Znaleziono depesz: 11773
2000-12-04 17:42 Kard. Glemp gościem konferencji o prawach kobiet

Prymas Polski kard. Józef Glemp był gościem konferencji o prawach kobiet, która 4 listopada rozpoczęła się w Konstancinie-Jeziornej k. Warszawy. - Dążenie kobiet do równości nie powinno polegać na ujednolicaniu i maskulinizowaniu - mówił kardynał do zdominowanego przez kobiety audytorium.
- Nie chodzi o to, by kobiety dorównywały mężczyznom - tłumaczył Prymas przyznając, że w historii kobiety bywały traktowane w sposób krzywdzący. - We współczesnych filmach kobiety z taką samą zręcznością jak mężczyźni atakują, strzelają i biją.

Tymczasem trudno wyobrazić sobie świat bez kobiecego ciepła, czułości, wrażliwości i dobroci na piękno. Zdaniem Prymasa, właśnie takich cech brakuje w dzisiejszym świecie.
W otwarciu konferencji wzięli także udział bp Marian Duś, minister sprawiedliwości Lech Kaczyński oraz jego poprzedniczka na tym stanowisku Hanna Suchocka. Min. Kaczyński przyznał, że chociaż zwykle nie przyjmuje zaproszeń na otwarcia konferencji, tym razem zrobił wyjątek by pokazać, że polityk prawicowy może być zwolennikiem równouprawnienia kobiet. Zdaniem Kaczyńskiego, między stanem prawnym a praktyką w dziedzinie równouprawnienia kobiet istnieje duża różnica.
Z kolei Hanna Suchocka przekonywała m.in., że kobiety mają wiele cech, które czynią je lepszymi kierownikami. Zachęcała do sięgnięcia do wypowiedzi Jana Pawła II na temat kobiet zauważając, że Papież ma bardzo nowoczesne spojrzenie na problemy kobiet. Na koniec H.Suchocka zaapelowała do kobiet: - Uwierzcie w siebie! Nie jesteśmy gorsze niż mężczyźni, wręcz przeciwnie - za co słuchaczki nagrodziły ją brawami.
Organizatorem konferencji "Prawa kobiet w Polsce - deklaracje i rzeczywistość" jest ministerstwo sprawiedliwości. Biorą w niej udział przedstawiciele władzy ustawodawczej, sądowniczej i wykonawczej, środowiska naukowego i organizacji kobiecych.
mr / Konstancin
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 04 grudnia 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-12-03 16:31 Warszawski konkurs szopek - zapowiedź

Parafia Świętego Krzyża w Warszawie organizuje ogólnostołeczny konkurs szopek bożonarodzeniowych, przede wszystkim dla uzdolnionych artystycznie dzieci i młodzieży. Termin nadsyłania prac - 20 grudnia. Nagrodzone eksponaty będą wystawione w kościele Świętego Krzyża od 28 grudnia br. do 2 lutego 2001 r.
Chociaż konkurs jest otwarty i przeznaczony dla wszystkich oraz nie ma ograniczeń tematycznych (oczywiście poza podporządkowaniem głównej treści, czyli Bożemu Narodzeniu), to jednak organizatorzy proszą, aby szopki były wkomponowane w rzeczywistość warszawską.

Chodzi o to, by miały one np. kształt znanych stołecznych świątyń i innych budowli związanych ze stolicą (lub w inny sposób kojarzyły się z miastem), a także z jej historią. Ponadto w związku z przypadającym w przyszłym roku jubileuszem 350-lecia obecności misjonarzy św. Wincentego a Paulo w Polsce, których kolebką na naszych ziemiach jest kościół Świętego Krzyża, mile widziane byłoby nawiązanie w budowie szopek do tej rocznicy (np. uwzględnienie elementów sylwetki tej świątyni lub jakichś charakterystycznych fragmentów jej wnętrza).
Prace, opatrzone godłem (z dołączoną zaklejoną kopertą z pełnymi danymi o autorze: imię, nazwisko, adres, ewentualnie wiek), należy nadsyłać na adres: parafia Świętego Krzyża, ul. Krakowskie Przedmieście 3, 00-047 Warszawa do 20 grudnia br.
ck
kg / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 03 grudnia 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-12-03 16:31 Warszawski konkurs szopek - zapowiedź

Parafia Świętego Krzyża w Warszawie organizuje ogólnostołeczny konkurs szopek bożonarodzeniowych, przede wszystkim dla uzdolnionych artystycznie dzieci i młodzieży. Termin nadsyłania prac - 20 grudnia. Nagrodzone eksponaty będą wystawione w kościele Świętego Krzyża od 28 grudnia br. do 2 lutego 2001 r.
Chociaż konkurs jest otwarty i przeznaczony dla wszystkich oraz nie ma ograniczeń tematycznych (oczywiście poza podporządkowaniem głównej treści, czyli Bożemu Narodzeniu), to jednak organizatorzy proszą, aby szopki były wkomponowane w rzeczywistość warszawską.

Chodzi o to, by miały one np. kształt znanych stołecznych świątyń i innych budowli związanych ze stolicą (lub w inny sposób kojarzyły się z miastem), a także z jej historią. Ponadto w związku z przypadającym w przyszłym roku jubileuszem 350-lecia obecności misjonarzy św. Wincentego a Paulo w Polsce, których kolebką na naszych ziemiach jest kościół Świętego Krzyża, mile widziane byłoby nawiązanie w budowie szopek do tej rocznicy (np. uwzględnienie elementów sylwetki tej świątyni lub jakichś charakterystycznych fragmentów jej wnętrza).
Prace, opatrzone godłem (z dołączoną zaklejoną kopertą z pełnymi danymi o autorze: imię, nazwisko, adres, ewentualnie wiek), należy nadsyłać na adres: parafia Świętego Krzyża, ul. Krakowskie Przedmieście 3, 00-047 Warszawa do 20 grudnia br.
ck
kg / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 03 grudnia 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-12-03 16:09 Biskup z Białorusi dziękuje Polakom za pomoc dla jego wiernych

Wdzięczność za dotychczasową pomoc oraz prośbę o dalsze wsparcie modlitewne i materialne wyraził 3 grudnia bp Władysław Blin z Witebska na Białorusi. Powiedział o tym w kazaniu podczas Mszy św., transmitowanej przez Program 1 Polskiego Radia, z warszawskiego kościoła Świętego Krzyża. Wraz z nim liturgię koncelebrowali ks. Andrzej Halemba z Centrum Formacji Misyjnej i ks. Wiesław Wójcik, sekretarz Zespołu Pomocy Katolikom na Wschodzie.
Nawiązując do rozpoczynającego się wraz z tą niedzielą Adwentu, biskup zaznaczył, że przybywa z kraju, w którym dopiero niedawno zakończył się ponad 70-letni Ad.

Ludzie za swą wiarę byli więzieni, zsyłani na Syberię, zwalniani z pracy i doświadczali wielu innych cierpień, a jednak wytrwali w wierności Bogu i Kościołowi - mówił dalej gość z Białorusi. Przywołał niektóre wspomnienia ze swego już ponad 10-letniego pobytu w tym kraju, kiedy to wielokrotnie był świadkiem odradzania się miejscowego Kościoła.
- Prawdziwym naszym skarbem są dzieci, które gdy raz trafią do świątyni, często stają się apostołami i misjonarzami w swoich środowiskach i rodzinach - powiedział biskup witebski. Podkreślił, że nieraz widział, jak małe dziecko przyprowadzało do świątyni kogoś z rodziców i pokazywało mu, jak się składa ręce do modlitwy i robi znak krzyża. - To są wzruszające chwile, ukazujące najlepiej sens naszej pracy na tych ziemiach - dodał.
Zwrócił też uwagę, że gdy 10 lat temu wyjechał z Polski do pracy duszpasterskiej na Białoruś, najpierw do Mohylewa, a od roku jest biskupem w Witebsku, to odwiedzając teraz swoją ojczyznę widzi ogrom zmian na lepsze. - Pewnie, że nie wszystko jeszcze jest dobrze i nie wszyscy są zadowoleni, bo chcieliby, żeby im było jeszcze lepiej. To naturalne. Ale jeśli ktoś czuje się pokrzywdzony i niezadowolony ze swej sytuacji, to zapraszam go do swej diecezji, a na pewno zaraz wróci odmieniony i wdzięczny Bogu za to, co się dokonało w Polsce - stwierdził, znany z dużego poczucia humoru bp Blin.
Podziękował wiernym w naszym kraju, którzy często też znajdując się w trudnej sytuacji, potrafią jednak pomagać swym siostrom i braciom na Wschodzie. - Potrzebujemy waszego wsparcia, i to nie tylko tego materialnego, przekładającego się na konkretne przedmioty liturgiczne czy akcje duszpasterskie, ale również duchowego, przez modlitwę, gdyż cała nasza działalność tylko wtedy ma sens, gdy idzie za nią rozwój duchowy i religijny tamtejszych ludzi - podkreślił kaznodzieja. Dodał, że ważne jest przy tym, aby pomoc była udzielana w porę.
Po Mszy św. zapowiedziano, że w najbliższą niedzielę, 10 grudnia w całej Polsce zbierane będą pieniądze na pomoc dzieciom na Wschodzie, które zostaną przekazane najbardziej potrzebującym i najuboższym.
ck
kg / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 03 grudnia 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-12-03 16:09 Biskup z Białorusi dziękuje Polakom za pomoc dla jego wiernych

Wdzięczność za dotychczasową pomoc oraz prośbę o dalsze wsparcie modlitewne i materialne wyraził 3 grudnia bp Władysław Blin z Witebska na Białorusi. Powiedział o tym w kazaniu podczas Mszy św., transmitowanej przez Program 1 Polskiego Radia, z warszawskiego kościoła Świętego Krzyża. Wraz z nim liturgię koncelebrowali ks. Andrzej Halemba z Centrum Formacji Misyjnej i ks. Wiesław Wójcik, sekretarz Zespołu Pomocy Katolikom na Wschodzie.
Nawiązując do rozpoczynającego się wraz z tą niedzielą Adwentu, biskup zaznaczył, że przybywa z kraju, w którym dopiero niedawno zakończył się ponad 70-letni Ad.

Ludzie za swą wiarę byli więzieni, zsyłani na Syberię, zwalniani z pracy i doświadczali wielu innych cierpień, a jednak wytrwali w wierności Bogu i Kościołowi - mówił dalej gość z Białorusi. Przywołał niektóre wspomnienia ze swego już ponad 10-letniego pobytu w tym kraju, kiedy to wielokrotnie był świadkiem odradzania się miejscowego Kościoła.
- Prawdziwym naszym skarbem są dzieci, które gdy raz trafią do świątyni, często stają się apostołami i misjonarzami w swoich środowiskach i rodzinach - powiedział biskup witebski. Podkreślił, że nieraz widział, jak małe dziecko przyprowadzało do świątyni kogoś z rodziców i pokazywało mu, jak się składa ręce do modlitwy i robi znak krzyża. - To są wzruszające chwile, ukazujące najlepiej sens naszej pracy na tych ziemiach - dodał.
Zwrócił też uwagę, że gdy 10 lat temu wyjechał z Polski do pracy duszpasterskiej na Białoruś, najpierw do Mohylewa, a od roku jest biskupem w Witebsku, to odwiedzając teraz swoją ojczyznę widzi ogrom zmian na lepsze. - Pewnie, że nie wszystko jeszcze jest dobrze i nie wszyscy są zadowoleni, bo chcieliby, żeby im było jeszcze lepiej. To naturalne. Ale jeśli ktoś czuje się pokrzywdzony i niezadowolony ze swej sytuacji, to zapraszam go do swej diecezji, a na pewno zaraz wróci odmieniony i wdzięczny Bogu za to, co się dokonało w Polsce - stwierdził, znany z dużego poczucia humoru bp Blin.
Podziękował wiernym w naszym kraju, którzy często też znajdując się w trudnej sytuacji, potrafią jednak pomagać swym siostrom i braciom na Wschodzie. - Potrzebujemy waszego wsparcia, i to nie tylko tego materialnego, przekładającego się na konkretne przedmioty liturgiczne czy akcje duszpasterskie, ale również duchowego, przez modlitwę, gdyż cała nasza działalność tylko wtedy ma sens, gdy idzie za nią rozwój duchowy i religijny tamtejszych ludzi - podkreślił kaznodzieja. Dodał, że ważne jest przy tym, aby pomoc była udzielana w porę.
Po Mszy św. zapowiedziano, że w najbliższą niedzielę, 10 grudnia w całej Polsce zbierane będą pieniądze na pomoc dzieciom na Wschodzie, które zostaną przekazane najbardziej potrzebującym i najuboższym.
ck
kg / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 03 grudnia 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-12-03 16:08 Ks. Wójcicki - twórca Absurdalnego Kabaretu laureatem nagrody "Przyjaciel Integracji

Ks. Marek Wójcicki, twórca Absurdalnego Kabaretu tworzonego przez osoby niepełnosprawne, prezydent Gdyni Wojciech Szczurek oraz firma Phillip Morris Polska - to laureaci tegorocznej edycji nagród "Przyjaciel Integracji". Co roku otrzymują je ci, którzy dobrowolnie pomagają osobom niepełnosprawnym. Wielka Gala Integracji, podczas której wręczono wyróżnienia, odbyła się 2 grudnia w Filharmonii Narodowej.
Ks. Marek Wójcicki otrzymał nagrodę za stworzenie Absurdalnego Kabaretu, w którym występują osoby niepełnosprawne.

Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek został wyróżniony za realizację programu "Gdynia bez barier" i wprowadzenie w tym mieście wielu udogodnień dla niepełnosprawnych. Natomiast firmę Phillip Morris Polska nagrodzono za zmianę wizerunku niepełnosprawnych.
W czasie uroczystości wystąpili niepełnosprawni z Absurdalnego Kabaretu oraz Kayah. Podczas imprezy licytowano obrazy tworzone przez niepełnosprawnych. W sumie sprzedano je za ponad 11 tys. zł.
ck
per / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 03 grudnia 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-12-03 16:08 Ks. Wójcicki - twórca Absurdalnego Kabaretu laureatem nagrody "Przyjaciel Integracji

Ks. Marek Wójcicki, twórca Absurdalnego Kabaretu tworzonego przez osoby niepełnosprawne, prezydent Gdyni Wojciech Szczurek oraz firma Phillip Morris Polska - to laureaci tegorocznej edycji nagród "Przyjaciel Integracji". Co roku otrzymują je ci, którzy dobrowolnie pomagają osobom niepełnosprawnym. Wielka Gala Integracji, podczas której wręczono wyróżnienia, odbyła się 2 grudnia w Filharmonii Narodowej.
Ks. Marek Wójcicki otrzymał nagrodę za stworzenie Absurdalnego Kabaretu, w którym występują osoby niepełnosprawne.

Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek został wyróżniony za realizację programu "Gdynia bez barier" i wprowadzenie w tym mieście wielu udogodnień dla niepełnosprawnych. Natomiast firmę Phillip Morris Polska nagrodzono za zmianę wizerunku niepełnosprawnych.
W czasie uroczystości wystąpili niepełnosprawni z Absurdalnego Kabaretu oraz Kayah. Podczas imprezy licytowano obrazy tworzone przez niepełnosprawnych. W sumie sprzedano je za ponad 11 tys. zł.
ck
per / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 03 grudnia 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-12-02 19:44 Nagroda im. ks. Janusza St. Pasierba dla Wojciecha Wencla

Wojciech Wencel został uhonorowany nagrodą imienia ks. Janusza St. Pasierba - zmarłego przed siedmioma laty wybitnego poety. Otrzymał ją za tomik "Oda chorej duszy", który "jest wyrazem pogłębionej i wciąż ewoluującej świadomości artystycznej, a zarazem świadectwem żarliwej wiary i nadziei" - napisano w uzasadnieniu. Nagrodę Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, wręczono podczas uroczystego koncertu "Adwent to świt", który odbył się w Galerii Jana Pawła II w Warszawie.
Wyróżniono także Zespół Szkół Ekonomicznych im.

ks. Janusza St. Pasierba w Tczewie, wraz z jego dyrektorką Eleonorą Lewandowską za "pełne inwencji, pracowite i cierpliwe wprowadzanie w życie społeczności szkolnej myśli ks. Janusza St. Pasierba i uwspółcześnianie jego dzieł".
Podczas uroczystości zespół Camerata Vistula wykonał koncerty brandenburskie Jana Sebastiana Bacha. Wiersze ks. Pasierba recytowała Maja Komorowska. W uroczystości uczestniczyli uczniowie szkół im. ks. Pasierba z Tczewa, Pelpina i Żabna.
Wręczenie nagród poprzedziła Msza św., której przewodniczył krajowy duszpasterz środowisk twórczych ks. Wiesław Niewęgłowski, przyjaciel zmarłego poety. - Kiedyś napisał, że największe dzieło świata, człowiek, jest zagrożone. Ks. Pasierb umiał tego człowieka przyjmować, troszczył się o niego, rozmawiał z nim - mówił w homilii ks. Niewęgłowski. - Rozpoczynamy Adwent, który wyznacza nasz stosunek do Chrystusa: oczekiwanie. Ks. Pasierb czekać już nie musi... Sięgajmy do jego słów, bo one żyją dla nas, tak jak on żyje w Bogu - powiedział kaznodzieja.
Fundator nagród, Fundacja im. ks. Janusza St. Pasierba, istnieje od dwóch lat. Utworzyli ją przyjaciele poety, m.in. metropolita gnieźnieński abp Henryk Muszyński, krajowy duszpasterz środowisk twórczych ks. Wiesław Niewęgłowski, pisarz Piotr Wojciechowski oraz red. Maria Wilczek. Fundacja promuje twórczość młodych, utalentowanych historyków sztuki, a także poetów i twórców innych krótkich form literackich, których twórczość jest świadectwem chrześcijańskiej inspiracji. Jedną z form tej promocji jest przyznawanie nagród i stypendiów, organizowanie spotkań autorskich i dyskusyjnych oraz ogłaszanie konkursów.
Rok temu nagrodę im. ks. Janusza St. Pasierba otrzymał historyk sztuki z UKSW ks. Michał Janocha.
per / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 02 grudnia 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-12-02 19:44 Nagroda im. ks. Janusza St. Pasierba dla Wojciecha Wencla

Wojciech Wencel został uhonorowany nagrodą imienia ks. Janusza St. Pasierba - zmarłego przed siedmioma laty wybitnego poety. Otrzymał ją za tomik "Oda chorej duszy", który "jest wyrazem pogłębionej i wciąż ewoluującej świadomości artystycznej, a zarazem świadectwem żarliwej wiary i nadziei" - napisano w uzasadnieniu. Nagrodę Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, wręczono podczas uroczystego koncertu "Adwent to świt", który odbył się w Galerii Jana Pawła II w Warszawie.
Wyróżniono także Zespół Szkół Ekonomicznych im.

ks. Janusza St. Pasierba w Tczewie, wraz z jego dyrektorką Eleonorą Lewandowską za "pełne inwencji, pracowite i cierpliwe wprowadzanie w życie społeczności szkolnej myśli ks. Janusza St. Pasierba i uwspółcześnianie jego dzieł".
Podczas uroczystości zespół Camerata Vistula wykonał koncerty brandenburskie Jana Sebastiana Bacha. Wiersze ks. Pasierba recytowała Maja Komorowska. W uroczystości uczestniczyli uczniowie szkół im. ks. Pasierba z Tczewa, Pelpina i Żabna.
Wręczenie nagród poprzedziła Msza św., której przewodniczył krajowy duszpasterz środowisk twórczych ks. Wiesław Niewęgłowski, przyjaciel zmarłego poety. - Kiedyś napisał, że największe dzieło świata, człowiek, jest zagrożone. Ks. Pasierb umiał tego człowieka przyjmować, troszczył się o niego, rozmawiał z nim - mówił w homilii ks. Niewęgłowski. - Rozpoczynamy Adwent, który wyznacza nasz stosunek do Chrystusa: oczekiwanie. Ks. Pasierb czekać już nie musi... Sięgajmy do jego słów, bo one żyją dla nas, tak jak on żyje w Bogu - powiedział kaznodzieja.
Fundator nagród, Fundacja im. ks. Janusza St. Pasierba, istnieje od dwóch lat. Utworzyli ją przyjaciele poety, m.in. metropolita gnieźnieński abp Henryk Muszyński, krajowy duszpasterz środowisk twórczych ks. Wiesław Niewęgłowski, pisarz Piotr Wojciechowski oraz red. Maria Wilczek. Fundacja promuje twórczość młodych, utalentowanych historyków sztuki, a także poetów i twórców innych krótkich form literackich, których twórczość jest świadectwem chrześcijańskiej inspiracji. Jedną z form tej promocji jest przyznawanie nagród i stypendiów, organizowanie spotkań autorskich i dyskusyjnych oraz ogłaszanie konkursów.
Rok temu nagrodę im. ks. Janusza St. Pasierba otrzymał historyk sztuki z UKSW ks. Michał Janocha.
per / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 02 grudnia 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-12-02 17:33 Warszawa: pełna sala i salwy śmiechu na absurdalnym przedstawieniu ursynowskich oazowiczów

Wieczorem 1 grudnia doroczne przedstawienie kabaretowe wystawiane przez grupę miejscowych oazowiczów wypełniło po brzegi widownię w parafialnym domu "Betania" na warszawskim Ursynowie. Młodzi sami zadbali o nowatorski scenariusz, profesjonalną aranżację dźwiękowo-muzyczną, kostiumy i obsadę.
Wątkiem przewodnim tegorocznego przedstawienia była wizyta w szpitalu psychiatrycznym grupki japońskich turystów, fotografujących wciąż wszystko z charakterystyczną przesadą. Poszczególne, nie związane ze sobą scenki, przedstawiały wizyty w różnych szpitalnych pokojach, gdzie ordynator, lekarz Rapatapatoj.

Znalazła się tu scenka parodiująca klasyczny, rozgrywający się w mglistej Transylwanii horror; parodia bardzo niehigienicznej operacji na otwartym sercu czy scena, gdzie anioł pomaga wychodzić diabłu z depresji. Tematyczny mętlik był zamierzony, bowiem hasłem twórców jest absurd rodem z filmów Monthy Pythona.
Zgromadzona publiczność doceniła ten typ poczucia humoru, bowiem prezentowane skecze raz po raz wywoływały żywy aplauz i salwy śmiechu.
"Obejrzałam kawał dobrego kabaretu" - zwierzyła się KAI po przedstawieniu Tosia z Warszawy, zaproszona tu przez znajomego ze studiów. Przyznała, że zarówno poziom artystyczny, jak humorystyczny tej grupy oazowiczów trochę ją zaskoczył. "Zawsze myślałam, że związani z Kościołem ludzie są drętwi, nudni i dziwni" - wyjaśniła. Podobnie mówili inni widzowie, nie związani z grupą oazową. "Jest tak świetne, że powinni wystawić to w innych miejscach naszego osiedla" - zauważyła Anna, dziennikarka lokalnej gazety. Organizatorzy obstają jednak przy takiej formie, jak do tej pory. "Urok naszej Agapy polega na tym, że jest wystawiana raz i nigdy więcej" - tłumaczy Marcin, odpowiedzialny za aranżację muzyczną. Zauważył, że co rok mają mniej czasu na przygotowanie, a mimo to z roku na rok ludzie coraz lepiej się bawią. "Może właśnie nasze nieprzygotowanie i spontaniczność jest kluczem do dobrej imprezy?" - tłumaczy Paweł, grający w przedstawieniu rolę szalonego naukowca z Transylwanii.
Autorzy są grupą dobrych znajomych, w większości studentów różnych warszawskich uczelni, związanych z Ruchem Światło-Życie. Wspominają, że tworzenie kabaretów zaczęło się kilka lat temu od krótkich spotkań z zabawami w gronie wspólnoty po to, żeby się lepiej poznać. Z roku na rok dochodziły nowe osoby, scenariusze były coraz obszerniejsze, wprowadzono nawet efekty specjalne. Scenariusz dzięki wspólnej "burzy mózgów", podczas której sami twórcy przede wszystkim świetnie się bawią. Na przedstawieniu do swej zabawy zapraszają przybyłą publiczność. Początkowo publiczność stanowili tylko członkowie ursynowskiej oazy, zaś z czasem oazowicze zaczęli zapraszać coraz więcej osób z zewnątrz. W tym roku ich Agapa została zapowiedziana w warszawskich gazetach oraz na lokalnej ursynowskiej stronie internetowej www.pasmo.pl.
"Może nasze poczucie humoru zastąpi niektórym widzom piątkowe picie w pubie?" - mają nadzieję organizatorzy.
ad / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 02 grudnia 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-12-02 17:33 Warszawa: pełna sala i salwy śmiechu na absurdalnym przedstawieniu ursynowskich oazowiczów

Wieczorem 1 grudnia doroczne przedstawienie kabaretowe wystawiane przez grupę miejscowych oazowiczów wypełniło po brzegi widownię w parafialnym domu "Betania" na warszawskim Ursynowie. Młodzi sami zadbali o nowatorski scenariusz, profesjonalną aranżację dźwiękowo-muzyczną, kostiumy i obsadę.
Wątkiem przewodnim tegorocznego przedstawienia była wizyta w szpitalu psychiatrycznym grupki japońskich turystów, fotografujących wciąż wszystko z charakterystyczną przesadą. Poszczególne, nie związane ze sobą scenki, przedstawiały wizyty w różnych szpitalnych pokojach, gdzie ordynator, lekarz Rapatapatoj.

Znalazła się tu scenka parodiująca klasyczny, rozgrywający się w mglistej Transylwanii horror; parodia bardzo niehigienicznej operacji na otwartym sercu czy scena, gdzie anioł pomaga wychodzić diabłu z depresji. Tematyczny mętlik był zamierzony, bowiem hasłem twórców jest absurd rodem z filmów Monthy Pythona.
Zgromadzona publiczność doceniła ten typ poczucia humoru, bowiem prezentowane skecze raz po raz wywoływały żywy aplauz i salwy śmiechu.
"Obejrzałam kawał dobrego kabaretu" - zwierzyła się KAI po przedstawieniu Tosia z Warszawy, zaproszona tu przez znajomego ze studiów. Przyznała, że zarówno poziom artystyczny, jak humorystyczny tej grupy oazowiczów trochę ją zaskoczył. "Zawsze myślałam, że związani z Kościołem ludzie są drętwi, nudni i dziwni" - wyjaśniła. Podobnie mówili inni widzowie, nie związani z grupą oazową. "Jest tak świetne, że powinni wystawić to w innych miejscach naszego osiedla" - zauważyła Anna, dziennikarka lokalnej gazety. Organizatorzy obstają jednak przy takiej formie, jak do tej pory. "Urok naszej Agapy polega na tym, że jest wystawiana raz i nigdy więcej" - tłumaczy Marcin, odpowiedzialny za aranżację muzyczną. Zauważył, że co rok mają mniej czasu na przygotowanie, a mimo to z roku na rok ludzie coraz lepiej się bawią. "Może właśnie nasze nieprzygotowanie i spontaniczność jest kluczem do dobrej imprezy?" - tłumaczy Paweł, grający w przedstawieniu rolę szalonego naukowca z Transylwanii.
Autorzy są grupą dobrych znajomych, w większości studentów różnych warszawskich uczelni, związanych z Ruchem Światło-Życie. Wspominają, że tworzenie kabaretów zaczęło się kilka lat temu od krótkich spotkań z zabawami w gronie wspólnoty po to, żeby się lepiej poznać. Z roku na rok dochodziły nowe osoby, scenariusze były coraz obszerniejsze, wprowadzono nawet efekty specjalne. Scenariusz dzięki wspólnej "burzy mózgów", podczas której sami twórcy przede wszystkim świetnie się bawią. Na przedstawieniu do swej zabawy zapraszają przybyłą publiczność. Początkowo publiczność stanowili tylko członkowie ursynowskiej oazy, zaś z czasem oazowicze zaczęli zapraszać coraz więcej osób z zewnątrz. W tym roku ich Agapa została zapowiedziana w warszawskich gazetach oraz na lokalnej ursynowskiej stronie internetowej www.pasmo.pl.
"Może nasze poczucie humoru zastąpi niektórym widzom piątkowe picie w pubie?" - mają nadzieję organizatorzy.
ad / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 02 grudnia 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-12-01 16:23 Rozpoczynamy pierwszy Adwent nowego tysiąclecia.

W niedzielę 3 grudnia rozpoczyna się w Kościele katolickim okres Adwentu, który rozpoczyna nowy rok liturgiczny i przygotowuje wiernych do Bożego Narodzenia.
Adwent pochodzi od łacińskiego słowa "adventus", które oznacza nadejście. W starożytności termin ten oznaczał wkroczenie cesarza do miasta albo do świątyni. W chrześcijaństwie dotyczy on dwukrotnego "wkroczenia" Jezusa Chrystusa w historię ludzką. Pierwsze z nich miało miejsce dwa tysiące lat temu, gdy Jezus narodził się pokorze i ubóstwie w Betlejem, drugie dokona się na końcu czasu, gdy Chrystus przyjdzie w chwale, jako miłosierny i sp.

Ten podwójny sens oczekiwania jest wyrażony w liturgii trwającego cztery tygodnie Adwentu. Czytania mszalne pierwszego okresu (od I niedzieli adwentu do 16 grudnia) przywołują proroków dramatycznie nawołujących do nawrócenia, podkreślają zbliżający się kres czasu i ostateczne nastanie Królestwa Bożego. Często przypominane są ewangeliczne przypowieści o Sądzie Ostatecznym. Równocześnie jednak Kościół przypomina o nadziei, jaka wiąże się z paruzją, czyli ponownym przyjściem Chrystusa - w każdej Mszy św. padają słowa: "abyśmy zawsze wolni od grzechu i bezpieczni od wszelkiego zamętu, pełni nadziei oczekiwali przyjścia naszego Pana Jezusa Chrystusa".
Pierwsze wzmianki nt. Adwentu jako okresu przygotowania do świąt Bożego Narodzenia pochodzą z IV w. W Rzymie zwyczaj ten znany był od VI w. i obejmował cztery tygodnie przed świętami
Najbardziej charakterystyczne dla Adwentu, szczególnie w Polsce są Roraty. Jest to Msza św. ku czci Najświętszej Marii Panny. Odprawiana zwykle wcześnie rano, przed świtem, gromadzi wielkie rzesze wiernych. Msza rozpoczyna się przy wyłączonych światłach, mrok świątyni rozpraszają jedynie świece i lampiony. Dopiero na śpiew `Chwała na wysokości Bogu` zapala się wszystkie światła w kościele. Nazwa roraty pochodzi od pierwszego słowa łacińskiej pieśni na wejście "Rorate coeli" (niebiosa, spuśćcie rosę). Z Roratami związany jest zwyczaj zapalania specjalnej świecy ozdobionej mirtą, nazywanej roratką, symbolizującej Maryję, która jako jutrzenka zapowiada przyjście pełnego światła - Chrystusa. Innym zwyczajem jest zawieszanie w kościele wieńca z czterema świecami oznaczającymi cztery niedziele Adwentu. Z upływem kolejnych tygodni podczas Rorat zapala się odpowiednią liczbę świec. Świece i lampiony tak często używane w liturgii adwentowej wyrażają czuwanie. Nawiązują one do ewangelicznych przypowieści m.in. o pannach mądrych i głupich. Światło jest też wyrazem radości z bliskiego już przyjścia Chrystusa. W liturgii adwentowej obowiązuje fioletowy kolor szat liturgicznych. Z jednej strony wyraża on pokutny charakter tego okresu. Jako barwa powstała ze zmieszania błękitu i czerwieni, które odpowiednio wyrażają to co duchowe i to co cielesne, fiolet oznacza walkę między duchem a ciałem. Zarazem też to połączenie błękitu i czerwieni symbolizuje dokonane przez wcielenie Chrystusa zjednoczenie tego co boskie i tego co ludzkie. Wyjątkowa jest III niedziela Adwentu - tzw. Niedziela "Gaudete" (radujcie się). Obowiązuje w niej różowy kolor szat liturgicznych, który wyraża przewagę światła, a tym samym bliskość Bożego Narodzenia. Dawniej Adwent był czasem szczególnej aktywności różnych bractw. Przy kościołach istniały kapele rorantystów, które śpiewem i muzyką uświetniały celebracje, przez co przyciągały wiernych i upowszechniały zwyczaj Rorat. W XIX w. w Warszawie istniało również bractwo roratnie, które ze sprzedaży świec uzyskiwało fundusze na pomoc ludziom ubogim. Obecnie corocznie podobną akcję sprzedaży świec prowadzi Caritas.
mo / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 01 grudnia 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-12-01 16:23 Rozpoczynamy pierwszy Adwent nowego tysiąclecia.

W niedzielę 3 grudnia rozpoczyna się w Kościele katolickim okres Adwentu, który rozpoczyna nowy rok liturgiczny i przygotowuje wiernych do Bożego Narodzenia.
Adwent pochodzi od łacińskiego słowa "adventus", które oznacza nadejście. W starożytności termin ten oznaczał wkroczenie cesarza do miasta albo do świątyni. W chrześcijaństwie dotyczy on dwukrotnego "wkroczenia" Jezusa Chrystusa w historię ludzką. Pierwsze z nich miało miejsce dwa tysiące lat temu, gdy Jezus narodził się pokorze i ubóstwie w Betlejem, drugie dokona się na końcu czasu, gdy Chrystus przyjdzie w chwale, jako miłosierny i sp.

Ten podwójny sens oczekiwania jest wyrażony w liturgii trwającego cztery tygodnie Adwentu. Czytania mszalne pierwszego okresu (od I niedzieli adwentu do 16 grudnia) przywołują proroków dramatycznie nawołujących do nawrócenia, podkreślają zbliżający się kres czasu i ostateczne nastanie Królestwa Bożego. Często przypominane są ewangeliczne przypowieści o Sądzie Ostatecznym. Równocześnie jednak Kościół przypomina o nadziei, jaka wiąże się z paruzją, czyli ponownym przyjściem Chrystusa - w każdej Mszy św. padają słowa: "abyśmy zawsze wolni od grzechu i bezpieczni od wszelkiego zamętu, pełni nadziei oczekiwali przyjścia naszego Pana Jezusa Chrystusa".
Pierwsze wzmianki nt. Adwentu jako okresu przygotowania do świąt Bożego Narodzenia pochodzą z IV w. W Rzymie zwyczaj ten znany był od VI w. i obejmował cztery tygodnie przed świętami
Najbardziej charakterystyczne dla Adwentu, szczególnie w Polsce są Roraty. Jest to Msza św. ku czci Najświętszej Marii Panny. Odprawiana zwykle wcześnie rano, przed świtem, gromadzi wielkie rzesze wiernych. Msza rozpoczyna się przy wyłączonych światłach, mrok świątyni rozpraszają jedynie świece i lampiony. Dopiero na śpiew `Chwała na wysokości Bogu` zapala się wszystkie światła w kościele. Nazwa roraty pochodzi od pierwszego słowa łacińskiej pieśni na wejście "Rorate coeli" (niebiosa, spuśćcie rosę). Z Roratami związany jest zwyczaj zapalania specjalnej świecy ozdobionej mirtą, nazywanej roratką, symbolizującej Maryję, która jako jutrzenka zapowiada przyjście pełnego światła - Chrystusa. Innym zwyczajem jest zawieszanie w kościele wieńca z czterema świecami oznaczającymi cztery niedziele Adwentu. Z upływem kolejnych tygodni podczas Rorat zapala się odpowiednią liczbę świec. Świece i lampiony tak często używane w liturgii adwentowej wyrażają czuwanie. Nawiązują one do ewangelicznych przypowieści m.in. o pannach mądrych i głupich. Światło jest też wyrazem radości z bliskiego już przyjścia Chrystusa. W liturgii adwentowej obowiązuje fioletowy kolor szat liturgicznych. Z jednej strony wyraża on pokutny charakter tego okresu. Jako barwa powstała ze zmieszania błękitu i czerwieni, które odpowiednio wyrażają to co duchowe i to co cielesne, fiolet oznacza walkę między duchem a ciałem. Zarazem też to połączenie błękitu i czerwieni symbolizuje dokonane przez wcielenie Chrystusa zjednoczenie tego co boskie i tego co ludzkie. Wyjątkowa jest III niedziela Adwentu - tzw. Niedziela "Gaudete" (radujcie się). Obowiązuje w niej różowy kolor szat liturgicznych, który wyraża przewagę światła, a tym samym bliskość Bożego Narodzenia. Dawniej Adwent był czasem szczególnej aktywności różnych bractw. Przy kościołach istniały kapele rorantystów, które śpiewem i muzyką uświetniały celebracje, przez co przyciągały wiernych i upowszechniały zwyczaj Rorat. W XIX w. w Warszawie istniało również bractwo roratnie, które ze sprzedaży świec uzyskiwało fundusze na pomoc ludziom ubogim. Obecnie corocznie podobną akcję sprzedaży świec prowadzi Caritas.
mo / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 01 grudnia 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-11-30 18:52 "Dzieje chrześcijaństwa polskiego" - promocja książki prof. Kłoczowskiego

Promocja książki prof. Jerzego Kłoczowskiego pt. "Dzieje chrześcijaństwa polskiego" odbyła się 30 listopada w Bibliotece Narodowej w Warszawie. Jest to drugie, uzupełnione i rozszerzone wydanie znakomitego dzieła wybitnego historyka ukazujące dzieje chrześcijaństwa w Polsce od chrztu aż do czasów współczesnych.
Prof. Kłoczowski przedstawia nie tylko dzieje Kościoła jako instytucji, ale też omawia formy życia religijnego w Polsce, stosunki między różnymi wyznaniami, a także uwarunkowania polityczne, które kształtowały polską religijność.
Paweł Szwed, dyrektor Wydawnictwa Bertelsmann, nakładem.

Janusz Tazbir podkreślił, że książka zawiera "świeże ujęcie dziejów chrześcijaństwa polskiego". Jego zdaniem publikacja ta jest czymś więcej, niż podaje tytuł, gdyż autora interesują także dzieje wyznawców islamu i judaizmu. Prof. Kłoczowski widzi Kościół jako wspólnotę w ujęciu Soboru II Watykańskiego - wspólnotę, w której skład wchodzi nie tylko duchowieństwo, ale także świeccy.
Prof. Kłoczowski dzieje chrześcijaństwa doprowadza do czasów współczesnych, szczególną uwagę zwraca na osobę Jana Pawła II i jego wpływ na przemiany w Polsce. "Wydaje się, że długie wizyty Jana Pawła II w Polsce, wiosną 1997 i 99 roku, miały szczególne znaczenie dla krystalizowania się dojrzałego programu Kościoła polskiego w nowych warunkach - pisze Jerzy Kłoczowski, zwracając zarazem uwagę, że Kościół polski i całe chrześcijaństwo stoją dziś przed nowymi wyzwaniami.
- To bardzo klarowny wykład historii, cenne dzieło uzupełnione tablicą chronologiczną i obszerną bibliografią, to książka ważna dla życia intelektualnego w Polsce - powiedział KAI Wiktor Dłuski, przedstawiciel Klubu "Świat Książki" i Wydawnictwa Bertelsmann. - Cieszę się, że nasza oficyna może przyczynić się do rozpowszechnienia książki pisanej przez tak znakomitego historyka - dodał informując, że książka ukazała się w nakładzie 8 tys. egzemplarzy, przy czym już 5 tys. osób zamówiło ją w Klubie "Świat Książki".
Prof. Kłoczowski wyraził natomiast nadzieję, że publikacja sprowokuje dyskusję na ważne tematy dotyczące chrześcijaństwa w naszym kraju.
mk / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 30 listopada 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-11-30 18:52 "Dzieje chrześcijaństwa polskiego" - promocja książki prof. Kłoczowskiego

Promocja książki prof. Jerzego Kłoczowskiego pt. "Dzieje chrześcijaństwa polskiego" odbyła się 30 listopada w Bibliotece Narodowej w Warszawie. Jest to drugie, uzupełnione i rozszerzone wydanie znakomitego dzieła wybitnego historyka ukazujące dzieje chrześcijaństwa w Polsce od chrztu aż do czasów współczesnych.
Prof. Kłoczowski przedstawia nie tylko dzieje Kościoła jako instytucji, ale też omawia formy życia religijnego w Polsce, stosunki między różnymi wyznaniami, a także uwarunkowania polityczne, które kształtowały polską religijność.
Paweł Szwed, dyrektor Wydawnictwa Bertelsmann, nakładem.

Janusz Tazbir podkreślił, że książka zawiera "świeże ujęcie dziejów chrześcijaństwa polskiego". Jego zdaniem publikacja ta jest czymś więcej, niż podaje tytuł, gdyż autora interesują także dzieje wyznawców islamu i judaizmu. Prof. Kłoczowski widzi Kościół jako wspólnotę w ujęciu Soboru II Watykańskiego - wspólnotę, w której skład wchodzi nie tylko duchowieństwo, ale także świeccy.
Prof. Kłoczowski dzieje chrześcijaństwa doprowadza do czasów współczesnych, szczególną uwagę zwraca na osobę Jana Pawła II i jego wpływ na przemiany w Polsce. "Wydaje się, że długie wizyty Jana Pawła II w Polsce, wiosną 1997 i 99 roku, miały szczególne znaczenie dla krystalizowania się dojrzałego programu Kościoła polskiego w nowych warunkach - pisze Jerzy Kłoczowski, zwracając zarazem uwagę, że Kościół polski i całe chrześcijaństwo stoją dziś przed nowymi wyzwaniami.
- To bardzo klarowny wykład historii, cenne dzieło uzupełnione tablicą chronologiczną i obszerną bibliografią, to książka ważna dla życia intelektualnego w Polsce - powiedział KAI Wiktor Dłuski, przedstawiciel Klubu "Świat Książki" i Wydawnictwa Bertelsmann. - Cieszę się, że nasza oficyna może przyczynić się do rozpowszechnienia książki pisanej przez tak znakomitego historyka - dodał informując, że książka ukazała się w nakładzie 8 tys. egzemplarzy, przy czym już 5 tys. osób zamówiło ją w Klubie "Świat Książki".
Prof. Kłoczowski wyraził natomiast nadzieję, że publikacja sprowokuje dyskusję na ważne tematy dotyczące chrześcijaństwa w naszym kraju.
mk / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 30 listopada 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-11-30 17:45 Ministerstwo łączności wydało komunikat dotyczący koncesji Radia Maryja

Ministerstwo Łączności wydało 30 listopada komunikat dotyczący koncesji dla Radia Maryja. Doradca ministra łączności Przemysław Sypniewski zapewnia w nim, że ministerstwo wykonuje wszelkie administracyjne i techniczne prace w celu zapewnienia Radiu Maryja "niezagrożonego bytu w eterze po 24 czerwca 2001 r.".
Komunikat informuje, że minister łączności "kierując się ustawowymi obligacjami w zakresie gospodarki widmem częstotliwości fal radiowych" a także wynikami kontroli NIK dotyczącej realizacji koncesji Radia Maryja i "dezyderatem Sejmowej Komisji Kultury z 24 października" skierował otrzyma.

Wyniki analiz spodziewane są 8 grudnia. Zdaniem ministerstwa, taka procedura gwarantuje równe traktowanie Radia Maryja i nadawców komercyjnych. Komunikat informuje, że z inicjatywy ministra łączności pracuje zespół roboczy składający się z przedstawicieli KRRiT. Ostatnie spotkanie tego zespołu odbyło się 28 listopada.
Komunikat przypomina historię koncesji Radia Maryja. 24 czerwca 1994 r. uzyskało ono koncesję ogólnopolską gwarantującą możliwość objęcia zakresem nadawania 80 proc. ludności kraju. W 1995 r. Instytut Łączności we Wrocławiu opracował plan sieci, który stanowił gwarancję techniczną realizacji koncesji. Ministerstwo przyznaje, że mimo to w latach 1994 - 1997 koncesja nie została zrealizowana. Jako powód podawano - niezgodnie z prawdą - braki możliwości technicznych. W 1999 minister łączności zlecił Instytutowi Łączności opracowanie nowego planu sieci Radia Maryja. Minister zainicjował również powstanie zespołu złożonego z przedstawicieli resortu i KRRiT, którego zadaniem była pełna realizacja koncesji. W komunikacie czytamy, że "w wyniku prac zespołu koncesja została zrealizowana".
js / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 30 listopada 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-11-30 17:45 Ministerstwo łączności wydało komunikat dotyczący koncesji Radia Maryja

Ministerstwo Łączności wydało 30 listopada komunikat dotyczący koncesji dla Radia Maryja. Doradca ministra łączności Przemysław Sypniewski zapewnia w nim, że ministerstwo wykonuje wszelkie administracyjne i techniczne prace w celu zapewnienia Radiu Maryja "niezagrożonego bytu w eterze po 24 czerwca 2001 r.".
Komunikat informuje, że minister łączności "kierując się ustawowymi obligacjami w zakresie gospodarki widmem częstotliwości fal radiowych" a także wynikami kontroli NIK dotyczącej realizacji koncesji Radia Maryja i "dezyderatem Sejmowej Komisji Kultury z 24 października" skierował otrzyma.

Wyniki analiz spodziewane są 8 grudnia. Zdaniem ministerstwa, taka procedura gwarantuje równe traktowanie Radia Maryja i nadawców komercyjnych. Komunikat informuje, że z inicjatywy ministra łączności pracuje zespół roboczy składający się z przedstawicieli KRRiT. Ostatnie spotkanie tego zespołu odbyło się 28 listopada.
Komunikat przypomina historię koncesji Radia Maryja. 24 czerwca 1994 r. uzyskało ono koncesję ogólnopolską gwarantującą możliwość objęcia zakresem nadawania 80 proc. ludności kraju. W 1995 r. Instytut Łączności we Wrocławiu opracował plan sieci, który stanowił gwarancję techniczną realizacji koncesji. Ministerstwo przyznaje, że mimo to w latach 1994 - 1997 koncesja nie została zrealizowana. Jako powód podawano - niezgodnie z prawdą - braki możliwości technicznych. W 1999 minister łączności zlecił Instytutowi Łączności opracowanie nowego planu sieci Radia Maryja. Minister zainicjował również powstanie zespołu złożonego z przedstawicieli resortu i KRRiT, którego zadaniem była pełna realizacja koncesji. W komunikacie czytamy, że "w wyniku prac zespołu koncesja została zrealizowana".
js / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 30 listopada 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-11-30 13:51 Warszawa: absurdalne przedstawienie w stylu Monthy Pythona - zapowiedź

Istne szaleństwo czeka na tych, którzy zdecydują się obejrzeć w najbliższy piątek 1 grudnia "Agapę" - przedstawienie utrzymane w absurdalnym humorze rodem z Monthy Pythona. Przez scenę domu parafialnego "Betania" na warszawskim Ursynowie przewinie się grupa nieokiełznanych japońskich turystów, szalony naukowiec spróbuje ożywić człowieka, anioł pomoże diabłu w leczeniu depresji, a niechlujny lekarz przeprowadzi skomplikowaną operację na otwartym sercu. Ten tematyczny mętlik jest jak najbardziej zamierzony, bowiem hasłem twórców przedstawienia jest: absurd.
"Agapy" organizuje już od kilku lat g.

Wszyscy oni wywodzą się z oazy. - Zaczęło się od krótkich spotkań z zabawami w gronie wspólnoty po to, żeby się lepiej poznać - wyjaśnia Tomek, jeden z twórców. Z roku na rok dochodziły nowe osoby, scenariusze były coraz obszerniejsze, wprowadzono nawet efekty specjalne.
Przedstawienie jest zbiorem skeczy i scenek sytuacyjnych powstałych wyniku "burzy mózgów". Młodzi raz w roku spotykają się w kilkunastoosobowej grupie i sami przygotowują teksty. - Podczas prób pękamy ze śmiechu, bo teksty już napisane co chwilę dopełniamy dowcipami i żartami sytuacyjnymi. Podobnie jest podczas samego przedstawienia - opowiada Michał, współtwórca.
Wtóruje mu Tomek: - Spotykamy się, ustalamy ideę przewodnią. Potem wymyślamy poszczególne scenki, tworzymy szkice dialogów i zabieramy się za próby. Wtedy to się dopiero dzieje! Nieraz po kilku próbach wychodzi nam coś zupełnie odmiennego od oryginału - tłumaczy.
"Agapy" są przedstawieniami wyjątkowo spontanicznymi. - My często sami do końca nie wiemy jak to będzie wyglądało. Ostatnie poprawki robione są na kilka minut przed premierą. Nawet w trakcie przedstawienia aktorzy popisują się weną twórczą na całego i improwizują jak coś im wpadnie do głowy - dodaje Tomek.
Co roku inny motyw spaja wszystkie scenki. Trzy lata temu była to wizyta niezbyt rozgarniętego człowieka u psychiatry. Dwa lata temu sparodiowano film "Titanic", kpiono z disco-polo oraz wyśpiewano piosenkę hip-hopową z chrześcijańskim tekstem.
W tym roku psychiatra dr Rapatapatoja - główny bohater corocznych "Agap" - oprowadzi zagubionego japońskiego turystę po swoim szpitalu psychiatrycznym. Podczas wędrówki odwiedzą kilka pokoi, w których rozegrają się poszczególne skecze. Ich bohaterami będą pacjenci szpitala, którzy chorują na wyjątkowo dziwne choroby.
Autorzy mówią, że nie chcą w ten sposób nikogo ośmieszyć. - Jest to parodia, satyra, co nam wpadnie do głowy. Ma to na celu rozbawienie publiczności, niż kpiny z kogokolwiek - zaznacza Tomek. Twórcy "Agapy" nie są w stanie określić gatunku przedstawienia. - Nie jest to kabaret, ani nic w tym stylu. To taka alternatywna forma miłego spędzenia czasu z ewentualnym bólem brzucha ze śmiechu - tłumaczy Tomek.
Przedstawienia cieszą się dużą popularnością. Początkowo oglądali je tylko znajomi ze wspólnoty. Jednak z każdym rokiem ilość widzów wzrastała: młodzi zapraszali przyjaciół, a tamci swoich przyjaciół, aż zaczęło brakować miejsc na widowni. Być może sprawia to fakt, że "Agapa" jest wystawiana tylko raz i nigdy więcej.
Zdaniem autorów przedstawienie - choć tego na pierwszy rzut oka nie widać - ma korzenie głęboko chrześcijańskie. Nie ma ono jednak charakteru ewagelizacyjnego. - Nie promujemy "na siłę" żadnych wartości chrześcijańskich, nasze scenki nie są wypełnione np. cytatami z Pisma Świętego. Dla osoby z "zewnatrz" jest to zwykłe przedstawienie - wyjaśnia Tomek.
Jego zdaniem do obejrzenia spektaklu nie trzeba szczególnie zachęcać: - Któż by chciał odmówić obejrzenia za darmo świetnego kabaretu?
"Agapa" odbędzie się w najbliższy piątek, 1 grudnia, w domu parafialnym "Betania" na warszawskim Ursynowie o godz. 20. Wstęp wolny.
per / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 30 listopada 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-11-30 13:51 Warszawa: absurdalne przedstawienie w stylu Monthy Pythona - zapowiedź

Istne szaleństwo czeka na tych, którzy zdecydują się obejrzeć w najbliższy piątek 1 grudnia "Agapę" - przedstawienie utrzymane w absurdalnym humorze rodem z Monthy Pythona. Przez scenę domu parafialnego "Betania" na warszawskim Ursynowie przewinie się grupa nieokiełznanych japońskich turystów, szalony naukowiec spróbuje ożywić człowieka, anioł pomoże diabłu w leczeniu depresji, a niechlujny lekarz przeprowadzi skomplikowaną operację na otwartym sercu. Ten tematyczny mętlik jest jak najbardziej zamierzony, bowiem hasłem twórców przedstawienia jest: absurd.
"Agapy" organizuje już od kilku lat g.

Wszyscy oni wywodzą się z oazy. - Zaczęło się od krótkich spotkań z zabawami w gronie wspólnoty po to, żeby się lepiej poznać - wyjaśnia Tomek, jeden z twórców. Z roku na rok dochodziły nowe osoby, scenariusze były coraz obszerniejsze, wprowadzono nawet efekty specjalne.
Przedstawienie jest zbiorem skeczy i scenek sytuacyjnych powstałych wyniku "burzy mózgów". Młodzi raz w roku spotykają się w kilkunastoosobowej grupie i sami przygotowują teksty. - Podczas prób pękamy ze śmiechu, bo teksty już napisane co chwilę dopełniamy dowcipami i żartami sytuacyjnymi. Podobnie jest podczas samego przedstawienia - opowiada Michał, współtwórca.
Wtóruje mu Tomek: - Spotykamy się, ustalamy ideę przewodnią. Potem wymyślamy poszczególne scenki, tworzymy szkice dialogów i zabieramy się za próby. Wtedy to się dopiero dzieje! Nieraz po kilku próbach wychodzi nam coś zupełnie odmiennego od oryginału - tłumaczy.
"Agapy" są przedstawieniami wyjątkowo spontanicznymi. - My często sami do końca nie wiemy jak to będzie wyglądało. Ostatnie poprawki robione są na kilka minut przed premierą. Nawet w trakcie przedstawienia aktorzy popisują się weną twórczą na całego i improwizują jak coś im wpadnie do głowy - dodaje Tomek.
Co roku inny motyw spaja wszystkie scenki. Trzy lata temu była to wizyta niezbyt rozgarniętego człowieka u psychiatry. Dwa lata temu sparodiowano film "Titanic", kpiono z disco-polo oraz wyśpiewano piosenkę hip-hopową z chrześcijańskim tekstem.
W tym roku psychiatra dr Rapatapatoja - główny bohater corocznych "Agap" - oprowadzi zagubionego japońskiego turystę po swoim szpitalu psychiatrycznym. Podczas wędrówki odwiedzą kilka pokoi, w których rozegrają się poszczególne skecze. Ich bohaterami będą pacjenci szpitala, którzy chorują na wyjątkowo dziwne choroby.
Autorzy mówią, że nie chcą w ten sposób nikogo ośmieszyć. - Jest to parodia, satyra, co nam wpadnie do głowy. Ma to na celu rozbawienie publiczności, niż kpiny z kogokolwiek - zaznacza Tomek. Twórcy "Agapy" nie są w stanie określić gatunku przedstawienia. - Nie jest to kabaret, ani nic w tym stylu. To taka alternatywna forma miłego spędzenia czasu z ewentualnym bólem brzucha ze śmiechu - tłumaczy Tomek.
Przedstawienia cieszą się dużą popularnością. Początkowo oglądali je tylko znajomi ze wspólnoty. Jednak z każdym rokiem ilość widzów wzrastała: młodzi zapraszali przyjaciół, a tamci swoich przyjaciół, aż zaczęło brakować miejsc na widowni. Być może sprawia to fakt, że "Agapa" jest wystawiana tylko raz i nigdy więcej.
Zdaniem autorów przedstawienie - choć tego na pierwszy rzut oka nie widać - ma korzenie głęboko chrześcijańskie. Nie ma ono jednak charakteru ewagelizacyjnego. - Nie promujemy "na siłę" żadnych wartości chrześcijańskich, nasze scenki nie są wypełnione np. cytatami z Pisma Świętego. Dla osoby z "zewnatrz" jest to zwykłe przedstawienie - wyjaśnia Tomek.
Jego zdaniem do obejrzenia spektaklu nie trzeba szczególnie zachęcać: - Któż by chciał odmówić obejrzenia za darmo świetnego kabaretu?
"Agapa" odbędzie się w najbliższy piątek, 1 grudnia, w domu parafialnym "Betania" na warszawskim Ursynowie o godz. 20. Wstęp wolny.
per / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 30 listopada 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
2000-11-29 17:20 30 listopada - święto św. Andrzeja, apostoła i męczennika

Św. Andrzeja Apostoła, patrona prawosławia, brata św. Piotra, rybaka, pierwszego powołanego przez Chrystusa ucznia, ukrzyżowanego przez pogan wspomina Kościół katolicki 30 listopada. W tradycji ludowej dzień ten związany jest z wróżbami i przepowiedniami dotyczącymi szczególnie zamążpójścia lub ożenku. św. Andrzej urodził się w Betsaidzie, mieszkał jednak wraz ze swoim bratem, Szymonem Piotrem, w Kafarnaum. Obaj byli rybakami. Andrzej był wcześniej uczniem św. Jana Chrzciciela. Ten wskazał przechodzącego nad Jordanem Jezusa mówiąc "Oto Baranek Boży".

Wówczas Andrzej poszedł za Jezusem, co św. Jan Ewangelista opisał słowami: "Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: Ť;Znaleźliśmy Mesjaszať; - to znaczy Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa" (J 1, 35-41). Kościół prawosławny nadaje św. Andrzejowi przydomek "Protokleros", tzn. pierwszy powołaniem. Ewangelie wspominają go kilkakrotnie, natomiast bardzo wiele miejsca poświęcają mu starożytne apokryfy, m.in. "Dzieje Andrzeja" (II/III w.) oraz "Męka Andrzeja" (IV w.). Niektóre przekazy świadczą, że św. Andrzej głosił ewangelię na terenach między Dnieprem a Donem, inne, że w Azji Mniejszej i Achai. Według tradycji ok. 65 roku w miejcie Patras na Peloponezie aresztował go namiestnik rzymski. św. Andrzej został skazany na ukrzyżowanie, co poczytywał sobie za chlubę, bo taka śmierć upodabniała go do samego Chrystusa. Krzyż, na którym umarł Apostoł, miał kształt litery X, dlatego obecnie jest on nazywany krzyżem św. Andrzeja. Relikwie św. Andrzeja przewieziono w 356 r. z Patras do Konstantynopola. Krzyżowcy, plądrując Konstantynopol podczas czwartej wyprawy krzyżowej w 1202 r. zabrali ze sobą szczątki Apostoła i złożyli je w Amalfi w pobliżu Neapolu. Relikwia głowy została w 1464 r. złożona w bazylice św. Piotra. Podczas trzeciej sesji Soboru Watykańskiego II, 25 września 1964 r. papież Paweł VI nakazał zwrócić tę relikwię kościołowi w Patras. W 1980 r. prawosławnemu Kościołowi greckiemu zwrócone zostały również relikwie krzyża św. Andrzeja. Ponieważ około dnia św. Andrzeja kończy się rok kościelny a rozpoczyna się Adwent, w tradycji ludowej w tym dniu chłopcy i dziewczęta z roztopionego wosku zgadywali, kto pierwszy ożeni się lub wyjdzie za mąż. Wróżby te nazywano właśnie "andrzejkami", a zwyczaj w formie różnorodnych zabaw przetrwał do dziś.
ca / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 29 listopada 2000
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
Strony: początek 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443

KAI zastrzega wszelkie prawa do serwisu. Użytkownicy mogą pobierać i drukować fragmenty zawartości serwisu internetowego www.kai.pl i www.ekai.pl wyłącznie do użytku osobistego. Publikacja, rozpowszechnianie zawartości niniejszego serwisu lub jej sprzedaż (także framing i in. podobne metody), są bez uprzedniej pisemnej zgody KAI zabronione i stanowiąc naruszenie ustaw o prawie autorskim, ochronie baz danych i uczciwej konkurencji - będą ścigane przy pomocy wszelkich dostępnych środków prawnych.
(Zapraszamy do prenumeraty serwisu prasowego KAI tel. 22 635 77 18 mail marketing@ekai.pl)

Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT