które w ciągu roku uczestniczą w pracy formacyjnej w parafiach.
mc / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 10 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-10 14:10 W całej Polsce odbywają się wakacyjne Dni Wspólnoty Ruchu Światło-Życie

Prawie 15 tys. osób przebywających na letnich rekolekcjach oazowych uczestniczy w odbywających się 10 lipca w całym kraju pierwszych wakacyjnych Dniach Wspólnoty. Najwięcej, bo ponad 1300 osób z 27 grup oazowych zgromadziło się w centrum Ruchu Światło-Życie w Krościenku nad Dunajcem, gdzie Mszy św. będzie przewodniczył tarnowski bp pomocniczy Jan Styrna.
Dzień wspólnoty jest spotkaniem odbywającym się w 13. dniu rekolekcji, w którym rozważana jest różańcowa tajemnica Zesłania Ducha Świętego (każdy dzień 15-dniowych rekolekcji poświęcony jest rozważaniu jednej tajemnicy różańcowej).

W umówionym wcześniej miejscu spotykają się wszystkie grupy oazowe z danej okolicy. W latach 70. jednym z takich miejsc była leżąca nieopodal Krościenka góra Błyszcz zwana przez oazowiczów Tabor. Wyprawy na Dzień Wspólnoty rozpoczynały się o świcie, większość grup musiała bowiem przemierzyć wiele kilometrów aby tam dotrzeć. Stojącym już na wzgórzu ukazywał się widok idących wąskimi ścieżkami grupek ludzi, które zbliżając się do szczytu tworzyły gwiazdę. Obecnie spotkania te odbywają się już w kilkudziesięciu miejscach w całym kraju, najczęściej w diecezjalnych centrach Ruchu.
Dzień Wspólnoty wygląda zupełnie inaczej niż pozostałe dni oazy. Rozpoczyna się spotkaniem, podczas którego poszczególne grupy często w żartobliwy sposób, barwnie opowiadają o specyfice własnej grupy i o jej przeżyciach. Potem jest czas na tzw. "Godzinę Świadectwa", kiedy oazowicze mówią o wewnętrznych przemianach jakie dokonały się w ich życiu w czasie rekolekcji. Punktem centralnym Dnia Wspólnoty jest Msza św., której - jeśli tylko to możliwe - przewodniczy biskup wraz z księżmi moderatorami poszczególnych grup oazowych. Zakończeniem Dnia Wspólnoty jest "Godzina Odpowiedzialności i Misji" - czas podejmowania decyzji o kontynuowaniu formacji w Ruchu Światło-Życie, a także m.in. dobrowolnych zobowiązań abstynencji od alkoholu, papierosów, narkotyków. W ten sposób co roku tysiące młodych ludzi włącza się w dzieło tzw. Krucjaty Wyzwolenia Człowieka.
Ruch Światło-Życie rozwinął się w Polsce z oaz - rekolekcji, które w ciągu piętnastu dni umożliwiają przeżycie najważniejszych tajemnic i prawd wiary katolickiej. Twórcą tej metody rekolekcji i założycielem Ruchu jest ks. Franciszek Blachnicki (1921-1987), kapłan diecezji katowickiej. Rozpoczął on w latach 50. poszukiwania owocnego sposobu przeżywania rekolekcji przez dzieci. Mając pozytywne doświadczenia życia harcerskiego, postanowił wykorzystać je w pracy z ministrantami. Dzień w Oazie Dzieci Bożych (tak nazwał te rekolekcje) zawierał wszystkie elementy życia dziecka: modlitwę, naukę, pracę na rzecz innych, zabawę i wypoczynek na świeżym powietrzu. Treści przekazywane w naukach rekolekcyjnych można było od razu wprowadzić w życie, tworząc tym samym pewien wzorzec postępowania. Podtrzymywaniu i rozwijaniu doświadczeń oazy służyły spotkania w małych, kilkunastoosobowych grupach, odbywające się systematycznie co tydzień w parafiach. "Eksperyment" ks. Blachnickiego oddał bardzo pozytywne wyniki, dlatego także inni kapłani stosowali te metody pracy z ministrantami. W 1963 roku, dokonawszy analizy naukowej wypracowanej przez siebie metody rekolekcji, ks. Blachnicki zdecydował się zastosować ją w pracy duszpasterskiej z młodzieżą szkół średnich, później ze studentami, młodzieżą pracującą, z kapłanami i całymi rodzinami. Obecnie na oazy letnie wyjeżdża ponad 60 tys. osób, które w ciągu roku uczestniczą w pracy formacyjnej w parafiach.
mc / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 10 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-09 17:10 Naczelny kapelan więziennictwa RP: nastrój jubileuszowy udzielił się więźniom

- Nastrój jubileuszowy udzielił się więźniom - powiedział ks. Jan Sikorski, naczelny kapelan więziennictwa RP w rozmowie z KAI 9 lipca, dzieląc się swoimi wrażeniami z odwiedzin w zakładzie karnym dla kobiet w Lublińcu, gdzie obchodził ogłoszony przez Jana Pawła II Jubileusz w Więzieniach.
- Kaplica więzienna pękała w szwach, a to wcale nie jest codzienny widok - mówił ks. Sikorski. Przyznał, że był bardzo zbudowany spowiedziami, jakich wysłuchał w tym zakładzie karnym. - Najbardziej cieszyłem się radością ludzi uwolnionych od zła - dodał kapelan więziennictwa.

Jego zdaniem istotą Jubileuszu w Więzieniach jest właśnie świadomość osadzonych, iż są wolni od zła i grzechu, mimo zamknięcia w zakładzie karnym.
Dzień wcześniej 8 lipca ks. Sikorski uczestniczył w Kaliszu w promocji 115 oficerów służby więziennej. Podczas spotkania z nimi podkreślił znaczenie godności każdego człowieka, także tego, który został skazany. - Stosunek do najbiedniejszych jest sprawdzianem naszego chrześcijaństwa i naszego człowieczeństwa - powiedział podczas spotkania w Kaliszu kapelan więziennictwa.
Pytany o komentarz do przesłania papieskiego na Jubileusz w Więzieniach, ks. Sikorski wskazał, że Jan Paweł II chciał przede wszystkim wywołać dyskusję i zachęcić do refleksji nad stanem więziennictwa. - Ojciec Święty przestrzegał przed mechanicznym wprowadzeniem amnestii - powiedział kapelan więziennictwa. Zaznaczył także, iż każda nadzieja skrócenia kary więzienia budzi emocje społeczne i jest to zrozumiałe. - Potrzebna jest dzisiaj w Polsce poważna debata na temat więziennictwa i karania - postulował ks. Sikorski. Często bowiem społeczeństwo domaga się możliwie najsurowszego ukarania przestępców, zapominając, że ponosi częściową odpowiedzialność za popełnione wykroczenia. - Przecież najpierw trzeba się zająć sprawą agresji w mediach, pornografii, wychowania, a dopiero później skazywać winnych na najcięższe kary - mówił ks. Sikorski. Jego zdaniem społeczeństwo skazani są do pewnego stopnia odbiciem stanu społeczeństwa. Podkreślił, iż w Polsce potrzebna jest także refleksja nad systemem karania i poprawa skuteczności ścigania. - Często bowiem w więzieniach są osadzane płotki, a grube ryby za duże pieniądze pozostają na wolności - zwrócił uwagę naczelny kapelan więziennictwa RP. Konieczne jest także przygotowanie odpowiedniej kadry do służby więziennej, która jest nadal niewystarczająca w porównaniu do potrzeb.
W Polsce Jubileusz w Więzieniach rozpoczął się już w ostatnią niedzielę Adwentu ubiegłego roku. Przez kolejne miesiące poszczególne zakłady karne odwiedzali biskupi. Jak powiedział KAI ks. Sikorski biskupi odwiedzili już większość więzień w Polsce.

ps / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 09 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-09 17:10 Naczelny kapelan więziennictwa RP: nastrój jubileuszowy udzielił się więźniom

- Nastrój jubileuszowy udzielił się więźniom - powiedział ks. Jan Sikorski, naczelny kapelan więziennictwa RP w rozmowie z KAI 9 lipca, dzieląc się swoimi wrażeniami z odwiedzin w zakładzie karnym dla kobiet w Lublińcu, gdzie obchodził ogłoszony przez Jana Pawła II Jubileusz w Więzieniach.
- Kaplica więzienna pękała w szwach, a to wcale nie jest codzienny widok - mówił ks. Sikorski. Przyznał, że był bardzo zbudowany spowiedziami, jakich wysłuchał w tym zakładzie karnym. - Najbardziej cieszyłem się radością ludzi uwolnionych od zła - dodał kapelan więziennictwa.

Jego zdaniem istotą Jubileuszu w Więzieniach jest właśnie świadomość osadzonych, iż są wolni od zła i grzechu, mimo zamknięcia w zakładzie karnym.
Dzień wcześniej 8 lipca ks. Sikorski uczestniczył w Kaliszu w promocji 115 oficerów służby więziennej. Podczas spotkania z nimi podkreślił znaczenie godności każdego człowieka, także tego, który został skazany. - Stosunek do najbiedniejszych jest sprawdzianem naszego chrześcijaństwa i naszego człowieczeństwa - powiedział podczas spotkania w Kaliszu kapelan więziennictwa.
Pytany o komentarz do przesłania papieskiego na Jubileusz w Więzieniach, ks. Sikorski wskazał, że Jan Paweł II chciał przede wszystkim wywołać dyskusję i zachęcić do refleksji nad stanem więziennictwa. - Ojciec Święty przestrzegał przed mechanicznym wprowadzeniem amnestii - powiedział kapelan więziennictwa. Zaznaczył także, iż każda nadzieja skrócenia kary więzienia budzi emocje społeczne i jest to zrozumiałe. - Potrzebna jest dzisiaj w Polsce poważna debata na temat więziennictwa i karania - postulował ks. Sikorski. Często bowiem społeczeństwo domaga się możliwie najsurowszego ukarania przestępców, zapominając, że ponosi częściową odpowiedzialność za popełnione wykroczenia. - Przecież najpierw trzeba się zająć sprawą agresji w mediach, pornografii, wychowania, a dopiero później skazywać winnych na najcięższe kary - mówił ks. Sikorski. Jego zdaniem społeczeństwo skazani są do pewnego stopnia odbiciem stanu społeczeństwa. Podkreślił, iż w Polsce potrzebna jest także refleksja nad systemem karania i poprawa skuteczności ścigania. - Często bowiem w więzieniach są osadzane płotki, a grube ryby za duże pieniądze pozostają na wolności - zwrócił uwagę naczelny kapelan więziennictwa RP. Konieczne jest także przygotowanie odpowiedniej kadry do służby więziennej, która jest nadal niewystarczająca w porównaniu do potrzeb.
W Polsce Jubileusz w Więzieniach rozpoczął się już w ostatnią niedzielę Adwentu ubiegłego roku. Przez kolejne miesiące poszczególne zakłady karne odwiedzali biskupi. Jak powiedział KAI ks. Sikorski biskupi odwiedzili już większość więzień w Polsce.

ps / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 09 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-07 16:53 Podyplomowe Studium Teologiczno-Pedagogiczne na Uniwersytecie Kard. Stefana Wyszyńskiego

Na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Kardynała Wyszyńskiego powstało dwuletnie Podyplomowe Studium Teologiczno-Pedagogiczne. Można w nim odbyć także trzyletnie studia dla magistrów teologii, w ramach którego będzie można uzyskać licencjat katechetyki.
Studium ma na celu zapewnienie katechetom wymaganych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej uprawnień pedagogicznych do nauczania religii w szkołach. Studia są zaoczne. Zajęcia będą odbywać się raz w miesiącu w piątki i w soboty. Słuchaczami mogą być magistrzy teologii i innych kierunków studiów, którzy chcą być katechetami.

Studia są odpłatne, a czesne za rok akademicki wynosi 600 zł. Podania należy składać do 15 września. Dokładniejsze informacje można uzyskać pod adresem:
Sekretariat Studiów Zaocznych Wydziału Teologicznego, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, ul. Dewajtis 5, 01-815 Warszawa.
Telefon sekretariatu: (0-22) 839-52-86.

dp / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 07 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-07 16:53 Podyplomowe Studium Teologiczno-Pedagogiczne na Uniwersytecie Kard. Stefana Wyszyńskiego

Na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Kardynała Wyszyńskiego powstało dwuletnie Podyplomowe Studium Teologiczno-Pedagogiczne. Można w nim odbyć także trzyletnie studia dla magistrów teologii, w ramach którego będzie można uzyskać licencjat katechetyki.
Studium ma na celu zapewnienie katechetom wymaganych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej uprawnień pedagogicznych do nauczania religii w szkołach. Studia są zaoczne. Zajęcia będą odbywać się raz w miesiącu w piątki i w soboty. Słuchaczami mogą być magistrzy teologii i innych kierunków studiów, którzy chcą być katechetami.

Studia są odpłatne, a czesne za rok akademicki wynosi 600 zł. Podania należy składać do 15 września. Dokładniejsze informacje można uzyskać pod adresem:
Sekretariat Studiów Zaocznych Wydziału Teologicznego, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, ul. Dewajtis 5, 01-815 Warszawa.
Telefon sekretariatu: (0-22) 839-52-86.

dp / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 07 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-05 14:42 Na warszawskich Powązkach pochowano Juliana Kulentego

Pogrzeb Juliana Kulentego - reżysera i operatora filmowego odbył się 5 lipca na warszawskich Powązkach. Mszę św. żałobną odprawił bp-senior Zbigniew Kraszewski, a koncelebrował ks. Tadeusz Pronobis SJ.
W homilii bp Kraszewski powiedział, że zmarły był niezwykle pokornym człowiekiem. "Ukrywał swoje talenty, ale Pan Bóg i tak o nich wiedział" - mówił ks. biskup.
Julian Kulenty był współtwórcą Międzynarodowego Katolickiego Festiwalu Filmów i Multimediów "Niepokalanów" oraz współorganizatorem Grupy Filmowców Katolickich.

Był pierwszym i wieloletnim prezesem oraz członkiem honorowym powstałego w 1990 roku Katolickiego Stowarzyszenia Filmowego im. Maksymiliana Marii Kolbego. Był reżyserem i scenarzystą 180 filmów, dyrektorem i wykładowcą Centrum Edukacji 2000. W okresie okupacji walczył w partyzantce Armii Krajowej na ziemi tarnowskiej.
Zmarł 28 czerwca po długiej i ciężkiej chorobie w wieku 78 lat. Został pochowany go w Panteonie Żołnierzy Polski Walczącej na Cmentarzu Wojskowym.
js / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 05 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-05 14:42 Na warszawskich Powązkach pochowano Juliana Kulentego

Pogrzeb Juliana Kulentego - reżysera i operatora filmowego odbył się 5 lipca na warszawskich Powązkach. Mszę św. żałobną odprawił bp-senior Zbigniew Kraszewski, a koncelebrował ks. Tadeusz Pronobis SJ.
W homilii bp Kraszewski powiedział, że zmarły był niezwykle pokornym człowiekiem. "Ukrywał swoje talenty, ale Pan Bóg i tak o nich wiedział" - mówił ks. biskup.
Julian Kulenty był współtwórcą Międzynarodowego Katolickiego Festiwalu Filmów i Multimediów "Niepokalanów" oraz współorganizatorem Grupy Filmowców Katolickich.

Był pierwszym i wieloletnim prezesem oraz członkiem honorowym powstałego w 1990 roku Katolickiego Stowarzyszenia Filmowego im. Maksymiliana Marii Kolbego. Był reżyserem i scenarzystą 180 filmów, dyrektorem i wykładowcą Centrum Edukacji 2000. W okresie okupacji walczył w partyzantce Armii Krajowej na ziemi tarnowskiej.
Zmarł 28 czerwca po długiej i ciężkiej chorobie w wieku 78 lat. Został pochowany go w Panteonie Żołnierzy Polski Walczącej na Cmentarzu Wojskowym.
js / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 05 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-04 15:31 Warszawa: w kościele św. Stanisława Kostki wystawa o Grupie "Kampinos" AK

Wystawę obrazującą walkę Grupy "Kampinos" Armii Krajowej z hitlerowcami w okresie II wojny światowej można oglądać w dolnym kościele św. Stanisława Kostki. Kapelanem liniowym Grupy "Kampinos" w okresie Powstania Warszawskiego był ks. Stefan Wyszyński, późniejszy Prymas Tysiąclecia. Nosił wówczas pseudonim Radwan III.
Interesującym elementem wystawy są obrazy namalowane przez Tadeusza i Kazimierza Budzyńskich - również żołnierzy AK, przedstawiające walkę Grupy Kampinos z hitlerowcami. Eksponowane są też zdjęcia kapelanów Grupy Kampinos oraz listy poległych w akcjach bojowych przed Powstaniem W.

Są też zdjęcia pomników poświęconych pamięci poległych.
Zwiedzający ekspozycję mogą zapoznać się również z mapą, na której zaznaczone są miejsca bitew, kwatery oddziałów oraz drogi łączniczek Grupy "Kampinos".
Ciekawostką jest model pistoletu maszynowego "Sten" który AK otrzymywało ze zrzutów lotniczych aliantów. Na wystawie są również gazety żołnierskie, tzw. "bibuła" - rozprowadzane przez konspiratorów AK.
Wystawa jest czynna w dni powszednie od godz. 10 do 15, w niedzielę do godz. 19.
dp / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 04 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-04 15:31 Warszawa: w kościele św. Stanisława Kostki wystawa o Grupie "Kampinos" AK

Wystawę obrazującą walkę Grupy "Kampinos" Armii Krajowej z hitlerowcami w okresie II wojny światowej można oglądać w dolnym kościele św. Stanisława Kostki. Kapelanem liniowym Grupy "Kampinos" w okresie Powstania Warszawskiego był ks. Stefan Wyszyński, późniejszy Prymas Tysiąclecia. Nosił wówczas pseudonim Radwan III.
Interesującym elementem wystawy są obrazy namalowane przez Tadeusza i Kazimierza Budzyńskich - również żołnierzy AK, przedstawiające walkę Grupy Kampinos z hitlerowcami. Eksponowane są też zdjęcia kapelanów Grupy Kampinos oraz listy poległych w akcjach bojowych przed Powstaniem W.

Są też zdjęcia pomników poświęconych pamięci poległych.
Zwiedzający ekspozycję mogą zapoznać się również z mapą, na której zaznaczone są miejsca bitew, kwatery oddziałów oraz drogi łączniczek Grupy "Kampinos".
Ciekawostką jest model pistoletu maszynowego "Sten" który AK otrzymywało ze zrzutów lotniczych aliantów. Na wystawie są również gazety żołnierskie, tzw. "bibuła" - rozprowadzane przez konspiratorów AK.
Wystawa jest czynna w dni powszednie od godz. 10 do 15, w niedzielę do godz. 19.
dp / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 04 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-04 12:52 Michalineum wznowiło książkę ks. Markiewicza "Trzy słowa do starszych w narodzie polskim"

Po 113 latach wydawnictwo księży michalitów - Michalineum wznowiło edycję książki ks. Bronisława Markiewicza "Trzy słowa do starszych w narodzie polskim". Książka ta, to rachunek sumienia, który autor przeprowadza wspólnie z rodakami.
Jej adresatem jest duchowieństwo oraz świecka inteligencja. W słowach do kapłanów ks. Markiewicz apeluje o przewartościowanie postaw i metod ewangelizacyjnych Kościoła, proponuje model nowego, na miarę czasów i zadań duszpasterstwa. Świeckim przypomina o odpowiedzialności za sprawy społeczne i polityczne.

Kładzie również nacisk na konieczność podniesienia oświaty i przeprowadzenia reformy szkolnictwa w oparciu o moralność chrześcijańską i naukę Kościoła.
Autor opisuje te problemy z niezwykłą bezkompromisowością, odwagą a przede wszystkim wiarą, na drodze której szuka rozwiązania wszelkich problemów.
Pierwsze wydanie książki ukazało się w 1887 roku we Lwowie. Zgodnie z przypuszczaniami autora, dzieło spotkało się nie tylko z ostrą krytyką, ale nie zostało dopuszczone do kolportażu.
js / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 04 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-04 12:52 Michalineum wznowiło książkę ks. Markiewicza "Trzy słowa do starszych w narodzie polskim"

Po 113 latach wydawnictwo księży michalitów - Michalineum wznowiło edycję książki ks. Bronisława Markiewicza "Trzy słowa do starszych w narodzie polskim". Książka ta, to rachunek sumienia, który autor przeprowadza wspólnie z rodakami.
Jej adresatem jest duchowieństwo oraz świecka inteligencja. W słowach do kapłanów ks. Markiewicz apeluje o przewartościowanie postaw i metod ewangelizacyjnych Kościoła, proponuje model nowego, na miarę czasów i zadań duszpasterstwa. Świeckim przypomina o odpowiedzialności za sprawy społeczne i polityczne.

Kładzie również nacisk na konieczność podniesienia oświaty i przeprowadzenia reformy szkolnictwa w oparciu o moralność chrześcijańską i naukę Kościoła.
Autor opisuje te problemy z niezwykłą bezkompromisowością, odwagą a przede wszystkim wiarą, na drodze której szuka rozwiązania wszelkich problemów.
Pierwsze wydanie książki ukazało się w 1887 roku we Lwowie. Zgodnie z przypuszczaniami autora, dzieło spotkało się nie tylko z ostrą krytyką, ale nie zostało dopuszczone do kolportażu.
js / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 04 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-07-03 15:31 Warszawa: promocja albumu A. Bujaka "Polska"

Świątynie, warownie, groby i... bociany znalazły się w najnowszym albumie Adama Bujaka, zatytułowanym "Polska", którego promocja odbyła się 3 lipca w Warszawie.
Wydawca książki Bogdan Szymonik podkreślił, że taki wybór nie był przypadkowy: "Adam i ja najchętniej najchętniej uznalibyśmy ostatnie kilkadziesiąt lat za niebyłe". Zaś Adam Bujak powiedział, że "świadomie nie zamieścił w tym albumie Polski tętniącej życiem i nowoczesnej". Jego zdaniem to, czym jest dzisiejsza Polska, wynika z jej 1000-letniej tradycji.

Wybierając zaledwie ok. 200 zdjęć, zdecydował się przede wszystkim na pokazanie jej historii.
Album jest podzielony na 8 rozdziałów: krajobrazy, symbole, warownie, siedziby, miasta, folklor, świątynie i groby. Na okładce znalazły się bociany w gnieździe. "Moim zdaniem bociany mogły by być symbolem Polski tak jak orły. Wcale nie są siermiężne - to piękne, silne ptaki" - uważa Bujak.
"Mamy przed sobą album pełen pamięci serdecznej, cierpliwej, wytrwałej, to znaczy świętej i pełnej czci" - napisał we wstępie do albumu ks. Jan Twardowski. Zdaniem ks. Twardowskiego, to dzieło pozwala dostrzec wielkość kraju i pomaga odnaleźć swoje miejsce w historii i teraźniejszości.
Album wydała firma BOSZ. W sprzedaży detalicznej książka ma kosztować 109 zł.
jw / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 03 lipca 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
Strony: początek 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443

KAI zastrzega wszelkie prawa do serwisu. Użytkownicy mogą pobierać i drukować fragmenty zawartości serwisu internetowego www.kai.pl i www.ekai.pl wyłącznie do użytku osobistego. Publikacja, rozpowszechnianie zawartości niniejszego serwisu lub jej sprzedaż (także framing i in. podobne metody), są bez uprzedniej pisemnej zgody KAI zabronione i stanowiąc naruszenie ustaw o prawie autorskim, ochronie baz danych i uczciwej konkurencji - będą ścigane przy pomocy wszelkich dostępnych środków prawnych.
(Zapraszamy do prenumeraty serwisu prasowego KAI tel. 22 635 77 18 mail marketing@ekai.pl)

Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT